Piotr Kubiczek podkreśla, że do przeprowadzenia tego wywiadu został zainspirowany przez przedstawiciela Ogólnopolskie Stowarzyszenie Taxi, tym że niepełnosprawni mają problemy w poruszaniu się po Krakowie. Piotr żeby dowiedzieć się o co chodzi spotkał się z Panią Elżbietą, mieszkanką dzielnicy Krowodrza, która jest osobą z niepełnosprawnością narządu wzroku. Zachcęcamy do przeczytania tej ciekawej rozmowy dwóch Krakusów.
Piotr Kubiczek: Jakie przeszkody napotyka Pani najczęściej poruszając się po krakowskich chodnikach?
Pani Elżbieta, mieszkanka Krakowa, dzielnicy Krowodrza: Główną naszą bolączką na chodnikach są e-hulajnogi. Stoją wszędzie, stoją byle jak, lub są przewrócone. Często zdarzało się mnie, czy moim znajomym wpaść na taką hulajnogę, stracić równowagę i upaść.
W Krakowie jest ponad 250 punktów mobilności, gdzie można bezpiecznie odstawić elektryczne hulajnogi. Jak Pani myśli dlaczego ich użytkownicy porzucają je gdzie popadnie nie myśląc o innych uczestnikach ruchu?
– Myślę, że ludzie są zagonieni i myślą tylko o sobie. Ponieważ to nie jest egzekwowane robią tak, bo jest im po prostu wygodnie.
Straż Miejska ma możliwość karania osób, które zostawiają hulajnogi tak, że blokują przejście innym mandatami w wysokości 100 złotych. Dlaczego w takim razie Ci co złamią zasady prawidłowego parkowania pozostają bezkarni?
– Problem polega na tym, że jeżeli ktoś upadnie potykając się o hulajnogę i zadzwoni na straż miejską, to w pierwszej kolejności usłyszy pytanie, czy nic się nie stało, czy nie trzeba wezwać pogotowia i ewentualnie, że kiedyś ktoś tam się pojawi. Na tym sprawa się kończy, no bo kogo strażnik ma ukarać skoro hulajnoga została, a winnego nie ma?
Pani Elżbieto, czy napotyka Pani np. w komunikacji zbiorowej na przeszkody, które utrudniają Pani funkcjonowanie w przestrzeni miejskiej?
– Na pewno bardzo dobrze się stało, że autobusy „mówią” do jakiego przystanku się zbliżamy, kiedy podjeżdżają na przystanek „mówią” jaki mają numer i w którym kierunku jadą. Nie wiem dlaczego ta funkcja nie jest uruchomiona w tramwajach, które pewnie też mają taką możliwość?
Kolejnym utrudnieniem dla mnie jest kwestia podwójnych przystanków. W momencie kiedy podjeżdżają dwa autobusy, czy tramwaje, zwłaszcza przy Bagateli, tramwaj z pozycji drugiej, w momencie kiedy pierwszy odjeżdża, rusza zaraz za nim. Nie staje na pierwszym miejscu. Osoba niewidząca, czy osoba o kulach nie jest w stanie zdążyć przejść, lub przebiec całej długości jednego tramwaju, żeby wsiąść do właściwego pojazdu.
No i jeszcze jedna uwaga. Fajnie, że w niektórych tramwajach pojawiły się wewnątrz przy drzwiach na poręczach tabliczki z napisem STOP alfabetem Braille’a, to dla nas super sprawa. Tylko dlaczego niektóre z nich są przymocowane odwrotnie do góry nogami?
Czy są jakieś bariery architektoniczne, które podczas wizyt w urzędach Pani przeszkadzają?
– Mało ostatnio korzystam z wizyt w urzędach ze względu na pandemię, ale np. byłam bardzo zdziwiona sytuacją jaką zastałam w ZUS-ie w Łagiewnikach. Żeby osoba poruszająca się na wózku mogła dostać dostać się na podjazd dla wózków inwalidzkich, który prowadzi do wejścia C do budynku ZUS-u, musi wcześniej pokonać 4 stopnie?
O co chciałaby Pani zaapelować do władz miasta, żeby w przyszłości uniknąć błędów, czy niepraktycznych pomysłów?
– Głównie o to, żeby urzędnicy wprowadzający nowe rozwiązania w mieście konsultowali je z osobami niepełnosprawnymi, ale takimi, które na co dzień samodzielnie poruszają się po mieście i jeżdżą do pracy, czy do szkoły transportem publicznym.
Z Panią Elżbietą, mieszkanką Krakowa, dzielnicy Krowodrza rozmawiał Piotr Kubiczek.
Zostaw komentarz