W obecnym czasie, aby wybory przesunąć, należałoby wprowadzić jeden ze stanów nadzwyczajnych, a w tym przypadku „stan wyjątkowy”. Stan wyjątkowy ogłasza prezydent na wniosek rządu. Może on trwać nie dłużej niż 90 dni. Może też zostać przedłużony, jeden raz, na kolejne 60 dni. Ale . . . Bo zawsze jest jakieś „ale”.
Zarówno w czasie stanu wyjątkowego jak i 90 dni po jego zakończeniu, nie można przeprowadzić wyborów. Czyli teoretycznie załóżmy, że wprowadzamy stan wyjątkowy na 90 dni, potem przedłużamy o 60, to mamy już 150 dni samego stanu wyjątkowego i jeszcze przez kolejne 90 nie można przeprowadzić wyborów. Suma – 240 dni czyli 8 miesięcy. W mojej opinii wystarczająco dużo, aby obecny prezydent zdążył posprzątać i ustabilizować sytuację wraz z rządem, po tym całym zamieszaniu spowodowanym epidemią, zwłaszcza, że większość sondaży pokazuje, że w zaistniałej sytuacji PiS-owi rośnie, a reszcie spada.
Platforma oczywiście kieruje się tylko i wyłącznie interesem partii, a nie życiem i zdrowiem Polaków, co z resztą ciotka-klotka Kidawa sama powiedziała, to też czekają na jakikolwiek błąd ze strony Dudy. Najpierw będą go oskarżać o nie wprowadzenie stanu wyjątkowego i narażanie ludzi na utratę zdrowia, a potem będą go oskarżać o przedłużanie stanu wyjątkowego i rujnowanie polskiej gospodarki. „Jakkolwiek się nie obrócisz to i tak dupa z tyłu”. Jest w tym równaniu jednak jedna niewiadoma. Jest nią sam wirus. Ile jeszcze to wszystko potrwa? Nikt odpowiedzialny i znający się na rzeczy, nie zaryzykował jeszcze konkretnego komunikatu. A jeśli potrwa to jeszcze dłużej niż 8 miesięcy? Co wtedy? Kalendarza wyborczy jest dosyć sztywny i nie da się tam majstrować zwykłą ustawą.
Sytuacja zatem nie jest łatwa. Budkom i ferajnie łatwo się ujada, bo są teraz w opozycji. Gdyby to oni rządzili, to scenariusz byłby oczywisty : „Hallo, Angela, co mamy robić?”. A tak, nie wiadomo. Tak czy inaczej, obraz jaki rysuje się z obecnej rzeczywistości jest następujący. Jest Duda i nikogo po drugiej stronie. Niezależnie jednak od tego, jak ta sytuacja się rozwinie, to PiS już coś wymyśli. Można ich nie lubić, ale orzą tych głąbów z opozycji jak gnój po polu, a tamci już sami nie wiedzą co mają zrobić. Ciotka-klotka Kidawa, co to ma ocieplać wizerunek tych oszustów z PO, już jest ponoć do odstrzału, co doskonale świadczy zarówno o niej samej, jak i o stosunku do niej w PO. Przegrywa nawet z Kosiniakiem-Kamyszem. Swoją drogą Kosiniak, jak dawał ciała w okresie euro-wyborów, tak teraz nawet się gość naprostował. O reszcie kandydatów szkoda w ogóle wspominać, bo demokracja marginesy odcina.
Co ja o tym wszystkim sądzę? Z jednej strony uważam, że wprowadzanie tak dużych ograniczeń na życie społecznie, co ja akurat uważam za uzasadnione, a z drugiej organizowanie wyborów w stosunkowo niedługim terminie, jest co najmniej grubą niekonsekwencją a i dodatkowo brakiem odpowiedzialności. Z drugiej jednak, niech nie łudzą się ci, którzy myślą, że jakakolwiek zawierucha przy terminie wyborów, wykolei Dudę. PiS przekuje to w sukces, a ciotka-klotka Kidawa, która kwaśną konstytucję stawia ponad ludzkie życie, pójdzie w niepamięć szybciej niż się to komukolwiek chyba wydaje…
Autor: Artur Świątek
Zostaw komentarz