Obejrzałem blok audycji wyborczych. Potem raz jeszcze wczorajszą debatę. Nie chcę pisać na kogo i dlaczego będę głosował, ale:

1. PiS wypadł najlepiej, nie ze względu na obietnice, ale ze względu na spokój, konsekwencję i szczerość, co zaprzecza całkowicie „gębie”, którą urobiono tej partii. Mam tylko obawy, czy starczy jej determinacji, odwagi i umiejętności by ominąć zastawione miny i pułapki. Ich spot był jedynym spotem, pokazującym cały przekrój społeczeństwa, a nie wyłącznie bankowców.

2. Kukiz’15 jest rzeczywiście głosem ludzi walczących codziennie o przetrwanie, jeżdżących zatłoczona komunikacją miejską do pracy, jeśli ją jeszcze mają i całkowicie bezsilnych. Prawie we wszystkich punktach zgadzam się z tym, co mówi Paweł Kukiz i wierzę, że mówi to szczerze. Mam tylko wątpliwości czy nie pożre go układ, który chce zwalczyć czy nie zawiodą go ludzie, na których postawił. Taki „spontan” przyciąga wielu uczciwych, ale także i spryciarzy. Ci ostatni, niestety, często zagłuszają tych pierwszych, a nawet lidera. Swoje wątpliwości wyraziłem zresztą w listach otwartych opublikowanych na www.pressmania.pl. Chyba, a nawet na pewno, adresat ich nie przeczytał.

3. KORWiN ma rację w wielu punktach. Po odcedzeniu wypowiedzi lidera partii z ironii i kontrowersji wychodzi logiczny program i system rządów. Biada nam jednak, jeśli ta partia będzie rządzić sama, bowiem musi być ktoś, kto hamować będzie lidera i jego niektóre pomysły w stylu wieku dziewiętnastego. Sam lider pewnie zdaje sobie z tego sprawę i wie lepiej ode mnie, że brydż jest grą dwóch par, gdzie każdy z partnerów musi umieć powstrzymywać swoje husarskie zapędy (ach! dlaczego nikt teraz nie gra w brydża?).

4. Zjednoczona Lewica o skrócie ZLEW budzi we mnie współczucie, a jej skrót – chyba nieformalny – ilustruje skład. Od „okrągłostołowych bohaterów”, poprzez nieudanych przywódców partyjnych do wojujących feministek. Masa frazesów, poprawnie politycznych haseł, wypowiadanych nieśmiało i z zawstydzeniem jakby. Liderka, miła pani, w spocie uśmiecha się, a na żywo wyglądała niczym burza gradowa. Prawie jak moja żona, gdy wracam lekko rozweselony o trzeciej nad ranem. Program? Banały i komunały połączone z małżeństwami jednopłciowymi. Poza tym, każdy powinien mieć pracę i dobrze zarabiać, a do lekarza nie powinno być kolejek.

5. Razem, czyli coś, koresponduje z punktem poprzednim. Od wczoraj mainstream robi bohaterem młodego człowieka, który z dobrze wyuczoną swadą recytował poprawnie polityczne komunały, sprowadzając wszystko do programu komputerowego, który zawsze można zresetować lub wgrać od nowa. Obawiam się, że ze społeczeństwem, z państwem, jest trochę inaczej. Lider Razem unikał zresztą wypowiedzi na tematy wychodzące poza przewidywalny schemat. Ich spot pomijał całkowicie ludzi, których na komputer nie stać.

6. .Nowoczesna to kwintesencja Mordoru zaludnionego przez funkcjonariuszy giełdowych, bankowych i korporacyjnych. Nie wiem dlaczego dodają przed nią kropkę. Dla mnie ich program to całkowita dehumanizacja i zastąpienie normalnych stosunków między ludzkich księgowością, czasem kreatywną. Takie połączenie Metropolis z Terminatorem w roli lidera.

7. PSL od wielu lat atakuje zażarcie moje poczucie smaku. Od samego początku jest przy żłóbku i prawie cały czas rządzi rolnictwem i gospodarką, nie odpowiadając za nic. To partia „krewnych i znajomych królika”. Spoty Z(P)SL ociekają fałszem i dobrze wystudiowanym okrucieństwem ogólników, w które nie wierzą nawet ci, co je recytują z aktorskim zacięciem, jakby recytowali dzieła Mickiewicza. Nie „Pan Tadeusz” to jednak, ale raczej „Dziady”.

8. PO chce przegrać te wybory. Seanse nienawiści wobec wszystkich wokoło, serwowane nam przez panią Premier od kilku dni sprawiają odwrotny skutek. To tak jak w parodiach horrorów, gdzie natłok scen grozy tworzy efekt komiczny. W dodatku, trelewizja emituje wyłącznie ich spoty, które wsadzone pomiędzy reklamy sieci supermarketów i parabanku potęguje ów komiczny efekt, stając się jednocześnie ciekawą, surrealistyczną wręcz, kwintesencją tego stowarzyszenia koleżeńskiego. Supermarket, straszenie, parabank. Wbrew intencjom jest śmiesznie, a nie groźnie. A program i obietnice? Słyszałem je osiem lat temu. Podobnie, jak to, co trzeba zrobić.

To nie jest lista, z której ma wynikać na kogo będę głosował. Na wybory pójdę, ponieważ frekwencja tym razem jest kluczem i jej najbardziej boi się rządząca koalicja. Marzy mi się też sytuacja, gdy trzy pierwsze wymienione przeze mnie ugrupowania pogadają, znajda punkty wspólne i uczciwie podejdą do sprawy. To, chyba jednak nie jest możliwe.