Samodzielność myślenia politycznego jest rzadkością. Wymaga bowiem znajomości bieżących i historycznych realiów, przeanalizowania różnych czynników, różnych interpretacji dziennikarskich i odniesienia się do nich bez pośrednictwa politycznych „autorytetów”. Niestety, jesteśmy przywiązani do pewnych opcji i nasz obraz świata jest czarno – biały. Brakuje nam czasu i energii, zatem swoje osądy opieramy na jednym, dawno wybranym źródle, kierując się głównie emocjami.

Badania wykazały, że jeśli mamy przed sobą tekst, w którym zamieszczone są wypowiedzi przedstawicieli różnych partii, to uważnie czytamy tylko słowa polityka bliskiego nam, a omijamy argumenty przeciwnika. Nie dopuszczamy do siebie nawet myśli, że może w tym konkretnym przypadku adwersarz ma choć część racji. Myślimy kategoriami partii, wojny i podziałów; nie zaś wspólnego dobra, rozwoju i zgody. Może w ramach treningu warto by codziennie przeczytać choć jedną informację na innym niż zwykle portalu. Zajmie to ledwie chwilę, a jakże uelastyczni myślenie.