Koronawirusy zmieniają się stosunkowo powoli. – „W porównaniu z wirusem grypy tempo zmian informacji genetycznej SARS-CoV-2 jest stosunkowo niewielkie. Mimo to, kiedy powstaną leki na koronawirusa, trzeba je będzie stosować z rozwagą, bo pojawiać się będą warianty oporne na działanie leku” – mówi PAP wirusolog prof. Krzysztof Pyrć z Małopolskiego Centrum Biotechnologii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Jednocześnie naukowiec zajmujący się badaniem koronawirusów od wielu lat zwrócił uwagę, że w pracach nad szczepionką niektóre grupy badawcze próbują pomijać etap badań podstawowych, przechodząc od razu do badań klinicznych i licząc, że któreś rozwiązanie zadziała. – „Również na to liczę, ale dopiero w punkcie końcowym badań będziemy wiedzieć, czy mamy szczepionkę, czy jej nie mamy. (…) Od 20 lat próbujemy zrobić szczepionkę na koronawirusy i na razie się to nam nie udało. Liczę jednak, że przez zaangażowanie tak dużych środków, mocy przerobowych i mądrych ludzi, uda się to zrobić” – podsumował prof. Krzysztof Pyrć.

W tej sytuacji nie jesteśmy pewni… Czy My to dobrze rozumiemy? Czego od nas oczekuje władza?

1. Dzieci mają iść do szkoły, bo w szkole jest bezpiecznie.

2. Dziadkowie nie powinni przyprowadzać ani odbierać dzieci, bo to dla nich niebezpieczne.

3. Dzieci mogą chodzić po szkole, wśród innych uczniów i nauczycieli i nie stanowią dla siebie zagrożenia.

4. Rodzice wchodząc do szkoły muszą założyć maskę, bo stanowią zagrożenie.

5. Rodzice stanowię zagrożenie, więc muszą wejść do szkoły w masce, ale nasze dzieci żyjąc z nami pod jednym dachem nie stanowią zagrożenia, więc nie muszą maski w szkole nosić.

6. W autobusie można siadać tylko co drugie krzesło, a stać w ogóle nie wolno, ale dzieci muszą dojeżdżać do szkoły autobusami, które do marca zawsze pękały w szwach. Oczywiście muszą też zachować 2 m odstępu od współpasażera.

7. Uczniowie z okręgów czerwonych także muszą dojeżdżać do szkoły, zachowując przy tym 4 m odległości od współpasażera. Tymi samymi autobusami, które do marca pękały w szwach.

8. Autobus jadący z okręgu zielonego, przez czerwony, do innego zielonego, na środkowej trasie powinien mieć o połowę mniej pasażerów, nawet jeśli wszyscy jadą z punktu A do punktu Z i nikt nie wsiada, oraz nie wysiada po drodze.

9. Mieszkający w strefie czerwonej, stanowiący źródło zakażenia, chodzący w masce po ulicy, przekraczając strefę, gdy np. jedzie do pracy (do zielonej) zdejmuje maskę na miejscu i pracuje z innymi ludźmi przez 8 h, już bez maski, bo w strefie zielonej nie ma takiego ryzyka zakażenia.

10. Po bytności klienta w knajpie kelner czy inny obsługujący musi zdezynfekować stolik, żeby nie stanowił dla innych źródła zakażenia.

11. W szkole dziecko przenosi się z sali do sali, siada przy ławkach, przy których lekcję wcześniej siedzieli koledzy z innej klasy i nie trzeba dezynfekować stolika, bo nie jest on źródłem zakażenia.

12. Przy zachowaniu odległości plażowanie jest bezpieczne, wizyty w restauracji są bezpieczne, jakimś cudem podróż pociągiem jest bezpieczna (PKP sprzedaje bilety na każde miejsce siedzące, także w zamkniętych przedziałach), ale wizyta w urzędzie już nie jest bezpieczna, więc urzędy są dla większości spraw nieczynne.

13. Od marca 2020 nie zamknięto z powodu epidemii żadnej Biedronki, Aldika, Tesco ani Kauflanda. Żaden sklep nie został poddany kwarantannie, z powodu nagłego wzrostu liczby zakażonych pracowników, mimo że klientów przewija się tam tysiące, a pani w kasie ma jedynie z jednej strony metr pleksi.

14. Urzędy miasta czy skarbowe są tak ogromnym, potencjalnym źródłem zakażenia, że muszą pozostać zamknięte i wszystkie sprawy załatwia się on line, a gdy trzeba złożyć dokument na papierze, leży on 72 h w poczekalni i czeka aż wirus padnie z głodu.

15. Towar macany w marketach nie przechodzi kwarantanny, a pieniądze, które odbiera pani kasjerka nie leżą 72 h czekając na ozdrowienie, bo nie są źródłem zakażenia.

16. Książki, które oddaję do biblioteki, w odróżnieniu od pieniędzy, którymi operuję w markecie, muszą przejść okres karencji, w czasie od 3 do nawet 14 dni w niektórych filiach, bo są źródłem zakażenia.

17. Musimy iść do pracy, nasze dzieci muszą iść do szkoły, farmaceuta musi iść do pracy, pani w Biedronce musi iść do pracy, ale lekarz który składał przysięgę Hipokratesa, nie musi iść do pracy i może nas „przyjąć” z domu oraz „leczyć” przez telefon, bo w przychodni mógłby się zarazić.

Proszę nam objaśnić, jeśli gdzieś się pomyliśmy. Kto z nas robi wariatów? Komu służy ta cała pandemia strachu i kto za nią stoi? Jeśli jak mówi prof. Krzysztof Pyrć od ponad 20 lat koronawirusy są z nami, to dlaczego teraz tak nagle stały się dla nas tak groźne? Jak sam odpowiada, bo „koronawirus jest tak groźny od chwili kiedy stał się medialny”!