Byłam na filmie ” Kulej. Dwie strony medalu”. Obejrzałam z wielką ciekawością…
Film będzie od połowy października w kinach a w moim studyjnym, które mam 100 metrów od bloku, dziś.
Nie żałuję, iż obejrzałam. Choć nie wszystkim polecam. Ktoś kto boksu nie lubi, niech nie idzie.
Ja od dziecka kibic boksu, piłki, na mecze chodziłam często. Nasi słupscy „Czarni” byli swego czasu w boksie nieźli…
Choć tytuł „Kulej”, to nie wiem, czy bardziej o Jerzym czy jego pierwszej żonie, Helenie. Bez której nie zdobyłby drugiego złota olimpijskiego, najpierw w Tokio a potem w Meksyku. Helena nawet po rozwodzie pomagała Jerzemu była blisko w chwili jego śmierci.
Film obejmuje czas od jednej do drugiej olimpiady, 4 lata… W 1964 roku Jerzy Kulej wraca do domu ze złotym medalem po olimpiadzie w Tokio. W glorii chwały, wielbiony, tu poklepią, tam postawią ..
Sportowe problemy Kuleja po powrocie z Tokio nie mają związku z brakiem umiejętności, a jego charakterem. Kulej to facet, który boks lubił tak samo jak uciechy życiowe. Jest furiatem, narcyzem..
Zatem jawi się pytanie, czy pięściarz zdobędzie drugie olimpijskie złoto, ale czy w ogóle będzie mógł pojechać do Meksyku.
Kulej pokazany jest jako człowiek często bezmyślny i w sporej mierze odpowiada za swoje problemy z władzą. Ważną postacią filmu jest Helena Kulej, dużo w filmie jest jej spojrzenia.
Dla mnie, ciekawe też tło , lata 60-te. Mowa Gomułki, wydarzenia roku 1968. Durna posłuszna milicja z pałami. Nieco półświatka hazardowego, obstawianie wyników. Chyba jako jedyna na sali śmiałam się z tekstów typowych dla propagandy lat 60-tych..
W główną rolę, Jerzego, wciela się Tomasz Włosok. Świetny w swej roli. W rolę Heleny Kulej, żony Jerzego, wciela się Michalina Olszańska. Też ciekawa . Niewykluczone, iż lepsza od aktora grającego Kuleja.. Andrzej Chyra gra trenera reprezentacji Polski – inną sławę świata boksu, Feliksa „Papę” Stamma. Tomasz Kot występuje w roli pułkownika, szefa klubu sportowego Gwardia.
Film jest długi, 2 godziny i 20 minut… Ja go oceniam w skali od jednego do pięciu, film na cztery z plusem…
Autor: Małgorzata Wirkus
Zostaw komentarz