Tump, Trumpem, a w ciągu 21 lat nawet o jotę nie zmieniła się esencja sporu. Trump tylko zastąpił Busha. Niżej fragmenty słynnej dyskusji przed francuskim referendum TAK/NIE dla Europejskiej Konstytucji.
Choć zwolennicy recepty Habermasa przesunęli figury notując znaczące przewagi, to diagnoza Baudrillarda zyskuje zwolenników.
Dziś nie mamy równie klarownych wypowiedzi europejskich intelektualistów. Tym bardziej warto przeczytać.
Jürgen Habermas i Jean Baudrillard kojarzeni są z lewicą, lecz to różne lewice i różne wizje społeczeństwa politycznego.
BAUDRILLARD
Jeśli w referendum dotyczącym przyjęcia konstytucji europejskiej zwycięży we Francji „nie” dla Europy, każą nam głosować ponownie, i ponownie, aż zwycięży „tak”. Przecież tak było w Danii i Irlandii (więc może lepiej od razu głosować na „tak”?).
Polityczna świadomość wcale nie jest konieczna; to nawrót spontanicznego odruchu sprzeciwu wobec koalicji tych, którzy są po właściwej stronie, czyli po stronie tego, co uniwersalne. Pozostali zostają zepchnięci na ciemną stronę Historii. Natomiast siły Dobra pomyliły się w ocenie perwersyjnych skutków owej wyższości Dobra. Podpowiada nam ona, iż nie należy przyznawać racji tym, którzy rację już mają.
Jest oczywiste, że dla tej wiernej kopii światowego mocarstwa ludność to zaledwie bezwolna masa, którą – po dobroci albo siłą – należy wcielić do projektu, by posłużyła mu za alibi.
Przyzwyczailiśmy się już do takiego sprzeniewierzania opinii publicznej i woli politycznej.
To oznacza upadek samej zasady przedstawicielstwa. Instytucje przedstawicielskie nie działają bowiem w kierunku „demokratycznym” – to znaczy wychodząc od narodu i obywateli i kierując się ku władzy – lecz w kierunku przeciwnym, od władzy ku dołowi.
Za natychmiastowym wyparciem europejskiej „jednomyśli”, której wcieleniem jest „tak”, skrywa się więc liberalne myślenie o Europie.
Jednak Europa nie jest w stanie określić nowych reguł gry. Nie pozostaje jej nic innego, jak rozszerzać się i powiększać poprzez kolejne aneksje (na podobieństwo światowego mocarstwa). W omawianym „nie”, w odrzuceniu takiej Europy skrywa się więc przeczucie likwidacji, której skutki są dalece groźniejsze niż władza ekonomii i instytucji ponadnarodowych – przeczucie likwidacji wszelkiego prawdziwego przedstawicielstwa.
Jeśli do niego dojdzie, narody zaczną nieodwołalnie odgrywać rolę figurantów, którzy od czasu do czasu będą proszeni o wyrażenie formalnej zgody.
Sama Europa to tylko kolejna perypetia na drodze ku ważniejszej sprawie: zatraceniu zbiorowej suwerenności. A obraz, który tam się rysuje, różni się od wizerunku obywatela zmanipulowanego czy pasywnego: to obraz obywatela-zakładnika, obywatela wziętego na zakładnika przez władze. A jako że branie zakładników stało się figurą terroryzmu, oznacza (demokratyczną) formę państwowego terroryzmu.
HABERMAS:
Tylko na płaszczyźnie europejskiej można odzyskać część politycznej sterowności utraconej na płaszczyźnie narodowej. Członkowie UE umacniają dziś kooperację w dziedzinie polityki bezpieczeństwa – wymiaru sprawiedliwości, prawa karnego i imigracji. Aktywna lewica świadoma możliwości, jakie daje polityka europejska, mogłaby już dawno działać na rzecz dalej idącej harmonizacji, także w dziedzinie polityki podatkowej i gospodarczej.
Konstytucja europejska stwarza pod tym względem przynajmniej jakieś pole manewru. Jej celem jest zachowanie zdolności do działania UE także po rozszerzeniu na Wschód.
Porażka konstytucji europejskiej zapewne ucieszyłaby Busha.
W ramach tej konstytucji Europa mogłaby mianowicie prowadzić wspólną politykę zagraniczną i politykę bezpieczeństwa, dysponującą dostatecznymi środkami soft power, by wesprzeć opozycję przeciwko neokonserwatywnym wizjom światowego porządku, także w samych Stanach Zjednoczonych.
W naszym wspólnym interesie leży stworzenie – na gruncie ONZ i prawa narodów – politycznie ukonstytuowanego społeczeństwa światowego bez światowego rządu. Musimy efektywnie oprzeć stosunki międzynarodowe na prawie, nim inne mocarstwa będą w stanie pójść śladem sprzecznej z prawem narodów mocarstwowej polityki Busha.
***
W całości teksty te zostały opublikowane w 2005 r. w nieistniejącym już tygodniku Europa.
Fot. Porwanie Europy
1. porcelana z Ćmielowa, projektował Adam Spała; ro 2014
2. Stanisław Młodożeniec; rok 2017.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz