Dzisiaj przeczytałem takie zdanie:
„Kiedy mocno stoję na nogach swoich racji i wizji, zawsze wtedy jest duże niebezpieczeństwo użycia z mojej strony przemocy wobec drugiego.”
Mam ostatnio w kancelarii jakieś zatrzęsienie spraw rozwodowych. Ludzie, po kilku, kilkunastu, czy kilkudziesięciu latach małżeństwa rozwodzą się nie z powodu błędów, ale z powodu racji. Każdy ma rację! I tylko nikt nie widzi”racji” jako pięści uzbrojonej w kastet.
Dlatego każdy człowiek powinien mieć czasem przycisk wyłączający mu „rację”.
Sobie i Wam wszystkim dedykuję słowa starego Żyda z motta do „Zniewolonego umysłu” Czesława Miłosza:
Jeżeli dwóch kłóci się, a jeden ma rzetelnych 55 procent racji, to bardzo dobrze i nie ma co się szarpać. A kto ma 60 procent racji? To ślicznie, to wielkie szczęście i niech Panu Bogu dziękuje! A co by powiedzieć o 75 procent racji? Mądrzy ludzie powiadają, że to bardzo podejrzane. No, a co o 100 procent? Taki, co mówi, że ma 100 procent racji, to paskudny gwałtownik, straszny rabuśnik, największy łajdak.
Zostaw komentarz