Nie mam gitary po Jacku Kaczmarskim. I prawdę mówiąc, nikt z nas jej nie ma.
Nie odziedziczyliśmy jego głosu, jego talentu ani jego epoki. Nie żyjemy już w świecie, w którym wróg był łatwy do wskazania i jednoznaczny do nazwania.
Nie ma cenzora siedzącego przy biurku z czerwonym ołówkiem. Nie ma jedynej słusznej gazety. Nie ma jednego kanału telewizji, który tłumaczy obywatelom, jak mają myśleć i żyć.
A jednak coś niepokojącego pozostało z tamtych czasów, szczególnie teraz za rządów Tuska. Wydawało mi się, że po upadku komunizmu człowiek odzyska wolność a ojczyzna niepodległość. Że wystarczy zburzyć mur, a za nim czekać będzie świat ludzi wolnych, samodzielnych, odpowiedzialnych i myślących.
Tak się jednak nie stało.
Mury nie zniknęły. Zmieniły tylko materiał , z którego są zbudowane. Dawniej były z betonu, drutu kolczastego i strachu. Dziś powstają z ekranów, algorytmów, medialnych baniek i wrogich plemion. Nie zamykają w więzieniach zbyt często, choć i to się zdarza. Największa jednak różnica między dawnymi czasami a współczesnością, to informacja.
Kiedyś problemem był brak informacji. Dziś problemem jest jej nadmiar.
Dawniej ludzie szukali prawdy. Dziś częściej szukają potwierdzenia własnych przekonań. Nie chcą usłyszeć argumentów przeciwnika,. Chcą usłyszeć echo własnego głosu. Żyjemy w epoce, w której więcej osób chce mówić, ale coraz mniej osób chce słuchać.
Nigdy wcześniej człowiek nie miał tak łatwego dostępu do wiedzy i do informacji. Wszystko ma w zasięgu wzroku. A mimo to wielu ludzi nie chce prawdy, nie szuka jej, lecz( o zgrozo!) jest przekonanych o swojej nieomylności.
Tymczasem wielcy bardowie, których dziś wspominam z nostalgią, mieli jedną cechę, która staje się dziś coraz rzadsza. Potrafili wątpić.
Nie budowali swojej siły na przekonaniu, że znają wszystkie odpowiedzi. Ich siła brała się z zadawania pytań.
Kaczmarski nie był kapłanem pewności. Był poetą niepokoju. Rozumiał, że człowiek jest istotą słabą. Że łatwo oddaje wolność za wygodę. Że chętnie szuka wodzów, którzy zdejmą z niego ciężar odpowiedzialnośc i myślenia. Że bardziej od prawdy często kocha własne złudzenia.
I właśnie dlatego jego twórczość przetrwała i dla mnie był zawsze bardzo ważna. Ci którzy mnie znają z tamtego okresu na pewno to potwierdzą. Kaczmarski w swojej twórczości
nie opowiadał wyłącznie o PRL-u.
Opowiadał o człowieku.
A człowiek, mimo wszystkich technologicznych cudów, nie zmienił się aż tak bardzo.
Wciąż szuka winnych swoich porażek.Wciąż marzy o prostych receptach na skomplikowane problemy.
Wciąż ulega pokusie, by oddać własny rozum komuś, kto obieca mu gotowe odpowiedzi, choć może go to zaprowadzić na manowce
Dlatego prawdziwy testament po bardach nie polega na śpiewaniu i sluchaniu ich piosenek. Polega na zachowaniu odwagi samodzielnego myślenia.
Na nieufności wobec modnych sloganów.
Na odrzuceniu politycznych i ideologicznych stad i plemion.
Na gotowości do zadawania pytań również wtedy, gdy odpowiedzi okazują się niewygodne dla własnego środowiska.
Bo być może największym zagrożeniem dla wolności nie jest dziś cenzura. Jest nim człowiek, który dobrowolnie rezygnuje z własnego osądu.
Dzisiaj największym hołdem dla dawnych bardów nie będzie powtarzanie ich słów.
Będzie zachowanie tej odrobiny intelektualnej pokory, która pozwala powiedzieć:
mogę się mylić, ale będę myślał samodzielnie.
W czasach, gdy niemal każdy chce mieć rację, jest to akt odwagi większy, niż mogłoby się wydawać. Bo hejterska sfora politycznych plemion( nieomylna, wszystkowiedząca, z jedynie słusznymi poglądami) czai się za rogiem.

Zostaw komentarz