„Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie” powstał w roku 1191 jako bractwo charytatywne lecz szybko stał się zakonem rycerskim o ścisłej regule i wielkich ambicjach.
Wiedzieli, że kto ma ziemię ten ma byt i władzę, więc dbali o posiadanie własnych terytoriów. A więc Palestyna, Italia, Niemcy i Siedmiogród, a przede wszystkim ziemia chełmińska. Bo dzięki tej ostatniej lokalizacji Zakon znalazł nową rację bytu – likwidację ostatnich w Europie pogan.
Krzyżacy, jak przywykliśmy ich nazywać, szybko eksterminowali Prusów i zapanowali nad terenami dzisiejszej Łotwy i Estonii. Budowali twierdze, założyli Toruń, Elbląg i Królewiec ale też szpitale i schroniska dla obłąkanych. Gdy po szeregu klęsk, nastąpiła przymusowa ewakuacja z Palestyny państwo krzyżackie było gotowe. Gotowe nie znaczy spełnione: ekspansja trwała. Bo tylko rozwój skutecznie zapobiega anomii.
Ich nazwą łacińską jest Ordo fratrum domus hospitalis Sanctae Mariae Theutonicorum in Jeruzalem. Słowo „Zakon” już wtedy było mylące. Łacińskie „Ordo” ma w sobie znamienną wieloznaczność, która lepiej sugeruje istotę zgromadzenia: tyleż to zakon co „porządek” i „hierarchia”.
W XIV wieku Zakon ma trzy oblicza.
– W zachodnich prowincjach – w Niemczech, Italii, Francji i Hiszpanii – jest tradycyjnym zakonem rycerskim. Tam Krzyżacy mają szpitale, kościoły i komandorie skąd wysyłają rycerzy na front walk z poganami.
– Bo drugą formą istnienia jest dla Zakonu wojna z poganami. Wojna permanentna z krótkimi rozejmami, dziwnymi sojuszami i stałymi obopólnymi zdradami. Na granicy z Litwą krzyżacy są krzyżowcami.
– Za to w Prusach obieralny i bezżenny wielki mistrz posiada wszystkie prerogatywy suwerena: sądy, handel, finanse i dyplomację. W Prusach Zakon jest państwem.
Gdy Litwa przyłącza się do Polski powstało terytorium większe od Francji i Niemiec razem wziętych. Kolos jeszcze niepewnie stoi na nogach lecz widać wolę polityczną Korony by «przestrzeń » zamienić w państwo. Przebudzone peryferie zaczynają realizować swe ambicje.
To dla Zakonu oznacza kłopoty. Krzyżacy rozpoczynają zatem dyplomatyczne zabiegi o utrzymanie przychylności centrum. Bo w tamtych czasach, jak dzisiaj, łatwiej prowadzić wojnę w sprawie uznanej za słuszną. Dlatego teutońskie ambasady będą przekonywać, że chrzest Litwy jest tylko zasłoną dymną.
W odpowiedzi Polska przedstawia argumenty prawne i racje moralne. Z sukcesem, skoro w roku 1404 papież zakazuje Zakonowi prowadzenia wojny z poganami. To było wyciągnięcie ideowego chodnika spod stóp Zakonu. Teraz między Polską i Litwą a Państwem Krzyżackim pozostaje bezwzględna, naga rywalizacja. Chodzi o dominację polityczną i ekonomiczną w tej części Europy. Ale pojęcie soft power karierę zrobi dopiero w naszych czasach. Wojna była tylko kwestią czasu.
Dla polskich strategów jest jasne, że trzeba się przygotować politycznie, materialnie i militarnie. Do całej chrześcijańskiej Europy poszły sygnowane przez Jagiełłę pisma z opisem sytuacji. O Krzyżakach: „Tylko jedno ich życzenie aby mogli kraje cudze jakimkolwiek bądź sposobem posiadać […] Nie ma wątpliwości, że kiedyś, jeśli ich Opatrzność nie ukróci, wszystkie państwa i królestwa przed ich przemocą uklękną.”
To jednak pasjonujące, że peryferyjne państwo – Korona Królestwa Polskiego i Wielkie Księstwo Litewskie – zdołało swój dyskurs wprowadzić do Centrum.
Jagiełło o Krzyżakach: „Tylko jedno ich życzenie aby mogli kraje cudze jakimkolwiek bądź sposobem posiadać […] Nie ma wątpliwości, że kiedyś, jeśli ich Opatrzność nie ukróci, wszystkie państwa i królestwa przed ich przemocą uklękną.”
fot. Bitwa pod Grunwaldem w Kronice Bernera Diebolda Schillinga; ok 1470-1480.
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, opublikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz