PODLASIE A WOJEWÓDZTWO PODLASKIE

Jak już kiedyś pisałem, w czasach globalizmu przeciętny Polak wie więcej o stanach USA jak Teksas, Floryda, Alabama itp. niż o kresowych regionach jak Podole, Huculszczyzna, Wołyń, Podlasie, Polesie itp. Generalnie wiemy też więcej o Siuksach, Apaczach, Czejenach i innych plemionach indiańskich niż o Łemkach, Hucułach, Poleszukach czy Żmudzinach. Chciałbym więc zrobić historyczno-geograficzną, wirtualną wycieczkę po dawnych kresowych regionach. Zacznę od Podlasia, gdzie do dziś zachowała się kresowa kultura.

Od wczesnego średniowiecza, na Podlasiu krzyżowały się wpływy polskie (mazowieckie), ruskie, litewskie i jaćwieskie. Region ten często zmieniał przynależność państwową. Kiedy Korona Polska i Wielkie Księstwo Litewskie zawarły w 1385 r. unię w Krewie, Podlasie należało do Litwy i pozostało w niej aż do 1569 r. , gdy tuż przed Unią Lubelską zostało włączone do Korony, na mocy „Przywileju Przywrócenia Ziemie Podlaskiej do Korony Polskiej”.

Do Jagiełły Podlasie bylo Kresami wschodnimi a Kresami zachodnimi dla Litwy i Rusi. Za Jagiellonów zaczęło być sercem zjednoczonej Rzeczypospolitej, paradoksalnie nie przestając być Kresami, gdyż pomimo unii, te dwa kraje znacznie się różniły. Podlasie rozwijało się kulturalnie i gospodarczo ale mniej więcej w czasie Potopu szwedzkiego zaczęło podupadać. Nie jestem pewien, czy sam Potop był główną przyczyną ale na pewno zrujnowanie wielu kwitnących dotąd miast jak Mielnik czy Zubacze, zaszkodziło dalszemu rozwojowi Podlasia. Można też powiedzieć, że prosperita Podlasia była ściśle związana z dobrymi czasami Rzeczypospolitej jako całości.

Województwo podlaskie to już zupełnie inna bajka niż historyczne Podlasie.
Mniej więcej połowa historycznego Podlasia jest dzisiaj poza Województwem Podlaskim. Z kolei do Województwa Podlaskiego wcielono Suwalszczyznę, kawałek Polesia Brzeskiego (Klukowicze z okolicami) oraz pas ziemi z Zambrowem, Łomżą, Grajewem, bardziej związany z Mazowszem. No i jest jeszcze Puszcza Białowieska, niegdyś uważana za odrębny region. Niektórzy uważają, że województwo podlaskie to gwałt na historii i geografii. Jednak jest coś, co łączy wszystkie ziemie, składające się na nasze województwo – ich kresowy charakter.

POLESIE

Kontynuuję swój przegląd kresowych regionów. Oczywiście nie są to opracowania geograficzne, historyczne ani etnograficzne, ale krótkie felietony, pokazujące atmosferę i specyfikę każdej z ziem. Dzisiaj przechodzę do najbardziej tajemniczej krainy kresowej, którą jest Polesie.
W swojej książce „Polesie” z 1934, Ferdynand Ossendowski pisał: „Himalaje i ponura „równina tysiąca dymów”; odgrodzony od świata, tajemniczy Tybet; dżungla nad Amazonką i Nigrem; mroźna pustynia pobrzeża północnego oceanu Lodowatego i Antarktyda; Nowa Gwinea i rozrzucone na południowym Pacyfiku pojedyncze lub zgrupowane wyspy, — wszędzie dotarł już zwalczający wszystko biały człowiek, zbadał i opisał szczegółowo.I rzecz dziwna — we własnej siedzibie jego pozostał kraj mało znany, pod wielu względami zagadkowy, trudno dostępny i w znacznej swej części — prawie niezaludniony!
Jest to — Polesie”.

Ossendowski jakby „odkrył” Polesie dla Polaków i świata. Oczywiście Polesie było znaną krainą historyczną. W I Rzeczypospolitej było tam województwo brzesko-litewskie a w II RP województwo poleskie. Istniały tu miasta, były całkiem cywilizowane wioski, majątki ziemskie, ale to był niewielki obszar Polesia. Większość tych obszarów, zamknięta za bramą rozległych bagien i puszcz, pozostawała dzika i niemal dziewicza. Poleszucy, mieszkańcy tych ziem, wiedli dawny żywot poza wielką historią i cywilizacją.

Polesie to kraina ciągnąca się wzdłuż całej białorusko-ukraińskiej granicy, na wschodzie obejmującą kawałek ziem obecnej Rosji a na zachodzie część obecnej Polski – trzy niewielkie skrawki w województwie lubelskim i podlaskim. Najbardziej znane jest Polesie Lubelskie, czyli okolice Włodawy.

Znajduje się tam Poleski Park Narodowy, z wieloma gatunkami, charakterystycznymi dla terenów bagiennych. W województwie podlaskim, zachował się po polskiej stronie mały skrawek Polesia Brzeskiego, część dawnej gminy Wysokie Litewskie, w przedwojennym województwie poleskim. Obecnie ta cząstka dawnego Polesia, na którym dziś mieszkam, podzielona jest między gminy Mielnik, Nurzec-Stacja i gminę Czeremcha. Za część historycznego Polesia Brzeskiego uznaje się także Terespol z okolicami.

Tutejsze tereny różnią się jednak od typowego Polesia brakiem wielkich bagien i rozlewisk. Jest tu wręcz bardzo sucho. Ponoć kiedyś było inaczej. Starsi ludzie opowiadają, że na wiosnę była tu cała masa oczek wodnych, dokąd dzieciaki biegały się kąpać, krzycząc „more, more!”. Potem osuszono te tereny przez meliorację „bez tołku”, nastawiając się tylko na odwodnienie, bez tworzenia zbiorników retencyjnych. Obecnie ten błąd jest naprawiany ale bardzo powoli. Na białoruskiej i ukraińskiej części, dawne Polesie można zobaczyć również tylko w parkach narodowych i rezerwatach.

SUWALSZCZYZNA

Po wirtualnej podróży przez historyczne Podlasie i Polesie, przenosimy się na Suwalszczyznę.

Suwalszczyzna to kresowy region na polsko-litewskim pograniczu. Wchodzi w skład województwa podlaskiego ale jej część leży na Litwie i Białorusi. Na Litwie region nazywany jest Suvalkija lub Sudovia. Ta druga nazwa związana jest z Jaćwingami, którzy niegdyś zamieszkiwali te ziemie. Przed wprowadzeniem nowego podziału administracyjnego, region ten (polska część) tworzył województwo suwalskie.

Dawne województwa, których w czasach gierkowskich powołano aż 49 były często wyśmiewane. Śmiano się między innymi z Województwa Suwalskiego, gdzie ponoć przed Urzędem Wojewódzkim stała tablica z napisem „zakaz przepędzania bydła w godzinach pracy urzędu”.

Po ostatniej reformie administracyjnej często słychać opinie, że bezsensowne było włączenie Suwalszczyzny do województwa podlaskiego. Tylko w jakim województwie powinna się ona znaleźć? Myślę, że do mazowieckiego czy warmińsko-mazurskiego nie pasowałaby jeszcze bardziej. Suwalszczyzna to po prostu odrębny region, którego część znajduje się także w Republice Litewskiej i na Białorusi. Z punktu widzenia Suwalszczyzny poprzedni podział administracyjny był jednak dużo lepszy.

Skoro zdecydowano się na wprowadzenie dużych „europejskich” województw, to faktycznie do podlaskiego Suwalszczyźnie było najbliżej. Podobnie jak Podlasie ma ona kresowy charakter i ukształtowała się na pograniczu Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Podlasie to nasze sąsiedztwo z „Litwinami” ale tymi prawosławnymi, którzy z czasem stali się Białorusinami, Ukraińcami i Rusinami, choć sporo z nich nadal określa się po prostu jako „tutejsi”. Niektórzy nadal określają się jako „Litwini” ale są raczej w zaniku. Natomiast Suwalszczyzna to region, na który duży wpływ mieli etniczni Litwini, choć dzisiaj to raczej nieliczna mniejszość. Tak więc, dzięki przyłączeniu Suwalszczyzny, Województwo Podlaskie stało się jakby namiastką dawnej Rzeczypospolitej.

CHEŁMSZCZYZNA

Zapraszam do dalszej podróży po kresowych krainach. Tym razem chciałbym zabrać was w moje rodzinne strony, czyli na Chełmszczyznę. Pod tą nazwą rozumiem wschodni pas województwa lubelskiego, na południe od Podlasia i Polesia, mniej więcej pokrywający teren gierkowskiego województwa chełmskiego i zamojskiego. Niektórzy uważają, że „Zamojszczyzna” to odrębny region. Nie zgadzam się z tym, ale teraz nie chcę zgłębiać tego tematu. Jeśli ktoś pragnie dowartościowania Zamościa z okolicami, to mogę zgodzić się na nazwanie tej krainy „ziemią chełmsko-zamojską” ale w skrócie będę używał nazwy Chełmszczyzna.

Prawdopodobnie tu było centrum krainy, zwanej Grodami Czerwieńskimi, o których wspominał ruski kronikarz Nestor. Przez kilka wieków był to teren sporny między Polską a Rusią (kijowską a potem wołyńską i halicko-wołyńską). Do tego sporu dołączyły jeszcze Węgry. Ostatecznie do Korony Polskiej przyłączyła Chełmszczyznę nasza kobieta król – Jadwiga. Chełmszczyzna, stanowiąc jedną z ziem województwa ruskiego, należała do Polski do rozbiorów a po odrodzeniu państwa polskiego, stała się znów jego częścią, choć długo była przedmiotem sporu z Ukraińcami.

Kiedyś była to typowo kresowa kraina, gdzie kultura polska stykała się z kulturą rusińsko-ukraińską a w małych miasteczkach także z żydowską. Można jednak powiedzieć, że kresowy charakter tej krainy raczej przeminął, w związku z wysiedleniem Ukraińców i pod wpływem kultury PRL. Kiedy przyjeżdżałem jako malec na te tereny, słyszałem jeszcze „chachłacki” język, będący mieszanką polskiego i ukraińskiego. Teraz, w przeciwieństwie do Podlasia, już się go nie spotyka. Można gdzieniegdzie dostrzec kresową architekturę, nieliczne cerkwie i prawosławne cmentarze. Przyroda nadal piękna, choć resztki stepu można zobaczyć tylko w rezerwatach. Za to rzeka Bug nadal dzika i piękna, z charakterystycznymi błoniami nadbużańskimi. W Hrubieszowie, ludowe nazwy jak „Kozacki Róg” i „Tatarska Góra”, przypominają o dawnych Kresach Rzeczypospolitej.

PODKARPACIE I SŁOWACKI „VYCHOD”

Zapraszam do kontynuacji wirtualnej podróży po kresowych krainach. Z Chełmszczyzny przenosimy się do województwa podkarpackiego i na chwilę zajrzymy też na „Slovensky Vychod”, czyli wschodnią część Słowacji po drugiej stronie gór.
Podobnie jak na Chełmszczyźnie i w pozostałych dawnych kresowych regionach, na Podkarpaciu widać już tylko ślady dawnej kresowej kultury. Widać je w architekturze, zwłaszcza sakralnej Rzeszowa i Przemyśla. W Beskidzie Niskim można zobaczyć kapliczki, które zostały po dawnych łemkowskich gospodarstwach. Na całym Podkarpaciu można jeszcze zwiedzić sporo ocalałych cerkwi greckokatolickich i prawosławnych.

Historycznie Podkarpacie było strefą przejściową między Małopolską a Hałyczyną (dawnym Księstwem Halickim). W monarchii Habsburgów była to środkowa część Galicji. Częste były tu problemy z ustaleniem granic, zarówno państwowych jak i administracyjnych. Południowa granica politycznie była niezmienna przez tysiąc lat – z Królestwem Węgier a potem z Czechosłowacją i Słowacją. Jednak kulturowe granice też były płynne. Łemkowie i Bojkowie mieszkali zawsze po obu stronach granicy. Inne kultury etniczne też ją przekraczały z obu stron.

Nasze Podkarpacie graniczy na południu ze słowackim Wschodem. „Slovensky Vychod” to nadal kresowy, wieloetniczny tygiel, w przeciwieństwie do Podkarpacia, które swój kresowy charakter raczej utraciło. Na wschodzie Słowacji mieszkają „Vychodniari”, którzy z etnicznego punktu widzenia są Słowakami, Polakami, Łemkami (Rusnakami), Ukraińcami, Madziarami czy Cyganami. Vychodniarów można nazwać w jakimś sensie słowackimi Kresowiakami. Wschodniosłowacki (vychodniarski) folklor, zwłaszcza muzyczny jest popularny w całej Słowacji i w sąsiednich krajach.

GALICJA

Galicja kojarzy się przede wszystkim z austriacką prowincją o tej nazwie. Pochodzi od ziemi halickiej, której stolicą był Halicz. Potem rolę tę przejął Lwów. To co nazwane zostało Galicją (oficjalnie Królestwem Galicji i Lodomerii) znacznie przekraczało obszar dawnej ziemi halickiej. Przyłączono do niej rozległe obszary Małopolski. Włączono do niej kawałek Podola (okolice Tarnopola) a także kawałek historycznego Wołynia – Bełz i Sokal z okolicami. Nazwa „Galicja i Lodomeria” nawiązywała do średniowiecznego Księstwa (przez pewien czas Królestwa) Halicko-Włodzimierskiego, w zlatynizowanej formie, które było przedmiotem sporów pomiędzy władcami ruskimi, polskimi, węgierskimi i litewskimi. Choć na długie wieki ziemie te stały się częścią Rzeczypospolitej, królowie węgierscy nadal tytułowali się „królami Galicji i Lodomerii” a po opanowaniu Węgier, przejęli ten tytuł Habsburgowie. Tak też nazwali ziemie przejęte w wyniku zaborów. Obecnie większość galicyjskich ziem stanowi część Ukrainy.

Po roku 1867 Galicja otrzymała autonomię w ramach monarchii austro-węgierskiej. Autonomię wynegocjowali polscy panowie dla Galicji jako takiej i „podzielili” się nią z Ukraińcami. Początkowo wszystko układało się dobrze, ale już pod koniec XIX wieku zaczęły się konflikty narodowościowe. Ukraińcy zaczęli traktować Galicję jako swój „Piemont”, bazę do budowania przyszłego państwa ukraińskiego. Kulturowo Galicja była krainą typowo kresową, gdzie kultury etniczne przenikały się wzajemnie, ale politycznie zaczęła się polaryzować. Wkrótce stała się centrum ukraińskiego nacjonalizmu a i polski nacjonalizm był tam silny. Po rozpadzie Austro-Węgier Galicja stała się centrum konfliktu polsko-ukraińskiego. Ostatecznie została przyłączona w całości do II RP. Po II wojnie światowej stała się w większości częścią Związku Sowieckiego a po jego rozpadzie należy do Ukrainy.

Poza Polakami i Ukraińcami, Galicję zamieszkiwali Żydzi, Niemcy, Ormianie i inne narodowości i grupy etniczne. Przez długi czas swoją odrębność etniczną uznawali Huculi, Bojkowie i Łemkowie. Powstała nawet koncepcja narodu karpatorusińskiego, jednoczącego te grupy. Ostatecznie Huculi i Bojkowie (poza nielicznymi wyjątkami) uznali się za Ukraińców. Wśród Łemków do dzisiaj są różne podejścia do tematu przynależności narodowościowej. W Galicji można znaleźć wiele pamiątek po dawnych Kresach, zwłaszcza w pięknym, dzisiaj ukraińskim Lwowie, ale chyba do przeszłości odeszło to, co określam kresową kulturą.

WOŁYŃ

Wołyń kojarzy się głównie z obszarem przedwojennego województwa wołyńskiego z siedzibą w Łucku, który w dzisiejszej Ukrainie leży głównie w obwodzie wołyńskim i rówieńskim. Historyczny „wielki Wołyń” był jednak znacznie większy. Ruskie Księstwo Wołyńskie obejmowało też zachodnią część dzisiejszego obwodu żytomierskiego i północną część obwodu chmielnickiego. Należały do niego także Bełz i Sokal z okolicami, które stały się później częścią austriackiej „Galicji i Lodomerii”. Dzisiaj ziemie te są częścią obwodu tarnopolskiego. Do Księstwa Wołyńskiego należała też przez pewien czas Chełmszczyzna o której już tu pisałem oraz Polesie Brzeskie, które obecnie wchodzi w skład Białorusi a jego małe skrawki należą do Polski. Dawną stolicą Wołynia był Włodzimierz, który niegdyś był znaczącym miastem a dziś jest małym ale uroczym miasteczkiem.

Nazwa pochodzi od słowiańskiego plemienia Wołynian. Ziemia Wołynian weszła w skład Rusi Kijowskiej. Po rozbiciu dzielnicowym Rusi powstało tam wspomniane Księstwo Wołyńskie, które potem połączyło się z Księstwem Halickim, tworząc Księstwo Halicko-Wołyńskie, zwane też Halicko-Wlodzimierskim. Po wymarciu lokalnej linii dynastii Rurykowiczów Wołyń był przedmiotem rywalizacji władców polskich, litewskich i węgierskich. Ostatecznie został opanowany przez Litwinów. Tuż przed Unią Lubelską, został przyłączony do Korony Polskiej. W wyniku rozbiorów stał się częścią imperium rosyjskiego. Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę większość ziem Wołynia weszła w skład II RP, tworząc województwo wołyńskie. Obok województwa poleskiego należał do najbiedniejszego regionu II RP. Zamieszkały był w większości przez Rusinów u których zaczynała się budzić ukraińska świadomość narodowa.

W 1928 roku wojewodą wołyńskim został Henryk Józewski, który zaczął prowadzić tam politykę równouprawnienia Ukraińców. W przeciwieństwie do innych kresowych województw, nie wprowadzał tam nachalnej polonizacji, ale próbował włączyć Ukraińców do życia publicznego na równych prawach, bez zmieniania ich tożsamości narodowej. Polityka Józewskiego wywoływała nienawiść zarówno polskich jak i ukraińskich nacjonalistów, choć zyskał poparcie wielu Ukraińców. W 1938 r. Józewski został odwołany a jego następca odszedł od jego polityki, co wywołało frustrację Ukraińców. W 1943 na Wołyniu banderowcy rozpoczęli kresowe ludobójstwo i niestety ten region do dzisiaj głównie z tym się kojarzy Polakom. Polaków na Wołyniu jest obecnie niewielu. W czasie II wojny światowej byli mordowani przez Niemców, banderowców i Sowietów i wywożeni na Sybir i do Kazachstanu. Po wojnie, większość ocalałych wyjechała do Polski. Największe skupisko Polaków jest obecnie w Żytomierzu.

KRESY PÓŁNOCNO-ZACHODNIE

Tym razem, w naszym przeglądzie kresowych regionów, tych dawnych i tych obecnych, wewnętrznych, odjeżdżamy daleko na zachód, bo przecież szeroko rozumiane Kresy to nie tylko wschód, chociaż z nim są najbardziej kojarzone. Nasze Kresy północno-zachodnie czyli Pomorze, zwane gdańskim od swojego głównego miasta, już od wczesnego Średniowiecza było terenem wpływów słowiańskich niemieckich, skandynawskich, prusko-bałtyckich a nawet holenderskich. Gdańsk leżał pomiędzy Kaszubami i Kociewiem, będąc jednak odrębny od tych dwóch regionów. Z kolei po II Wojnie Światowej Gdańsk stał się celem „exodusu” ludzi z Kresów Wschodnich, głównie z Wileńszczyzny ale także z innych wschodnich regionów. Wówczas stał się podwójnie kresowym miastem.

Moja rodzina przybyła do tego miasta zaraz po wojnie, z Chełmszczyzny i Wołynia. Zamieszkali na ulicy Konrada Leczkowa, czyli jak to mówią prości ludzie „na leczkowej”. Może brzmi to durnowato, ale jeszcze głupsze było niby „spolszczenie” nazwiska burmistrza Gdańska Konrada Letzkaua na „Leczkowa”. Spolszczenie pewnie było w zamiarach ale w tej formie brzmi to jakby nazwisko rosyjskie czy bułgarskie. Chyba do dzisiaj trudno niektórym wyobrazić sobie, że w czasie wojny Władysława Jagiełły z Zakonem Krzyżackim 1410-1411 niemieckojęzyczni mieszkańcy Gdańska z niemieckim (w etnicznym sensie) burmistrzem Letzkauem na czele, stanęli po stronie króla polskiego, chcąc zostać jego poddanymi. W dużej mierze chodziło o korzyści ekonomiczne, ale były też motywy „duchowe” – Gdańszczanie utożsamiali się z polskimi ideałami wolnościowymi i mimo swojej niemieckojęzyczności, można ich nazwać Polakami w szerokim tego słowa znaczeniu.

W I RP Gdańszczanie pozostali w większości niemieckojęzyczni ale byli związani z Rzeczpospolitą nie tylko interesami ale sercem i duchem. Zabór pruski zaczął to zmieniać i u progu I Wojny Światowej, Gdańsk stawał się typowym niemieckim miastem w najgorszym tego słowa znaczeniu. Pozostał takowym jako Wolne Miasto Gdańsk, które „wolne” było tylko z nazwy.

Po II Wojnie Światowej Gdańsk zaczął na powrót stawać się miastem polskim. W domu na ulicy Leczkowa, w którym zamieszkali moi przodkowie z Kresów Wschodnich mieszkała też jedna rodzina polskich gdańskich autochtonów. Mimo, że wiele wycierpieli od Niemców, często byli przez innych nazywani „Hytlerami”. Natomiast Kresowiaków z wschodu często nazywano „Ruskimi” choć ci wiele wycierpieli od Rosjan. Do Gdańska ściągali też ludzie z pobliskich Kaszub i Kociewia oraz z innych regionów Polski. Moim zdaniem to ludzie z Kresów Wschodnich (z Wileńszczyzny, Podlasia, Polesia, Wołynia, Chełmszczyzny, Galicji) i z Kresów Północno-Zachodnich (gdańscy autochtoni, Kaszubi, Kociewiacy) byli jakby „głównymi przyprawami” nadającymi ton i ducha temu miastu.

W PRL Gdańsk był miastem szczególnym, przełamującym szarość świata realnego socjalizmu. Szybko stał się kulturalną stolicą Polski. Tu było najwięcej kabaretów i teatrzyków studenckich i tu zaczął się polski rock, zwany wówczas „bigbitem”. Tutaj też powstały Wolne Związki Zawodowe, dzięki którym doszło do Sierpnia 1980. Gdańsk na jakiś czas stał się więc centrum zmian politycznych. Moim zdaniem to nie był przypadek, że wielu organizatorów strajków sierpniowych w Gdańsku, jak Anna Walentynowicz i Gwiazdowe, miało kresowe pochodzenie.

Później Gdańsk stracił swój podwójny kresowy klimat. Potomkowie Kresowiaków wschodnich i północno-zachodnich nie chcieli już być „Ruskimi” i „Hytlerami”. Rozmyły się kresowe korzenie i Gdańsk rozpłynął się w centralnej dziurze o której mówił Piłsudski, stracił swą kulturową „żyzność”. Niby jest miastem dużo bogatszym niż kiedyś, ma większe kontakty ze światem, więc ma dużo większe możliwości. Jednak to już nie ten Gdańsk, co kiedyś.

Kaszubi to grupa etniczna, która od dawna utożsamiła się z polskością, zachowując jednak swoją specyfikę. Pojawiały się postawy separatystyczne, głoszące, że Kaszubi są odrębnym narodem, ale zawsze były marginalne i raczej agenturalne (wspierane zarówno z Berlina jak i z Moskwy). Nadal prowadzone są dyskusje na temat tego, czy kaszubski to dialekt języka polskiego czy też odrębny język. Nadal też kwestią sporną kwestią jest to czy stolicą Kaszub są Kartuzy czy Kościerzyna. Niektórzy upierają się, że stolicą Kaszub jest Gdańsk. To moim zdaniem jest po prostu błąd, bo Gdańsk był stolicą regionu historyczno-geograficznego, zwanego Pomorzem Gdańskim, Prusami Królewskimi a potem po prostu Pomorzem ale nie można go nazwać centrum regionu etnograficznego, zamieszkałego przez Kaszubów.

KRESY POŁUDNIOWE PO OBU STRONACH GÓR

• Na żywo
ADVERTISEMENT

„Kresy wewnętrzne” – Kresy południowe po obu stronach gór
Klaudiusz Wesołek 14-08-2021, 07:00

Artykuł
Najnowszy felieton Klaudiusza Wesołka
TV Republika
ADVERTISEMENT

poster
×
Ads by WayToGrow
Wydawałoby się, że granica ze Słowacją precyzyjnie dzieli nie tylko państwa, ale także narody, grupy etniczne i kultury. Jesteśmy oddzieleni od siebie górskimi łańcuchami, a od niemal tysiąca lat biegnie tam prawie niezmieniona granica państwowa, wytyczona działem wód między Polską a Koroną Świętego Stefana (potem Czechosłowacją i Słowacją). Jednak i tu istnieje strefa przejściowa, którą można nazwać naszymi kresami południowymi. Jest to pas po obu stronach granicy. Nie jest to obszar tak rozległy, jak na wschodzie, ze względu na naturalne granice geograficzne, jak i niewiele zmieniająca się przez wieki granicą państwowa, ale jednak jest. No, nawet na wschodzie nacjonaliści od nas i od sąsiadów malują mapki „swoich odwiecznych terytoriów” czy „rdzennych ziem narodu”, doktrynersko ignorując fakty, że na wschodnich równinach swoje wpływy miały różne kultury, mieszkały i migrowały różne grupy etniczne i nieustannie zmieniały się granice.

Za typowo kresową grupę etniczną uważam Górali spod Tatr. Dzisiaj są oni sztandarową grupą etniczną dla polskiego folkloru, identyfikującą się z polskością. Nie wiadomo czy tak by było, gdyby nie „odkryli” ich Tytus Chałubiński i artyści młodej Polski. Górale po słowackiej stronie też czują się w większości Polakami, a wielu Słowaków mówi na nich „Gorale”, a nie „horali” (co oznacza innych mieszkańców gór, których na Słowacji jest wiele) Vysoke Tatry to w jakimś sensie nasze zewnętrzne południowe kresy, choć znacznie się różnią od naszej części Tatr. U nas zdecydowanie „rządzą” Górale i kultura góralska, a tam górski krajobraz jest zaśmiecony socrealizmem i dużo tam ludności napływowej. Przebywając u przyjaciółki w Popradzie w dziesięciopiętrowym bloku, patrzyłem na Tatry w tle innych bloków mieszkalnych.

W 1939 wojsko polskie zajęło wioskę Javorina po słowackiej stronie Tatr, co popsuło nam stosunki ze Słowacją. Wcześniej, w 1920 r. miał miejsce konflikt o Kysuce (zwane przez polskich nacjonalistów „czadeckiem” od miasta Čadca) oraz Orawę i Spisz. Jeśli chodzi o Spisz to były tam przesłanki historyczne dla polskich roszczeń, bo przez kilka wieków znaczna część tego regionu należała do Rzeczypospolitej. Podstawą roszczeń do Orawy i Kysuc były argumenty etnograficzne. Doszukano się w tamtejszym folklorze większej ilości elementów polskich niż słowackich. To był czas budowania nowego światowego ładu po I Wojnie Światowej i by zniszczyć tradycyjne monarchie, na polityczne sztandary wyniesiona została etnografia. Wszystkie państwa, zwłaszcza te, budujące swą niepodległość, obok jednostek wojskowych, tworzyły jakby brygady swoich etnografów i etnologów oraz jakby dywizje polityków i publicystów, rozpowszechniające ich teorie etnograficzne, służące roszczeniom terytorialnym.

Sprawa Kysuc i Orawy była oparta w sumie tylko na etnografii. Ulegliśmy panującej modzie (moim zdaniem chorej) na oparcie granic państwowych na etnografii. Generalnie nie była to jednak dobra moda dla nas, bo na wschodzie otworzyła nam bramy piekielne i to na długie lata. Wysunięcie roszczeń, opartych o etnografię w stosunku do Kresów południowych, które częścią Polski nigdy nie były, pośrednio wspierało roszczenia naszych wschodnich sąsiadów do tego, co nazywali swoimi „rdzennymi ziemiami”.

Wówczas uzyskaliśmy jeno mały skrawek Orawy i Spisza. Z Babiej Góry w polskiej części Orawy, pochodzi Andrzej Dziubek z zespołu De Press, często śpiewający o Orawie. Sam jest polskim patriotą, ale mówi, że wielu jego ziomków uważa się za mniejszość słowacką. Po słowackiej stronie natomiast, poczucie polskości zanikło, choć tamtejszy, ciągle żywy folklor jest nadal typowo kresową mieszanką.
Nasze Podkarpacie graniczy na południu ze słowackim Wschodem. „Slovensky Vychod” to nadal kresowy, wieloetniczny tygiel, w przeciwieństwie do Podkarpacia, które swój kresowy charakter trochę utraciło. Na wschodzie Słowacji mieszkają „Vychodniari”, którzy z etnicznego punktu widzenia są Słowakami, Polakami, Łemkami, Ukraińcami, Madziarami czy Cyganami. Wschodniosłowacki (vychodniarski) folklor, zwłaszcza muzyczny jest popularny w całej Słowacji i w sąsiedztwie.

LITWA

„Litwo, ojczyzno moja” … Gdzie jesteś? Gdzie jest ta część dawnej Rzeczypospolitej? Istnieje ci dziś państwo, którego nazwę tłumaczymy tak na język polski.W języku zaś, który niegdyś żmudzkim zwano a dzisiaj litewskim zowią, Letuwą jest zwana. Stamtąd wychodzą korzenie Wielkiego Księstwa Litewskiego, ale potem cała historia Litwy z dzisiejszymi ziemiami białoruskimi była bardziej związana a urzędowym językiem Litwy był język starobiałoruski – nazwany kompromisowo, bo niektórzy uważali, że to wymarły język staroruski a inni, że była to archaiczna postać języka białoruskiego. Ale Białoruś też nie może się za wyłączną dziedziczkę tamtych ziem uważać. Letuwa bowiem też ma historyczne prawa do tego dziedzictwa. Czy jednak jeno te dwa narody? A śledzikujący Polacy z Wilna to patyk? Chyba podobnie jak Adam Mickiewicz mają prawo nazywać Litwę swą ojczyzną. To także ich dziedzictwo.

Siedzę sobie w mojej wiejskiej chacie, na dawnym litewskim Polesiu i wydumałem, że tej dawnej Litwy już po prostu nie ma. Został po nieboszczce Litwie duch dawny, który po trochu żyje w w trzech narodach – Letuwy, Polski i Białorusi. Dawnej Litwy nie ma co szukać na politycznych mapach ale bardziej w krzyku żurawi, rogach żubra w Puszczy Białowieskiej, wiosennych mokradłach. Można go poczuć w Ostrej Bramie i w białoruskich miasteczkach. „Tyle Cię trzeba cenić, ten tylko się dowie, kto Cię stracił” Historycznej Litwy już nie ma ale jest jeszcze parę miejsc, gdzie można poczuć litewskiego ducha

RUŚ I RUSINI

O większości ziem kresowych mówi się niekiedy, że są litewskie czy też ruskie. O dawnej Litwie pisałem w poprzednim felietonie. Dzisiaj chciałbym się zająć Rusią. Podobnie jak w przypadku Litwy jest to dla mnie pojęcie historyczne i przykładanie go do dzisiejszych ziem bywa mylące. Między Ukraińcami a Rosjanami toczy się spór o to, kto jest kontynuatorem dawnej Rusi. W sumie Ukraina ma większe prawa do tego dziedzictwa historycznego. Rosja jako kontynuator Rusi, to jakby jakieś peryferia Imperium Rzymskiego jak na przykład Rumunia, ogłosiły się jego kontynuatorem. Ukraina jako kontynuacja Rusi to jakby dzisiejsze Włochy traktować jako kontynuację Imperium Rzymskiego. Bliżej, bliżej …ale też nie do końca prawda… Równe z Ukraińcami prawa do dziedzictwa po Rusi mieliby dzisiaj Nowogrodzianie (Słowianie Ilmeńscy) …gdyby żyli …gdyby nie zostali eksterminowani przez Moskali. Nowogród był bowiem równie ważnym miastem Rusi jak Kijów. Prawo do dziedzictwa po Rusi mają także Białorusini. Oni, choć bardziej wiążą swoją historię z Wielkim Księstwem Litewskim, to jednak od ruskich korzeni też się nie odcinają. Wszak tylko u nich pozostał rdzeń „-ruś” w nazwie kraju i „-rusini” w nazwie narodu Ruś to nazwa historyczna i tyle. Używanie jej w odniesieniu do współczesnej polityki powoduje tylko zamieszanie i służy manipulacjom.

Jeszcze większe zamieszanie jest z etniczną nazwą Rusinów, pochodzącą od Rusi. W różnych okresach i kontekstach nazwa „Rusini” występuje w następujących znaczeniach:
-Pierwotnie Rusinami określano poddanych dynastii Rurykowiczów.
-Później zawężano ją do tych mieszkańców ziem, uważanych za „ruskie”, którzy przyjęli prawosławie
-Niekiedy określano nią wszystkich prawosławnych Słowian
-Rusinami zwane były też wszystkie plemiona, ludy narody, zwane „wschodniosłowiańskimi”. Oczywiście łączyło się to z odwiecznymi sporami gdzie jest granica między Słowianami „zachodnimi” i „wschodnimi”.
-Często utożsamia się Rusinów z Ukraińcami.
-Gdy zaczął się proces formowania politycznego narodu ukraińskiego, tych „nieuświadomionych” narodowo zwano właśnie Rusinami
-W Polsce często Rusinami nazywali się ci, którym etnicznie bliżej było do Ukraińców i Białorusinów ale politycznie utożsamiali się z Polską czy Rzecząpospolitą (
-Rusinami albo Karpatorusinami nazwali się niegdyś niektórzy Huculi, Bojkowie, Łemkowie i mieszkańcy Zakarpacia, którzy próbowali tworzyć odrębny naród.
– Niektórzy Łemkowie (nazwa własna Rusnacy) do dzisiaj uważają się za odrębny naród „rusiński”. Sporo mieszkańców Zakarpacia tak się określa. Raczej niewiele takowych wśród dzisiejszych Hucułów i Bojków.

Sporo różnych znaczeń wymieniłem. Pewnie można ich wymienić znacznie więcej. Ruś i Rusini to nazwy wieloznaczne i historyczne. Jeśli w historii o nich mowa, to zawsze trzeba brać pod uwagę kontekst i okres historyczny, żeby wiedzieć o kogo tak naprawdę chodzi. W kontekście współczesnej polityki lepiej dać sobie spokój z używaniem tych określeń Ruś i Rusini, bo to tylko zamieszanie wprowadza.

grafika: Klub Narodowy SGH