Kolejny dzień naszej wędrówki po helleńskiej ziemi był ciepły i rześki, idealny do zwiedzanie Aten. Powietrze było przezroczyste, bez mgieł w związku z tym była wspaniała widoczność. Akropol do którego zmierzaliśmy widać było z daleka. Jest on wizytówką tego wspaniałego miasta, zlewającego się teraz w jedną aglomerację z Pireusem.

Ateny – stolica i największe miasto Grecji. Jeden z najważniejszych ośrodków turystycznych Europy z zabytkami kultury antycznej. To liczące 3,5 mln mieszkańców miasto jest dziesiątym co do wielkości zespołem miejskim w Unii Europejskiej.

W okresie starożytności liczące ok. 100 tys. mieszkańców Ateny były jednym z najważniejszych w starożytnej Grecji. To państwo-miasto (polis) o ustroju demokracji bezpośredniej (decyzje podejmowano przez głosowanie w którym udział brać mogli wszyscy obywatele uprawnieni do głosowania) stało się silnym ośrodkiem politycznym (Ateński Związek Morski) oraz centrum umysłowym Hellady, promieniującym na ówczesny świat (m.in. Sokrates, Platon, Arystoteles). Nie będę szczegółowo opisywać dalszych dziejów tego miasta ponieważ z jego historią można zapoznać się w internecie. Na przestrzeni wieków traciły niepodległość kolejno na rzecz Macedonii, Rzymu, były pustoszone przez Herulów i Wizygotów, aby w roku 1458 dostać się pod panowanie Turków.

Grecja została wyzwolona z tureckiego jarzma w 1821 roku. Pierwszym władcą tego kraju został Otton Bawarski w 1843 roku. Przeniósł on stolicę z Napflionu do liczących wówczas 6 tys. mieszkańców Aten. Zainteresowanych odsyłam do źródeł historycznych.

W Atenach znalazł schronienie św. Paweł, który działał w Tesalonikach i Werii, ale ze względu na głoszenie religii monoteistycznej (wiara w istnienie jedynego Boga) nie był dobrze widziany.

Przed wejściem na słynne wzgórze Akropol udaliśmy się do największego w Grecji, a zarazem zaliczanego do dziesięciu najważniejszych muzeów świata Narodowego Muzeum Archeologicznego. Po przekroczeniu bramy ogrodzenia otaczającego muzeum i przejściu kilkunastu kroków naszym oczom ukazał się dwupiętrowy budynek w którym zgromadzone są zabytki archeologiczne z obszaru Grecji od czasów prehistorycznych do późnego antyku. Architektura tego budynku nawiązuje do starożytnych budowli w rodzaju Partenonu. Od chwili otwarcia muzeum cieszy się niesłabnącym powodzeniem. Codziennie odwiedza go ogrom turystów zarówno indywidualnych jak i w zorganizowanych grupach.

Wchodzi się do niego po schodach z których rozciąga się piękny widok na miasto. Przed wejściem przywitała nas miejscowa przewodniczka Zoi, pół-Polka (po matce), mówiąca czystą polszczyzną. Przed osiedleniem się w Grecji sporo lat mieszkała w Polsce ucząc się i studiując.

Muzeum ma ciekawą historię. Pierwsze powstało w 1829 w sierocińcu Aigina. W kolejnych latach zbiory były przenoszone w różne miejsca. W roku 1858, został ogłoszony międzynarodowy konkurs na lokalizację i opracowanie koncepcji architektonicznej nowego muzeum. Budowę trwającą około czterech lat zakończono w 1889. Podczas II wojny światowej było zamknięte, a eksponaty umieszczone w skrzyniach ukryto.

Mimo, że galerie liczą łącznie 8 000 m² powierzchni, to z liczącego 20 000 zbioru, dla zwiedzających udostępnionych jest 2 tys. eksponatów. Najstarsze zabytki sięgają szóstego tysiąclecia p.n.e.

Muzeum jest podzielone na działy:

prehistoria,
rzeźba,
ceramika,
odkrycia z Santorynu,
metalurgia
sztuka starożytnego Egiptu,
starożytny Bliski Wschód,
eksponaty związane z wrakiem z Antykithiry,
przedmioty z brązu, biżuterię oraz freski z wyspy Tira.

Składa się z kompleksu kilkudziesięciu sal ze sobą połączonych, w których dzięki zgromadzonym w jednym miejscu eksponatom można zobaczyć jak wyglądało życie na przestrzeni wieków. Zabytki podzielone są chronologicznie od prehistorii do czasów rzymskich.

Wśród wspaniałych zbiorów sztuki cykladzkiej, minojskiej, mykeńskiej, klasycznej i ateńskiej, zgromadzono liczne posągi z marmuru i brązu, fryzy, portale, kolekcję dawnych monet, freski, wazy których są trzy rodzaje. Jest tu bardzo bogata kolekcja epigrafii (napisów umieszczonych na rzeźbach i płaskorzeźbach).

Mieliśmy szczęście, bowiem wszystkie sale były otwarte, a jak mówiła Zoi, często wiele z nich jest zamkniętych. Widać, że wszystko zostało dokładnie przemyślane, gdyż mimo dużej ilości eksponatów nie ma problemu z dojściem do każdego z nich i dokładnego obejrzenia.

Wśród licznych zabytków podziwiałam przepiękne zbiory ceramiki i rzeźby z różnych epok historycznych oraz naczynia z brązu. Duże wrażenie zrobiły na mnie antyczne rzeźby nagrobne które mimo uszkodzeń, jakimś cudem dotrwały do naszych czasów.

Prezentowane są prawdziwe perełki greckiej biżuterii, ceramiki i rzeźby. Do nich zaliczane są pośmiertne maski oraz złote puchary datowane na XV stulecie p. n.e. oraz amfora, na której uwieczniono scenę walki Heraklesa z centaurem.

Można robić zdjęcia bez lampy błyskowej, ale nie wolno ich robić na tle eksponatów, chociaż gdy byliśmy, to obsługa nie zwraca na to szczególnej uwagi. Gdy mąż poprosił jedną z pilnujących pań, to zrobiła mu dwa na ich tle.

Muzeum to głównie rzeźba. Różnorodność i ilość eksponatów przyprawia o zawrót głowy. Wśród nich wyróżnia się posąg z brązu Zeusa lub Posejdona, znaleziony w morzu, w okolicy północnej części wyspy Eubea. Bóg, stojący w wielkim kroku, przedłuża lewą rękę, natomiast w lewej prawdopodobnie trzyma piorun lub trójząb. Zachwyca wspaniale uchwycona anatomia.

Dynamiczny posąg dżokeja na koniu. Rzeźbę, w kawałkach wydobyto z wraku statku leżącego u wybrzeży wyspy Eubea, w latach dwudziestych XX w. Odkryte części udało się połączyć w całość w 1971 r. Wprawdzie brakuje wodzy i bata, ale i tak rzeźba ta robi niesamowite wrażenie. Patrząc na twarz tego chłopca i bruzdy na jego twarzy uchwycone przez artystę widzimy z jakim wysiłkiem pokonuje ten bieg.

Na dłużej zatrzymaliśmy się przy gablocie z domniemaną maską Agamemnona, która znaleziona została przez Heinricha Schliemanna, w jednym z grobów odkrytych w Mykenach. Wykonana ze złotej blachy, przedstawia twarz mężczyzny z brodą i wąsami. Archeolog uznał, że odkryty przedmiot pochodzi z grobu wielkiego wojownika, Agamemnona.

Do chwili obecnej eksponat ten jest badany i analizuje się jego prawdziwe pochodzenie, gdyż jak się okazało, pochodzi z ok 1500 r p.n.e. i jest starszy niż okres panowania i data śmierci króla Myken. Ale na pewno należał do kogoś ze znacznego rodu królewskiego.

Przechodząc do następnej sali podziwiamy rzeźby dwóch nagich Kurosów. Kuros to szczególny typ posągu, charakterystyczny dla sztuki greckiej z okresu 640 ÷ 630 r. p.n.e. Zawsze przedstawia nagiego, młodego mężczyznę z rozpuszczonymi, falowanymi włosami i z rękoma luźno opuszczonymi wzdłuż ciała. Młodzieniec ma zagadkowy, tzw. archaiczny uśmiech). Ten znajdujący się w Atenach nieznanego autora, pochodzi z około 590 ÷ 580 r. p.n.e.. Znaleziony został w świątyni Posejdona na przylądku Sunion. W sali tej znajdują się również ubrane Kory.

Wielkie wrażenie zrobił na mnie wydobyty z morza obrośnięty muszlami i skorupiakami posąg Zeusa które bezpowrotnie go zniekształciły. Tak wyglądają wszystkie posągi wydobyte z morza. Tylko metalowe można oczyścić.

Dużo jeszcze można pisać o tych zachwycających eksponatach. O dobrze zachowanych freskach ściennych i ich żywych barwach, czy wyrobach ze złota, pięknej starożytnej biżuterii, przedmiotach codziennego użytku jak np. naczyniach o niezwykłych kształtach i wzorach. Małych cudeńkach na których namalowane są polujące zwierzęta, płaskorzeźbach przedstawiających sceny z życia ówczesnych ludzi.

Żałuję, iż nie było miejsca w którym pokazany byłby dorobek największych filozofów greckich m.in.: Sokratesa, Platona, Arystotelesa, Ksenofanesa, Talesa z Miletu, Homera, Hezjoda,Heraklita, Demokryta.

Szkoda, że zabrakło czasu na zobaczenie imponującej kolekcji egipskich artefaktów, w tym mumii o których wiele słyszałam.

W Grecji jest mnóstwo muzeów archeologicznych w których można podziwiać skarby starożytnej cywilizacji greckiej. Ci, którzy chcą w pełni zapoznać się z jego antycznymi skarbami, powinni odwiedzić ateńskie Narodowe Muzeum Archeologiczne i zobaczyć jego imponujące niezwykłe zbiory.

Gdyby ktoś zapytał mnie, jakie eksponaty zasłużyły na szczególne wyróżnienie? Nie potrafiłabym odpowiedzieć na tak postawione pytanie. Wszystkie ze względu na unikatowość są godne uwagi. Każdy z nich wnosi wkład do poznania historii ludzkości, bo to nie tylko bezcenne zabytki, ale i namacalni świadkowie przeszłości. Dzięki nim możliwa jest podróż w czasie na przestrzeni kilku tysięcy lat i poznanie rozwoju cywilizacji. Słowami nie sposób opisać, po prostu trzeba tam być.

Nawet jeżeli ktoś nie interesuje się sztuką to jest to miejsce dla niego stworzone, bowiem w jednym miejscu może zobaczyć okruchy cywilizacji na przestrzeni tysiącleci.

Jest zbyt wiele do zobaczenia w zbyt krótkim czasie. Gdyby to ode mnie zależało, by wszystko zobaczyć i dokładnie się przyjrzeć poszczególnym eksponatom spędziłabym w nim cały tydzień, od otwarcia do zamknięcia. Są turyści którzy się chwalą, że na wszystko wystarczy 2 godziny, a resztę czasu spędzają w znajdującej się w obiekcie kawiarni, w której podają znakomitą kawę.

Z muzeum udaliśmy się autokarem w kierunku Akropolu przez ulice miasta mijając Pole Marsowe. Ateny są mało zielone, gleba jest słaba, jałowa, przyjazna jedynie drzewom iglastym.

Po dojechaniu pod Akropol chwilę musieliśmy zaczekać na wejście. Akropol ateński to położone w Atenach wapienne wzgórze o wysokości 90 m. W czasach mykeńskich było ono ufortyfikowaną cytadelą. W okresie późniejszym Akropol stał się miejscem kultu. (w starożytnej Grecji osiedle, miasto lub jego część znajdująca się na wysokim wzgórzu, z cytadelą, pałacami i świątyniami).

Patrząc w górę zastanawiałam się czy będzie to trudne wspiąć się tak wysoko. Okazało się że podejście nie było strome, schody pięły się w górę łagodnie, pod kątem ok 30 st. Wchodząc nimi co jakiś czas zatrzymywaliśmy się, by słuchać przewodniczki Zoi, opowiadającej o historii ateńskiego Akropolu. Równocześnie robiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcia podziwiając wspaniały widok roztaczający się na Ateny i Pireus oraz niektóre obiekty jak np. Teatr Dionizosa z coraz to wyższego punktu.

Na samym szczycie trzeba było uważać na nierówności terenu, oraz wyślizgane przez wieki kamienie. Jak na tę porę roku (druga połowa września ) turystów było sporo.

Zoi opowiadała nam dalszą historię Akropolu. Po upadku królestwa mykeńskiego zabudowa cytadeli uległa zniszczeniu, natomiast świątynie popadły w ruinę podczas wojen perskich. W VIII wieku p.n.e. służył już jako miejsce poświęcone licznym bóstwom stając się miejscem kultu. Ich odbudowę zainicjował Perykles powierzając ją Fidiaszowi najsławniejszemu i największemu antycznemu rzeźbiarzowi. W pracach uczestniczyli także inni wielcy architekci greccy: Iktinos, Mnesikles i Kallikrates. Dzięki ich pracy powstał przepiękny kompleks świątyń i budowli m.in.: Partenon, Erechtejon, świątynia Nike i Propyleje.

Największa i najpiękniejsza budowla Akropolu – Partenon, zbudowany został pod kierunkiem Iktinosa i Kallikratesa, zgodnie z porządkiem doryckim i jońskim z białego marmuru pentelickiego w ciągu zaledwie 15 lat – od roku 447 do 432 roku p.n.e.,. Autorem wszystkich rzeźb był Fidiasz i jego uczniowie.

Nazwa Partenon nawiązuje do Ateny Partenos (Ateny Dziewicy), której świątynia była poświęcona. Właściwie Partenon nie był świątynią, bo nie było przed nim ołtarza ofiarnego. 12-metrowa statua Ateny ze złota i kości słoniowej stojąca wewnątrz kolumnady Partenonu stanowiła reprezentacyjny obiekt sztuki i lokatę pieniędzy. Partenon pełnił głównie rolę skarbca – tu w pomieszczeniu zwanym opistodomosem, przechowywano skarb państwowy.

Proces systematycznego niszczenia Partenonu rozpoczął się w V w n.e., kiedy to usunięto z niego niektóre rzeźby, w tym olbrzymi posąg Ateny dłuta Fidiasza, Potem był kolejno kościołem chrześcijańskim, a po zajęciu Aten przez Turków (1458) został zamieniony na meczet. W czasie oblężenia Aten przez Wenecjan (1687) eksplozja wewnątrz budynku (przerobionego przez Turków na magazyn prochu) spowodowała ogromne zniszczenia. Na początku XIX wieku większość pozostałych tam jeszcze rzeźb została za zgodą władz tureckich wywieziona do Anglii. Niektóre z nich trafiły do Luwru i Kopenhagi.

Stojąc przed budowlą, a właściwie przed tym co z niej pozostało, słuchaliśmy słów Zoi, z wielkim zainteresowaniem i uwagą. Patrząc na smukłe marmurowe kolumny częściowo otoczone rusztowaniami i dźwigami z powodu prowadzonych tam prac renowacyjnych podziwiłam ich piękno. Zastanawiałam się jak wspaniale musiał on wyglądać w okresie największego rozkwitu z boginią Ateną i odwiedzającymi ją Grekami.

Kolejną starożytną budowlą robiącą duże wrażenie jest Erechtejon. Świątynia w porządku jońskim zbudowana na cześć legendarnego króla Erechtejosa, założyciela Akropolu, poświęcona Posejdonowi i Atenie, oraz wszystkim bóstwom obecnym na Akropolu od najdawniejszych czasów. Pierwsza świątynia została zniszczona podczas wojen perskich w roku 480 p.n.e., następnie odbudowywana w latach 421 p.n.e. – 405 p.n.e w stylu jońskim. Budowla odbudowana z gruzów w roku 1836. Ukształtowanie terenu wymusiło dwupoziomowy układ świątyni. Od strony północnej na jego krańcu znajdował się duży portyk otoczony z trzech stron jońską kolumnadą. Zadaszenie mniejszego, południowego portyku (Ganek Kor) oparto na sześciu kariatydach (kopie które dziś oglądamy), podporach w formie postaci kobiecych. Nazwa związana jest z dziewczynami ze wsi Karyai, które za sprzyjanie Persom sprzedane zostały w niewolę i zmuszone do ciężkiej pracy.

Nie można do nich podejść ponieważ cały teren jest odgrodzony liną. Przyglądałam się im daleka. Posągi stoją na wysokiej balustradzie przy bocznej ścianie świątyni. Cztery w rzędzie, obok siebie i po jednej z boku. Wszystkie patrzą są w tym samym kierunku. „Ubrane są” w tuniki miękko fałdowane. Głowy oplatają warkocze opadające na plecy. Przyglądając się im w pewnym momencie dotarło do mnie, że nie mają one rąk. Z tego co przeczytałam na podstawie rzymskich kariatyd naukowcy wnioskują, że w jednej dłoni, zgiętej i uniesionej, trzymały czarę na wino ofiarne, druga była opuszczona, a dłoń delikatnie chwytała tkaninę tuniki. Erechtejon uważany jest za jedną z najpiękniejszych świątyń attyckich.

By wejść na ateński Akropol szliśmy reprezentacyjnym wejściem zwanym Propyleje. Zaplanował wszystko i zaczął budować w 438 r. p.n.e. architekt grecki Mnesikles. Nigdy jej nie skończono, gdyż prace przerwano po 5 latach. Mimo że była niedokończona, stała się wzorcem dla podobnych konstrukcji w całym świecie greckim. Miała kształt budynku z kolumnami, z których do naszych czasów zachowało się część.

Godna wspomnienia jest również maleńka świątynia Nike Zwycięskiej. Składa się z dwóch portyków i celli. W celli umieszczony był posąg Ateny trzymającej w jednej ręce owoc granatu a w drugiej hełm. Świątynię z trzech stron otoczono (w 410 p.n.e. – 408 p.n.e.) balustradą ozdobioną fryzem z postaciami bogini zwycięstwa Nike. Niektóre części fryzu z tej świątyni znajdują się w Muzeum Brytyjskim. Odbudowana w 1836 roku.

Odpoczywając na wzgórzu i mając przed sobą ruiny Partenonu, Erechtejonu i Nike Zwycięskiej żałowałam, że tak mało dotrwało do naszych czasów. Tylko okruchy świadczące o ich pięknie i wspaniałości.

Po chwilowym odpoczynku przeszłam się po wzgórzu by zobaczyć panoramę Aten oraz jakie zabytki można zobaczyć z góry. Patrząc z południowego wzgórza Akropolu widziałam w miarę dobrze zachowany Odeon Herodesa Attyka (teatr muzyczny) wybudowany przez niego w roku 161 n.e. Zachowała się dobrze jego fasada z rzędami łuków oraz wyłożona marmurem orchestra amfiteatru o średnicy 29 metrów. Siedzenia składające się z 34 rzędów umożliwiały oglądanie sztuk około 5 000 osobom.

Nieopodal widać było ruiny teatru Dionizosa, który został gruntownie przebudowany i rozbudowany w latach 338-326 p.n.e. Do naszych czasów z 64 rzędów siedzeń zachowało się 20. Mógł pomieścić 17 tysięcy widzów. Półokrągła orchestra z marmuru, która zachowała się pochodzi z czasów rzymskich.

Ze wzgórza widać było piękną panoramę miasta, a w oddali kilkanaście smukłych kolumn, pozostałości po świątyni Zeusa Olimpijskiego. W starożytności była to największa spośród świątyń Grecji. Jej budowa trwała z przerwami 700 lat (od VI wieku p.n.e. do II wieku n.e.).

Widzieliśmy ją poprzedniego dnia, ale przejazdem z daleka, nie będąc na jej terenie. Postanowiłam więc, że w czasie wolnym dojdę tam z mężem i spędzimy chociaż parę chwil w otoczeniu tych monumentalnych kolumn.

Słońce coraz mocniej przygrzewało gdy opuszczaliśmy wzgórze Akropolu zabierając z sobą niezapomniane wrażenia. Szliśmy w dół już inną drogą niż wchodziliśmy.

Wiodła ona przez ateńską Agorę. Tak w starożytnej Grecji nazywano centralny plac stanowiący ośrodek życia handlowego i społecznego. Na nim odbywały się targi i zgromadzenia, sądy skorupkowe (ostracyzm). Tu zrodziła się filozofia (umiłowanie mądrości i swobodna wymiana myśli) i polityka (w dzisiejszym rozumieniu tego słowa). Tu mieszkał, był sądzony i zmarł Sokrates. Jej zabudowa była wielokrotnie niszczona.

Dziś jest to park, w którym znajdują się tylko trzy budynki: kościół świętych Apostołów, świątynia Hefajstosa i Ateny oraz od budowana w XX w. antyczna stoa.

Akropol wygląda pięknie gdy się na niego patrzy z perspektywy Agory. Góruje majestatycznie nad leżącą nieco niżej świątynią Hefajstosa

Po zwiedzeniu Agory pieszo udaliśmy się w kierunku centrum miasta. Naszym celem było zobaczenie zmiany warty przed parlamentem. Ponieważ było do niej około 2 godzin, postanowiliśmy z mężem zobaczyć Świątynię Zeusa.

Idąc w jej kierunku i pytając przechodniów o drogę, zrobiliśmy sobie małą przerwę na zakupy, odpoczynek i wypicie pysznej kawy. Po niej nieopatrznie wybraliśmy niewłaściwą stronę ulicy, bowiem szliśmy łukiem wydłużając sobie trasę. Narzucając duże tempo, zmęczeni dotarliśmy na miejsce.

Gdy weszliśmy na jej teren zaskoczyła nas wielkość placu na którym została wybudowana i samotnie stojących 15 monumentalnych kolumn. Żałosne świadectwo dawnej świetności. Według oryginalnego planu z czasów Pizystratydów na powierzchni olbrzymiej kamiennej podstawy (41,12×107,8 m). stało 108 kolumn.

Ustawione były w ten sposób, że wzdłuż boków biegły dwa rzędy po 20 kolumn, od frontu i tyłu trzy rzędy po 8 kolumn. Świątynia przypuszczalnie nie była nakryta dachem. W najważniejszym pomieszczeniu umieszczona była kopia posągu Zeusa wykonana z drewna, którego twarz i inne odsłonięte części ciała pokryte były kością słoniową, natomiast szaty, włosy, akcesoria – pokryto złotą blachą bogato inkrustowaną kamieniami szlachetnymi i półszlachetnymi.

W średniowieczu była wykorzystywana jako źródło darmowego budulca i w ciągu wieków została systematycznie rozszabrowana. Do naszych czasów zachowało się jedynie 15 kolumn. Jedna leży na ziemi, powalona w 1858 roku przez wichurę. Szkoda, że pozostało tak niewiele.
W oddali widać było Łuk Triumfalny Hadiana oraz górujący nad miastem Akropol.

Droga powrotna na plac pod Parlamentem nie była już tak długa i uciążliwa. Parę minut przed czasem zdążyliśmy na zmianę warty. Widzowie dopiero zaczynali się zbierać i mieliśmy czas aby przyjrzeć się pełniącym wartę żołnierzom. Nazwani są ewzonami czyli piękne pasy. Wybierani spośród najprzystojniejszych, rosłych poborowych. Byli ubrani w góralskie stroje a każdy szczegół ich garderoby coś symbolizował. Czerwone czapki symbolizowały przelaną krew. Noszą też getry i buty z pomponami. Krok jakim się poruszali w czasie zmiany warty był krokiem gotowości bojowej i symbolizował wykopanie Turków z Grecji.

Stali bez ruchu przez godzinę, co pół godziny zamieniając się miejscami. Można było sobie zrobić zdjęcie na ich tle, ale nie można stawać zbyt blisko, rozmawiać i dotykać. Zmiana warty była bardzo widowiskowa i oryginalna. Odbywa się co godzinę przez całą dobę.

Po zakończeniu widowiska wsiedliśmy do autokaru i wyruszyliśmy na niesamowity rejs po Kanale Korynckim łączącym Morze Egejskie z Morzem Jońskim. Przecina on Przesmyk Koryncki, oddzielając półwysep Peloponez od głównej części Grecji, czyniąc go wyspą.

Już w VI w.p.n.e były plany przekopania kanału w tym skalistym podłożu, a w roku 67 podobno Neron nakazał kopanie w tym miejscu 6000 żydowskim niewolnikom. Jednak po jego śmierci nikt nie podjął tych prac.
Dopiero w latach 90. XIX wieku rozwój techniki umożliwił ukończenie prac. Budowę rozpoczęto w roku 1881i trwała 11 lat. Ma długość: 6343 m, szerokość: 24,6 m (na poziome lustra wody), szerokość: 21 m (na dnie kanału), głębokość: 8 m.

Dzięki niemu statki mogą zaoszczędzić ponad 200 mil morskich. Jest jednak zbyt wąski dla nowoczesnych dużych statków. Obecnie poruszają się nim małe jednostki turystyczne.

Było słoneczne wrześniowe popołudnie, gdy dotarliśmy do niedużej przystani, w której czekał na nas nieduży ale ładny stateczek wycieczkowy. Po wejściu na pokład ruszyliśmy w kierunku widniejącego przed nami kanału. Roztaczający się widok na okolice był przepiękny. Płynąc powoli wpłynęliśmy do jego koryta. Duże wrażenie robią strome ściany o wysokości 79 m.

Gdzie nie gdzie na stromych brzegach było widać rosnące drzewa i krzewy. Wiejący dość mocny, ale ciepły wiatr nie zakłócał nam tego wspaniałego, trwającego około godziny rejsu. Popijając białe greckie wino i podziwiając wspaniałe widoki wypłynęliśmy do zatoczki oddzielającej nas od Morza Egejskiego. Jednak ze względu na duży wiatr na odkrytym morzu nie wpłynęliśmy na jego wody.

Po zakończeniu rejsu w doskonałych nastrojach jechaliśmy na nocleg do Loutraki.

Po dotarciu do hotelu był czas na kąpiel w Morzu Jońskim. Morze było wzburzone i niespokojne ale woda bardzo ciepła. Jednak niewielu z nas skorzystało z tej okazji, aby się zrelaksować po tak intensywnie spędzonym dniu.

Następnego dnia mamy zwiedzć Małą Pętlę Argolidzką. W planie jest Korynt, Mykeny, grób Agamemnona. Bardzo ciekawe miejsca.

Foto: Liliana i Zdzisław Borodziuk