Fentanyl, tramadol, kodeina, oksykodon, morfina, heroina. Tylko ta ostatnia budzi lęk; pozostałe uznajemy za leki – opioidy skutecznie neutralizujące ból. Sięga po nie mnóstwo ludzi. Sama dostawałam plastry morfinowe i je błogosławiłam, a kiedy przestały być mi niezbędne, rozstałam się z nimi bez żalu. Ale rozstanie nie zawsze jest proste, zwłaszcza z tabletkami i zastrzykami.
Teraz zapadają wyroki w niezliczonych procesach. Sieci aptek CVS oraz Walgreens zaanonsowały 2 tygodnie temu, że każda zapłaci po 5 miliardów dolarów odszkodowań za nienależytą kontrolę sprzedaży. Kary dosięgnęły producentów i dystrybutorów. Bo wielki skandal opioidów miał już wiele odsłon. Johnson & Johnson zapłaci 5 miliardow, dystrybutorzy McKesson, Cardinal Health i AmerisourceBergen – 21 miliardów, a izraelskie laboratorium Teva – 4 miliardy.
Oskarżycielami są nie tylko osoby indywidualne ale przede wszystkim władze stanowe. I trudno się dziwić, bo przecież to kwestia zdrowia publicznego, czyli strat materialnych i moralnych poniesionych przez całe społeczeństwo.
Pogrążony w niesławie koncern Purdue Pharma zawarł już ugody na sumę 6 miliardów dolarów. Pozwów mają znacznie więcej, ponieważ bezwzględnie promowali OxyContin przekonując, że nie niesie żadnego ryzyka, choć od wielu lat sygnalizowano uzależniający charakter specyfiku. Purdue Pharma płaciła milionowe kary, ale w tym samym czasie inkasowała miliardowe zyski. Dziś jest firmą upadłą, bankrutem, któremu sąd nie zezwala na oficjalne ogłoszenie upadłości ze względu na kolejne roszczenia odszkodowawcze. Za karę i dla przykładu.
Nie chodzi o krwawych mafiosów i ponurych ćpunów z dzielnic nędzy. To historia milionów dobrze funkcjonujących ludzi, którzy nigdy nie braliby narkotyków. Ale któregoś dnia dopadł ich ból i poszli do lekarza, a ten przepisał im wydawałoby się banalny środek przeciwbólowy. Mogli natychmiast wrócić do pracy. W dodatku z lepszym samopoczuciem. I bardzo szybko okazało się, że nie mogą przestać tych leków łykać.
Zaopatrują się w aptekach, a nie w spelunach. Są zadbani, zamożni, pracują, aż… przedawkują. Kiedy organizm domaga się coraz większej ilości, medykamenty stają się za drogie więc przerzucają się na tańszą heroinę. I szybko idą na dno.
Tylko w 2021 roku w Stanach Zjednoczonych 108 tysięcy ludzi śmiertelnie przedawkowało opioidy. Co 5 minut umierał tam ktoś uzależniony od leków. W Europie Zachodniej ofiar jest znacznie mniej lecz trend identyczny: obecnie głównym powodem śmierci osób uzależnionych jest przedawkowanie leków przeciwbólowych kupowanych na receptę. Najwięcej umiera młodych , między 15 a 39 rokiem życia.
Mówi się o swego rodzaju epidemii. A nawet o epidemii globalnej. Amerykanie twierdzą, że w ciągu ostatnich 20 lat z powodu uzależnienia od opioidów w USA zmarło pół miliona ludzi. Jakby z powierzchni ziemi zniknął Gdańsk, czy Poznań.
Prof. Serge Perrot, szef Centrum Leczenia Bólu w paryskim szpitalu Cochin uważa, że inną niż amerykańska postawę zawdzięczamy kulturze katolickiej, która z wielką nieufnością traktuje ‘pragmatyzm’ domagający się usunięcia nawet niewielkiego bólu. Bo dla pragmatyków najważniejsza jest pełna efektywność zawodowa i życiowa. A ból miesza szyki. Skoro zadeklarowano, że nie ma sensu, to należy go wyeliminować. Stąd entuzjazm wobec tych ‘cudownych’ substancji.
Zainteresowałam się tym, kiedy mieszkająca w Nowym Jorku Małgosia Gawin napisała oskarżycielski tekst na ten temat przytaczając przerażające fakty.
U nas mówi się o tym niewiele. Chyba pierwszym, który przełamał tabu, był Konrad Piasecki, opowiadający o uzależnieniu nobliwej starszej pani (własnej matki) od opioidów.
fot. Katedra w Salisbury; XIII/XIV wiek
Autor: Liliana Sonik
Urodzona 30 sierpnia 1954 r. w Krakowie – polska filolog, wychowanka DA Beczka, po śmierci Stanisława Pyjasa założycielka Studenckiego Komitetu Solidarności, publicystka, dziennikarka, publikowała w „Tygodniku Powszechnym”, „Rzeczpospolitej”, „Dzienniku Polskim”, „Głosie Wielkopolskim”, „Gazecie Wyborczej”, „Znaku”. Pracowała w Radio France Internationale i TVP.
Zostaw komentarz