Ponieważ system publicznej opieki zdrowotnej nigdy nie miał mocnych i racjonalnych podstaw ekonomiczno-organizacyjnych, a także prawnych, to kryzysy wpisane są immanentnie w jego funkcjonowanie. Przeżyliśmy ich wiele, łącznie ze strajkami, protestami, katastrofą „covidową”, „uszczelnianiem systemu”, ustawami refundacyjnymi itd. I kolejnych wiele nas czeka. Grzech pierworodny systemu jest stale obecny …. Minister to wie, politycy to wiedzą, pracownicy ochrony zdrowia to wiedzą, nie wie o tym jedynie obywatel/usługobiorca/ubezpieczony, zwany czasem cynicznie – suwerenem. Nie wie, bo kolejne rządy dbają przede wszystkim o to, by się …. nie dowiedział.
Dlatego stałe generowanie winnego przed decydentów. Winny się zmienia okresowo w zależności od zapotrzebowania politycznego i ukierunkowania gniewu suwerena, ale wina stale leży po NASZEJ stronie. I chyba wszyscy mamy pewność, że tak będzie w następnych latach i dziesięcioleciach, bo raczej prawdziwej reformy systemu opieki zdrowotnej nikt już się nie spodziewa, nawet najwięksi optymiści lub naiwni.
Zwróćcie Państwo uwagę, że działania polityków nie idą w kierunku zmian oczekiwanych przez nas. Nie ma dyskusji ponad podziałami politycznymi, wieloletniego projektu reform, urealnienia nakładów na ubezpieczenia zdrowotne i ich wprowadzenie – a nie zwiększanie podatku zdrowotnego! – nie ma dyskusji o uwolnieniu personelu medycznego od zbędnej biurokracji, wprowadzenia personelu pomocniczego, poprawy organizacji pracy, współpracy między różnymi poziomami systemu, realnej wyceny kosztów procedur uwzględniających koszty pracy personelu itd. Tu jest cisza lub kompletny chaos działań świadczących często o totalnym braku wiedzy o systemie ze strony tych, którzy o nim …. decydują!!
Na razie świetnie im idzie taśmowa produkcja lekarzy w szumnie zwanych „akademiami” lub „wydziałami lekarskimi”, na które zgody ochoczo wydaje minister edukacji. W każdej Krowiej Wólce będzie stosowna „uczelnia” i przy każdej diecezji. W uczelniach publicznych też produkcja idzie pełną parą. O poziomie nauczania od dawna się nie dyskutuje, bo nie o to tu chodzi – ma w każdym powiecie być taka LICZBA lekarzy, by suweren mógł o każdej porze i z jakiegokolwiek powodu dostać się „po poradę”. O edukacji zdrowotnej obywateli i odpowiedzialności za WŁASNE zdrowie i zdrowie rodziny też nikt nie dba. Misją TV publicznej są tańce w kisielu, a nie wychowanie mądrego, odpowiedzialnego i obywatelskiego społeczeństwa. Nam są tacy potrzebni, ale politykom nie.
Jak już będzie lekarz w każdym powiecie, to oddzielą system publicznej i niepublicznej ochrony zdrowia. Na razie jeszcze nie, będą jedynie straszyć i wskazywać suwerenowi, że tu leży wina wszystkich systemowych bolączek. powolutku i skutecznie popracują nd zbiorową świadomością i obywatel zgodzi się na wszystko. W razie czego jest państwowy PZU rozbudowujący ubezpieczenia zdrowotne i może pod kontrolą państwa przejąć rynek komplementarnych usług medycznych. państwo zarobi, a obywatel będzie szczęśliwy, że tak państwo o niego dba.
Nie jesteśmy w stanie zatrzymać machiny brutalnego państwa traktującego społeczeństwo, jak stada ogłupiałych propagandą baranów, bo nas zniszczy. udowodniła to wielokrotnie. Wyrwane zęby IL, zmarginalizowanie związków zawodowych już zrobiono, ochrony żadnej nie mamy. karbowi i poganiacze niewolników, to nie tylko urzędnicy państwowi i politycy, ale także powiązani politycznie dyrektorzy placówek medycznych, samorządowcy walczący o kolejny wybór w wyborach samorządowych, szefowie klinik z tytułami, kierownicy oddziałów, mało asertywni koledzy po fachu, pracoholicy cieszący się ile zarobią w kolejnej poradni/szpitalu zanim przedwcześnie padną na zawał z tej radości …. ooo, lista poganiaczy jest długa.
To,że lekarze wybierają swoje miejsce pracy, zakres swoich usług, ceny porad i procedur, które świadczą jest związana z tym, że mamy WOLNY zawód, jesteśmy PROFESJONALISTAMI, jesteśmy przedsiębiorcami i świadomymi ludźmi, którzy kochają to, co robią, ale pracują po to,żeby żyć i cieszyć się owocami swojej ciężkiej pracy. Wszystkie nowoczesne państwa na świecie to rozumieją. Minister nigdy tego nie zrozumie, bo nie dlatego został kolejnym ministrem z długiej listy nic nie rozumiejących ministrów.
Zostaw komentarz