Przysłowie na dziś mówi, że gdy Narodzenie Maryi pogodne, tak będzie cztery tygodnie… U mnie licho to wygląda: zimno i chmurno. Ale mam pod ręką coś pocieszającego :)
Ależ tu się dzieje! W eleganckim, wyłożonym drewnianą boazerią pomieszczeniu, widzimy 19 odświętnie ubranych kobiet. Sąsiadki, kuzynki i koleżanki – zgodnie ze zwyczajem – przyszły do rodzącej . Pięć usiadło za stołem i zajadają się plackami i bułeczkami, bawią własne dzieci lub rozmawiają. Kilka wspiera położnicę: podają napój, przygotowują płócienną chustę. Inna już wykąpała noworodka (Marię), a jeszcze inna niesie białą tkaninę, by zawinąć w nią dziecko.
Pod baldachimem w barwie wypłowiałej czerwieni, w łożu z czerwoną narzutą, odpoczywa św. Anna. Nad nią wiruje krąg uwielbienia utworzony przez 4 anioły. Dokonuje się bowiem ważny moment, zapowiedziany przez anioła Joachimowi, mężowi Anny: „Otrzymasz córeczkę i nadasz jej na imię Maryja; ta córeczka będzie od dzieciństwa Bogu oddana i pełna Ducha Świętego”.
Poza tym brak oznak wskazujących na sakralny charakter przedstawienia. To po prostu scena rodzinno-towarzyska, tak jak musiały wyglądać porody w zamożnych domach tego czasu.
Bogate pomieszczenie przypomina rzymski salon z wielkimi prześwitami okien, przez które widać pejzaż z drzewami i wzgórzami.
Malarzowi nie chodziło o dokumentacyjną wierność, tylko o oddanie splendoru niezwykłego wydarzenia: na świat przychodzi Maria – przyszła matka Zbawiciela.
Obraz powstał w roku 1520. W tym właśnie roku na świat przyszedł syn Zygmunta Starego, późniejszy król Polski Zygmunt August.

Jacob Cornelisz van Oostsanen: „Narodziny Marii Dziewicy”
rok 1520; obecnie w Museo Nacional de Bellas Artes; Buenos Aires.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz