I znów nastał piątek… Długo się zastanawiałem, czy mam moralne prawo ruszać ten temat. Uznałem jednak, że ktoś musi…

Dziś nie piszę z pozycji burmistrza. Piszę z pozycji ojca. Załączone zdjęcia nie pochodzą z filmu „dla dorosłych”, bez większego problemu znalazłem je pod zdjęciami profilowymi dwóch nastolatek z naszej Gminy. Takich zdjęć i komentarzy jest znacznie więcej. Próbowałem rozmawiać z dziewczynami. Nie widzą problemu. Twierdzą, że ich matki też go nie widzą. Serduszka przy komentarzach wręcz wskazują, że te komentarze sprawiają im radość. Dziewczyny mają 13 i 14 lat…

Wybaczcie, ale nasuwa mi się pytanie. Jak dziewczynka, która w wieku 13 lat pozwala nazywać się „suką” wychowa w przyszłości swoje dzieci? Jak chłopak, nazywający koleżankę „suką” lub „dupą” będzie w przyszłości okazywał szacunek swojej żonie?

Dzieciaki nie widzą problemu, ale ja go widzę. Przecież One mają też innych znajomych, rodzeństwo, sąsiadów, wychowawców… Gdzie my, dorośli jesteśmy? A gdyby chodziło o nasze córki? A jesteście pewni, co pisze pod zdjęciami Waszych córek?

Dziewczyny nie chcą słuchać moich „morałów”. Mówią: „to nie Pana sprawa, my sobie w życiu poradzimy”. I mam pełną świadomość, że nie mam żadnego prawa ingerować w ich życie, dlatego też dokonałem tu pełnej anonimizacji. Chcę piętnować problem, nie osoby.

Co tu zrobić: nie wiem. Ale wiem jedno: samo narzekanie nie pomoże, a nasza bierność sprawi, że właśnie tak za parę lat będziemy jako Polacy się do siebie zwracać. Nie wiem jak Wam, ale mi się to nie podoba. Ciężko się o kogoś walczy, gdy ten ktoś w nic nie wierzy i dla serduszek na fb jest gotowy cieszyć się z bycia „suką”. Ale nic, będę walczył, dopóki starczy sił.

Autor: dr Krzysztof Klęczar
Burmistrz Kęt (miasto w Małopolsce, pow. oświęcimski).