Samodzielność myślenia politycznego jest rzadkością. Wymaga bowiem znajomości bieżących i historycznych realiów, przeanalizowania różnych czynników, różnych interpretacji dziennikarskich i odniesienia się do nich bez pośrednictwa politycznych „autorytetów”. Niestety, jesteśmy przywiązani do pewnych opcji i nasz obraz świata jest czarno – biały. Brakuje nam czasu i energii, zatem swoje osądy opieramy na jednym, dawno wybranym źródle, kierując się głównie emocjami.
Badania wykazały, że jeśli mamy przed sobą tekst, w którym zamieszczone są wypowiedzi przedstawicieli różnych partii, to uważnie czytamy tylko słowa polityka bliskiego nam, a omijamy argumenty przeciwnika. Nie dopuszczamy do siebie nawet myśli, że może w tym konkretnym przypadku adwersarz ma choć część racji. Myślimy kategoriami partii, wojny i podziałów; nie zaś wspólnego dobra, rozwoju i zgody. Może w ramach treningu warto by codziennie przeczytać choć jedną informację na innym niż zwykle portalu. Zajmie to ledwie chwilę, a jakże uelastyczni myślenie.
Przeczytałam i owszem, faktycznie zrobiłam to z automatu, lubię czytywać Pressmanię. Artykuł bardzo nieśmiały, krótki, ale zawierający jakieś ważne przesłanie w subiektywnej ocenie piszącej. Zachętą do przeczytania ma/powinien być intrygujący tytuł. Tak, tytuł jest zastanawiająco zaczepny.
Pani nauczyciel, czyli pedagog powinna wiedzieć, że nie pisze się, w imieniu WSZYSTKICH, cytuję: „Niestety, jesteśmy przywiązani do pewnych opcji i nasz obraz świata jest czarno – biały”. Wypada użyć słowa NIEKTÓRZY?
Jakie badania? Jakiś odnośnik na temat badań? Cytuję: „Badania wykazały, że jeśli mamy przed sobą tekst, w którym zamieszczone są wypowiedzi przedstawicieli różnych partii, to uważnie czytamy tylko słowa polityka bliskiego nam, a omijamy argumenty przeciwnika”.
Inaczej mam wierzyć Pani na słowo?
Artykuł to MY, MY, MY i na koniec dobra rada! Cytuję: „Może w ramach treningu warto by codziennie przeczytać choć jedną informację na innym niż zwykle portalu. Zajmie to ledwie chwilę, a jakże uelastyczni myślenie”.
Jeśli chce się udzielać „dobrych rad”, a nie powinniśmy Pani pedagog, to może najpierw zapytamy, czy ktoś oczekuje od nas tej rady?
Nie podsumuję tego artykułu, aby autorka mogła sobie sama samodzielnie myśląc wyciągnąć wnioski! Kontekst jest dobry
Ok :)