Czegoś równie smutnego od dawna nie widziałam.
Traktowanie martwych tuńczyków jako dekoracji i materiału do lansu uważam za wstrętne.
Zachwycona sobą paniusia pisze, że odniosła sukces. Jaki sukces?
Czy to, że może bezkarnie położyć bezmyślne nóżki na grzbiecie martwego tuńczyka jest sukcesem?
Z fotografii bije krańcowa bezmyślność, krańcowa buńczuczność i krańcowa pogarda.
Jem ryby i jem mięso. Nie mam z tym problemu. Tylko uważam, że mamy psi obowiązek traktować zwierzęta z szacunkiem.
W Hiszpanii połowy rekreacyjne są obwarowane precyzyjnymi przepisami. Bezwzględnie obowiązuje zasada „złów i wypuść” (catch & release). Zabijanie i przetrzymywanie na pokładzie ryb jest surowo zabronione.
Tuńczyk powinien zostać wypuszczony w wodzie, bez wyciągania go na pokład łodzi. Haczyki powinny być bezzadziorowe lub typu circle hook, aby zminimalizować obrażenia.
Najwyraźniej niektórzy sądzą, że ich zasady nie obowiązują. Mają w tyle prawo. Mają w tyle szacunek dla zwierząt. Mają w tyle elementarne dobre wychowanie.
Liczy się tylko lans.

Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz