Dziwne jest dla mnie, ze w mediach oprócz Wspaniałej rocznicy zwycięstwa pod Grunwaldem żadne media nie wspomniały lub zdawkowo przypomniały, że 15 lipca 1943 roku – w 533. rocznice zwycięstwa bitwy pod Grunwaldem w Sielcach nad Oką w ZSRR, odbyła się przysięga żołnierzy I Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki.
Przysięga ta była poprzedzona mszą odprawioną przez kapelana I Dywizji ks. Wilhelma Kubsza, a po której żołnierze przedefilowali przed trybunę honorową. Dlaczego cały czas dzieli się i dzieli Polaków i stawia do walki propagandowo-ideologicznej podsycając nienawiść, zawziętość i wrogość pomiędzy zwykłymi obywatelami.
Władze państwa polskiego nie protestują przeciwko gloryfikacji formacji SS w państwach bałtyckich czy Ukrainie a niszczą pamięć bohaterów polskich, którzy wyzwalali umęczony morderczym niemieckim najeźdźcą Naród Polski. Na które to wyzwolenie czekały Polki i Polacy różnych wyznań i czasem różnego pochodzenia i narodowości. Komu zależy na ciągłym podsycaniu nienawiści w polskim społeczeństwie i przeciwko Polakom. Czy te obecne wybory nie są przykładem, że należy z tym wreszcie skończyć, ustawić za margines i potępić tylko tych co naprawdę na to zasługują a nie karać odpowiedzialnością zbiorową jak w państwach totalitarnych. Jakoś we wszystkich innych krajach sobie z tym poradzili jak np. w Hiszpanii (po wojnie domowej), Francji czy nawet w Niemczech, tylko nie u nas w Naszej Ojczyźnie w Naszym Domu. Jest to dla mnie naprawdę niepojęte,
Jak wielu publicystów podkreśla, żołnierze tzw. Berligowcy – „Bili się za Polskę, przelewali za nią krew. Przez trzy lata codziennie stawali oko w oko ze śmiercią. Tysiące z nią przegrało. Byli bohaterami wojny, zwycięskiej wojny. Dziś są gorszymi kombatantami. Poniża się ich i obraża. Odmawia im patriotyzmu. Odbiera honor i emerytury. To żołnierze Wojska Polskiego, których szlak bojowy wiódł od Lenino do Berlina, a po drodze były Dęblin i Puławy, przyczółek magnuszewski, warszawska Praga, pomoc powstańcom, Jabłonna i Legionowo, wyzwolenie Warszawy i dalej Wał Pomorski, Kołobrzeg, Trójmiasto, forsowanie Odry, Budziszyn i czeska Praga.” (https://www.tygodnikprzeglad.pl/zolnierze-gorszego-sortu/) Mało tego Polacy uczestniczyli w zdobywaniu siedliska zła niemieckiego czyli Berlina. Dlaczego obecnie ich przelana krew nie ma żadnej wartości?. Przecież dla wielu z tych żołnierzy, była to możliwość wydostania się z Rosji Sowieckiej, gdyż spóźnili się z wstąpieniem do Armii Andersa, wielu wcielonych siłą do Armii Czerwonej chciało wreszcie zmienić mundur na Polski, wielu chciało pomścić śmierć swoich bliskich zamordowanych przez Niemców, wszyscy chcieli walczyć z niemieckimi bandytami i mordercami niewinnych ludzi i wywalczyć wolną Polskę. Czy krew tych Polaków była gorsza niż krew Polaków w formacjach zachodnich. W tym miejscu należy podkreślić, że ich walka była o wiele cięższa. Niemcy na front wschodni rzucili najlepsze dywizje i najskuteczniejszą broń bo tak panicznie bali się Rosjan, którzy potrafili wymierzać skuteczną sprawiedliwość wobec morderców. Zachodni alianci powoli mieli czas na przygotowanie ofensywy, gdy front wschodni krwawił, od kul niemieckich w pierś żołnierską czy też od służb NKWD czyli strzał w plecy. Żołnierze polscy wierzyli, że walczą o wolną i sprawiedliwą Polskę. Wywodzili się głównie z wiosek i małych miast. W późniejszej fazie zasileni przez wstępujących do tej Armii ochotników z wyzwalanych terenów Polski oraz polskie siły partyzanckie. Wielu powracających do Polski żołnierzy i oficerów z formacji Zachodnich wstępowało również do Wojska Polskiego po wojnie.. Wielu tak żołnierzy jak w szczególności oficerów przypłaciło to również życiem w katowniach UB z uwagi na odmienne od komunistów poglądy polityczne i odmowę współpracy. Ogółem straty do zakończenia wojny wynosiły: 17 500 zabitych, 10 000 zaginionych i 40 000 rannych przy liczebności całości końcem 1944 roku 180 000 żołnierzy a w maju 1945 roku 370 000 żołnierzy. Ginęli też śmiercią męczeńska jak np. w Podgajach. (https://pl.wikipedia.org/wiki/Zbrodnia_w_Podgajach).
Chciałbym dodać, że wiele pozytywnych rzeczy wynieśliśmy z moim rodzeństwem z domu rodzinnego od naszych rodziców, którzy stracili, wiele z uwagi na to, że ojciec był w AK i ujawnił się po wojnie za namową innego członka tej formacji. Wcześniej służył w 12 Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej (oficerem tego pułku wcześniej był ojciec Karola Wojtyły późniejszego Papieża Jana Pawła II). W trakcie kampanii wrześniowej 1939 roku mój ojciec został ranny w bitwie obok wsi Wysoka pod Jordanowem woj. małopolskie. Natomiast w okresie okupacji był dowódcą grupy w obwodzie Wadowice AK, pseudonim „Borsuk”. Z tego powodu był wielokrotnie nękany przez UB i tak on jak i rodzina wielokrotnie na tym traciła. Dlatego też przyrzekł, że będzie ciężko pracować, aby dać nam wszystkim wyższe wykształcenie czego wspólnie dokonaliśmy pomimo czasem ciężkich chwil. (http://pressmania.pl/wspomnienie-o-doktorze-edwardzie-kotowieckim-i-jego-przyczynku-do-historii-lecznictwa-w-wadowicach/) Ojciec nigdy nie odwrócił się od kolegów żołnierzy tzw. berlingowców, nieraz spotykali się w siedzibie ZBOWiD-u wspominając czasy wojennej służby Ojczyźnie. Chociaż to prawda, że byli różnie traktowani przez wtedy sprawujących władzę tak w tej organizacji jak i w kraju, ale nie byli odsunięci za margines. Pamiętam będąc chłopcem, jak w roku 1965 został odczytany w kościołach w Polsce list biskupów polskich do niemieckich, nazywany później orędziem, który uważany jest za jeden z najważniejszych etapów pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej. Władzom komunistycznym szczególnie rozchodziło się o ten cytat: … przebaczamy i prosimy o wybaczenie [dosłownie: udzielamy wybaczenia i prosimy o nie]. List ten był przez władze potępiony, ale to też była konieczność normalizacji w nowej Europie. List ten podpisał również Arcybiskup Karol Wojtyła. Śledziłem w mediach na bieżąco podróże Jana Pawła II, podziwiałem jego zbliżenie do innych religii i skruszenie skostniałego systemu Kościoła, który stawał się coraz bardziej tolerancyjny wobec innych religii. Za główny cel swojego papiestwa Jan Paweł II, jak to podkreślały media – postawił sobie transformację i zmianę położenia Kościoła katolickiego, chciał „postawić swój Kościół w sercu nowego sojuszu religijnego, który zgromadziłby Żydów, muzułmanów i chrześcijan w wielkiej religijnej armadzie”. To było to o czym marzyłem jako młody człowiek czyli dosyć nietolerancji i wojen religijnych. (http://pressmania.pl/akredytacja-prasowa-i-wspomnienia-z-czasow-pontyfikatu-papieza-polaka-swietego-jana-pawla-ii-wielkiego) Czy nie wziąć przykładu z nauczania Jana Pawła II? Czy nie czas na normalizację w Polsce i zakończyć tę wojnę polsko-polską i nie zwracać uwagi na tych co ją podsycają i zaostrzają. Przecież Polska jest jedna, ale obecnie podzielona na pół, jak wskazują wybory. Nie wiadomo co nas jeszcze czek, prawdopodobnie w tej „wojnie” czasy nie będą dobre. Komu zależy na tym, aby Polska była taka. Przecież wszyscy pamiętamy stare polskie przysłowie, że „zły to ptak, który kale swoje własne gniazdo”. Przecież tym, którzy Polskę uważają za swoją Ojczyznę chyba na tym nie zależy. Więc komu? Czy w tym roku 100- lecia Urodzin Wielkiego Polaka Karola Wojtyły – Papieża Jana Pawła II nie należałoby w ten sposób upamiętnić tę datę i pojednać Naród.
Panie Prezydencie Andrzeju Duda, jest Pan moim Prezydentem wybranym przez Naród, proszę ten Naród spróbować z powrotem zespolić w jedną całość.
Głos z Wadowic, 18-07-2020 r.
Zostaw komentarz