Przeczytałam artykuł pani Joanny Lichockiej „Kłopoty takie jak zwykle”, („GP”, 07.11.2018, nr 45) w którym porusza m.in. sprawę rozmów rządu ze środowiskiem narodowców organizującym Marsz Niepodległości. Pominę to, że Jej ocena możliwości dogadania się z nimi jest kompletnie nietrafiona bowiem twierdziła, że nadzieja, iż uda się z nimi dogadać można nazwać wielką naiwnością, a jednak rząd się z nimi dogadał.

Zwróciłam uwagę na zdanie, że „organizatorzy manifestacji – jawnie deklarującymi sprzeciw wobec bliskiej współpracy z USA czy żądającymi opuszczenia przez Polskę struktur europejskich i zacieśnienia współ­pracy z Moskwą”.

W związku z powyższym chciałabym wiedzieć jakie rzeczywiście mają poglądy narodowcy i poznać ich argumenty, byśmy my telewidzowie sami mogli wyrobić sobie o nich opinię.

Po przejęciu TVP przez PiS miałam nadzieję, że wszystkie siły będą zapraszane do debaty o Polsce i jej przyszłości, niestety dla niektórych jest ona praktycznie zamknięta.

Dotyczy to nie tylko narodowców. Bardzo rzadko widzę w programach publicystycznych nietuzinkowego obserwatora sceny politycznej historyka i politologa dr Jerzego Targalskiego. Jego ocena bieżącej sytuacji politycznej w kraju i na świecie w odróżnieniu od wielu zapraszanych polityków i komentatorów politycznych zawsze daje do myślenia. Wystarczy wysłuchać Jego cotygodniowego felietonu w Telewizji Republika – „Geopolityczny Tygiel” oraz zapoznać się z krótkimi felietonami drukowanymi w tygodniku „Gazeta Polska”, m.in. „Bądźmy solidarni: wysyłajmy kredki!”, („GP”, 28.06.2017, nr 26), „Kapitulacja wieńczy pozorację”, („GP”, 26.09.2018, nr 39), „Koniec epoki udawania”, „GP”, 31.10.2018, nr 44, by wiedzieć, że jest nietuzinkową osobowością. Można z jego ocenami i poglądami się nie zgadzać, ale warto je poznać.

Kolejnym nieobecnym w TVP jest dziennikarz, publicysta, pisarz i komentator sceny politycznej Witold Gadowski. Jego analizy sytuacji politycznej w Polsce są ostre dla rządzących, ale równocześnie przebija się w nich troska o dobro Polaków i Polski.

Również historyk i publicysta prof. Robert Nowak, mimo swej niesamowitej wiedzy nie jest zapraszany do telewizji publicznej. Jego oceny wydarzeń w polskiej polityce jak i ocena głównych graczy politycznych często zaskakuje, ale jest bardzo ciekawa.

Nie ma miejsca w telewizji publicznej dla polityka i filozofa J. Korwina Mikke którego poglądy są w wielu kwestiach ekstremalne wzbudzające w odbiorcach duże emocje.

Prezes TVP powinien dbać o to, by programy informacyjne i publicystyczne były ciekawe, a zaproszeni goście mieli nieszablonowe poglądy oraz oceny. Niestety takich się nie zaprasza. Za to w programach publicystycznych zamiast dwóch-trzech gości, bierze udział zbyt duża liczba uczestników co powoduje krótki czas wypowiedzi i często zamiast dyskusji, przekrzykiwanie się.

Jacek Kurski, po każdym większym wydarzeniu, (wieczór sylwestrowy, mecze piłkarskie, Marsz Niepodległości, filmy) chwali się oglądalnością, a zwłaszcza pikiem, natomiast zamiast prawdziwych debat mamy nawalankę, a zamiast informacji nieustającą propagandę sukcesu której mimo, że popieram prawicę to nie mogę słuchać. W miejsce rzeczywistych zmian powinniśmy się nastawić na zachwyty prezesa nad wykresami i słupkami oglądalności co powoduje znudzenie nimi coraz większej liczby odbiorców.

Uważam, że pod kierownictwem J. Kurskiego w TVP nic się nie zmieni, bowiem nie ma on wizji i chęci zmian w programach informacyjnych i publicystycznych. Zamiast nich możemy się spodziewać kolejnych programów podobnych do sierpniowej konferencji ramówkowej w siedzibie Telewizji Polskiej, zachwytami, że studio „Pytania na Śniadanie” ma nową scenografię. Tylko ile osób poza pracownikami jest tego typu programami zainteresowanych i nimi żyje?

Ja czekam na to by TVP była agorą dla wszystkich ludzi przede wszystkim o poglądach prawicowych, bo z przedstawicielami poglądów lewicowych i liberalnych możemy codziennie się spotkać w TVN i Polsacie.

Foto: biblioteka mediów