Pani Barbara Nowak. Małopolska Kurator Oświaty. Cóż. Przez niektórych uwielbiana – sam Pan Minister Czarnek jeszcze niedawno wychwalał ją pod Niebiosa. Przez innych – mówiąc wprost – znienawidzona. Czy słusznie? A to już inna para kaloszy; pozwolę sobie tylko tyle zauważyć, że owa nienawiść do Pani Kurator jakoś dziwnym sposobem układa się po linii preferencji politycznych, a ściślej po linii charakterystycznej dla „totalnej opozycji” i jej odpowiednio „totalnej” antypatii do ekipy rządzącej… W każdym razie – sprawa w sumie na ten moment poboczna. Na pewno można Panią Nowak za pewne rzeczy chwalić, za inne krytykować. Jak wszystkich na wysokich szczeblach urzędników.
Teraz jednak wokół nas mamy do czynienia z wydarzeniami o zupełnie innym charakterze niż to, co znaliśmy przez lata… Nie jest to już normalny czas, gdy możemy tkwić w starych wygodnych, płytkich podziałach politycznych. Dziś jest czas budzących się demonów przeszłości, czas rodzących się na nowo totalitaryzmów. Stare podziały są już nieważne. Tworzone są – może intencjonalnie – nowe. Więc inaczej musimy podejść i do polityki. By nasze wieloletnie nieraz poparcie dla tej czy innej partii nie przesłoniło nam prawdy, nie odebrało trzeźwego spojrzenia na bieg wydarzeń.
Wracając do Pani Kurator – grozi się jej „pociągnięciem do odpowiedzialności”, coś mówi się nawet o dymisji. Dziennikarze (czy raczej chcący określać się tym dumnie brzmiącym słowem, a nie zawsze mający ku temu prawo, ludzie pracujący dla mediów) „biją pianę”, jaki to skandal! minister edukacji, który jeszcze niedawno tak Panią Nowak wychwalał, aktualnie wyraża „święte oburzenie”, a pewien inny minister (nazwa resortu, którym kieruje ma niewiele wspólnego z tym, czym się aktualnie faktycznie zajmuje, więc jest nawet nieistotna) obraża ją w tak prymitywnych, chamskich słowach, że trudno wprost odnieść się do tego poziomu prostactwa…
A za cóż to takie cięgi zbiera Pani Kurator?! Czy wyszła na jaw jakaś kolejna polityczno/finansowa afera, tym razem z jej udziałem? Z tego co wiem, nie. A więc może w ramach swoich obowiązków dopuściła się jakichś grubych nieprawidłowości? Nie słyszałem. A przypomnę, że kurator oświaty zajmuje się takimi sprawami jak nadzorowanie realizacji procesu nauczania w szkołach (czy szerzej działalności dydaktycznej, wychowawczej i opiekuńczej szkół i placówek oświatowych – tzw. nadzór pedagogiczny), konkursy i egzaminy szkolne, doskonalenie zawodowe nauczycieli, baza materialna szkół itp. itd. (trochę jeszcze tego jest). Wszystko szczegółowo określają przepisy, w szczególności art. 51 Ustawy z dnia 14 grudnia 2016 r. „Prawo oświatowe” (Dz.U. z 2021 r. poz. 1082).
Zatem o co chodzi?! Czy może o tę ostatnią wypowiedź na temat „szprycy” dla nauczycieli?! Że nie można nikogo przymusić? I że jest to wciąż eksperyment?
No a cóż to takiego?! Co w tym nieprawdziwego?! Sam minister Czarnek przecież dopiero co zapewniał, że przymusu nie będzie! A że może niby nie eksperyment? W takim razie co? Ponoć co prawda któraś z firm produkujących „eliksir” ogłosiła, że fazę badań już zakończyła, ale przecież to jest ewidentna bzdura. Wciąż sprawdzają – na „ochotnikach” – czy działa (raczej słabo – jeśli wierzyć w każdym razie oficjalnym statystykom), czy jest bezpieczna (cóż – pozostawię to bez komentarza…). Badają i jeszcze dłuższą chwilę zapewne badać będą. Zatem – niezależnie od tego, co gdzie tam sobie ktoś ogłosił formalnie – w istocie jest to eksperyment.
Ale już nawet abstrahując od tej – skądinąd oczywiście nader istotnej kwestii – zapytać trzeba: Czyż nie ma już w naszym kraju wolności słowa? Czy nie można wypowiedzieć swojego poglądu w tak ważnej dla nas wszystkich sprawie? Pani Kurator takowy wypowiedziała, korzystając po prostu z jednego ze swoich podstawowych obywatelskich praw – zapisanych w Konstytucji RP, art. 54. Nic więcej. Tylko tyle i aż tyle.
A może chodzi tu o coś więcej? Skoro Pan Minister tak krytycznie zareagował na wypowiedź Pani Kurator, to może jego słowa na temat obowiązku szprycowania belfrów znaczyły jednak co innego, niż się wydawało? Albo też… A może – nie znaczyły nic…?