Lodołamacz stereotypów – ojciec z żelaza z wielkim sercem: Dick Hoyt – socjalizacja miłością według Team Hoyt
Legenda maratonów, super ojciec, niezłomny człowiek przełamujący bariery – Dick Hoyt.
Ojciec i syn: Dick i Rick biegali razem w około tysiącu stu biegach (1100.)! Ukończyli w tym 32. maratony ! Razem – ojciec i syn. Zwykły – niezwykły człowiek, rodzic, który robił rzeczy „z” i „dla” swojego dziecka, które traktował za pełnoprawnego oraz pełnowartościowego członka społeczeństwa i rodziny. Razem ze swoją rodziną, żoną i dwoma młodszymi synami mentalnie pchali wózek w imprezach biegowych.
Realnie pchał go Super tata – Dick Hoyt.

Dick Hoyt z synem foto:Gr5, CC BY 3.0
Czytając artykuły z różnych stron świata odczuwam emocje piszących. Cały kalejdoskop odczuć i amplitudę palety barw życia. Jak może być TO życie kolorowe gdy pasja i dążenie do celu sprawiają przyjemność. A może chodzi o postrzeganie życia jako najwyższej wartości? Może chodzi o traktowanie tych, którzy pozornie nie mogą nic dać „normalnie” otaczając ich nie tylko opieką ale starając się komunikować z nimi. Ojciec, który usłyszał od sparaliżowanego syna (poprzez opracowany system komunikacji z dzieckiem), że chce pobiec w maratonie, biegu. Spełnił życzenie syna najpierw raz… a potem przyszła pasja…. Czy ta sytuacja nie dowodzi ile daje nam relacja z osobami, które pozornie nie mogą nam nic „dać”. Czyż Dick Hoyt oddając serce i zdrowie w biegach nie otrzymywał zapłaty wielokrotnie większej i cenniejszej niż to co rzucał na szalę od siebie? Otrzymywał uśmiech syna, szczęście rodziny, energię i sens życia. Poza tym w przypadku Dicka dzięki zwiększeniu wydolności organizmu przeżył zawał którego jak twierdzą lekarze nie przetrwałby nie biegając regularnych maratonów. Poza tym poprzez popularność zyskiwał szacunek do siebie i co najważniejsze do syna – z którym razem niczym lodołamacz, taranował bariery w ludzkich umysłach. Burzył stereotyp życia niepełnosprawnego dziecka. Oczywiście zawsze są blaski i cienie funkcjonowania chorego, niepełnosprawnego dziecka w społeczeństwie ale czy postawa „Team Hoyt”, rodziny i przyjaciół skupionych wokół Dicka i Ricka Hoytów nie jest wskazówką dla społeczeństw na całym świecie ? Na wszystkie moje „pytania” odpowiedź brzmi twierdząco: Tak!

Pomnik „Team Hoyt” blisko miejsca startów Maratonu Bostońskiego – Hopkinton, Massachusetts foto:Dmoore5556
Przebiegli maratony, wspinali się po skałach, przeszli morderczą rywalizację triathlonie w najpopularniejszym na świecie – Ironman. Dokonali rzeczy, które były w sferze ich marzeń. Walka na trasie dawała im siłę, siłę całej rodzinie do walki na co dzień.
Rick rocznik 1962 – przez odcięcie tlenu tuż po porodzie doznał porażenia mózgowego. Lekarze polecali oddać dziecko do hospicjum stwierdzając , że nie ma szans na żaden kontakt z synem. O wyzdrowieniu z punktu medycznego nie było mowy. Ojciec jednak przez kilkanaście lat nie uwierzył w diagnozy lekarzy. Widział u syna reakcję na otoczenia i nawet na żarty opowiadane w jego towarzystwie.
Po tym jak podchodzimy do słabszych, chorych, bezbronnych ludzi oraz zwierząt określa się naszą cywilizację i człowieczeństwo. W obecnej cywilizacyjnej śmiercionośnej „papce” nie było by miejsca na zmaganie się z przeciwnościami i walkę o godność. Hedonizm i pozorna fałszywa wolność czyli egocentryzm jednostki zajął miejsce miłosierdziu i cierpliwej pracy nad duszą na rzecz pracy nad ciałem i materią.
Nie chcę wykorzystywać pięknej opowieści o ojcu i synu do swoich przemyśleń ale czytając wszystkie artykuły na ich temat. Nasuwa mi się jedno spostrzeżenie, że rodzinie Hoytów nie było łatwo przełamywać stereotypy zakorzenione w amerykańskim społeczeństwie.

Team Hoyt z sekretarzem stanu Johnem Kerrym przed Maratonem Bostońskim w 2016 roku foto:U.S. Department of State from United States.
W 1981 roku Hoytowie zaczęli startować w przeróżnych biegach. Z czasem stali się kultowymi zawodnikami słynnego na cały świat „Biegu Bostońskiego”. Dick Hoyt odkrył, że istnieje możliwość porozumiewania się z Rickiem. Za pomocą ekranu, na którym wyświetlane były litery i wybierane przez kursor poruszany ruchem ręki składały całe wyrazy i zdania.
Rick zaczął chodzić do szkoły. Zaczął żyć, zaczął biegać maratony. Rick skończył studia a ojciec, który wcześniej nigdy nie biegał stał się razem z synem pełnoetatowym biegaczem. Przewartościował swój świat by w wieku 40 lat rozpocząć karierę maratończyka. Dzięki temu jak już pisałem pomimo choroby serca i ataku serca, przeżył zawał. Po rekonwalescencji powrócił do aktywności. Organizm ojca stał się silniejszy podobnie jak Ricka. Obydwaj wzmocnili się również psychicznie – wspomniane ukończenie studiów przez Ricka również było efektem podejścia rodziny do chłopca.

Dick Hoyt foto:Ericshawwhite, CC-BY-SA-3.0
Swoista rehabilitacja poprzez traktowanie syna jak zwykłego a jednocześnie wyjątkowego dziecka przyniosła efekt. Istna socjalizacja miłością, emaptią, zrozumieniem i upełnosprawnianiem przez wiarę w swoje dziecko, w budowanie jego własnej wartości. Wielka manifestacja miłości i walki całej rodziny pokazała prawdziwe wartości, siłę i moc drzemiącą w mobilizacji dobra.
Dick Hoyt zmarł 17 marca 2021 w wieku 81 lat a jego syn Rick pracuje na Bostońskim Uniwersytecie jako naukowiec ulepszając konstrukcje dla niepełnosprawnych za pomocą wysokich technologii.

Team Hoyt – Dick i Rick Hoyt foto:Ericshawwhite, CC-BY-SA-3.0
źródła:wikipedia.pl, sport.onet.pl, tt: Boston AthleticAssociation, teamhoyt.com, baa.org
Zostaw komentarz