Przyznam, ze zdębiałem, czytając zamieszczony na Pressmanii tekst Zagrożenia związane z przejęciem Polska Press przez PKN Orlen. Dodatkowe stanowisko RPO dla sądu. Najwyraźniej zdaniem ciągle-jeszcze rzecznika Bodnara i jego ekipy wpływ na polskie wybory mogą mieć jedynie Niemcy.

W skierowanym do sądu antymonopolowego piśmie uzupełniającym Bodnar wyraźnie stwierdza, iż przejęcie do tej pory niemiecko-szwajcarskich tytułów polskojęzycznej prasy regionalnej spowoduje krach demokracji w Polsce, albowiem:

Płocki koncern już teraz dysponuje informacjami o preferencjach osób, które korzystają z jego stacji paliwowych. Przejęcie portali internetowych do Polska Press da PKN Orlen dodatkowo dostęp do danych o kilkunastu milionach ich użytkowników. Umiejętne wykorzystanie tych informacji pozwoli na wyciągnięcie wniosków nt. przyzwyczajeń zakupowych tych osób, ich lokalizacji, zainteresowań czy nawet preferencji politycznych.

Taka baza danych osobowych, czy choćby wnioski z jej analizy, byłyby zaś niemal bezcenne z perspektywy osób rządzących. Gdyby dostęp do niej, bądź nawet tylko do wyników analizy danych, uzyskali rządzący politycy, informacje te mogłyby zostać wykorzystane do wpływania na proces polityczny, np. poprzez mikrotargetowanie wyborców w kampaniach najbliższych lat – podkreśla zastępca RPO Stanisław Trociuk w piśmie do sądu.

To moim zdaniem najważniejszy element całego wystąpienia, bogato ozdobionego wtrętami o prawie do rzetelnej informacji, wolności prasy itd.

Tak naprawdę chodzi bowiem o to, by nawet hipotetycznie rządzący nie mieli możliwości dotarcia do bazy osobowej, bez przeszkód do tej pory udostępnianej oPOzycji.

Pytanie, jakie jednak nasuwa się każdemu myślącemu człowiekowi (najwyraźniej poza Bodnarem jednak) brzmi:

skoro dane takie do tej pory pozostawały w rękach obcych (niemiecko-szwajcarskich), to czy przypadkiem nie jest tak, że obce mocarstwo usiłowało wpłynąć na wyniki polskich demokratycznych wyborów? I to wcześniej?

Ponadto Bodnar w tym momencie jawnie już pokazuje, że zdaniem jego i całej bańki politycznej skupionej wokół Donalda Tuska największym wrogiem jest PiS.

W imię walki z ugrupowaniem Kaczyńskiego należy zgodzić się nawet na to, by dane, często wrażliwe, o Polakach, były przetwarzane poza granicami RP.

Co więcej, ad usum iudicium Bodnar tworzy obraz wzorowany na lewackim blokowaniu b. prezydenta D. Trumpa przez lewackie media; może się więc okazać zdaniem RPO, iż dojdzie do zaburzenia w dystrybucji oraz drukowaniu prasy oPOzycyjnej!

Mówiąc wprost – pewnego pięknego dnia wierni ongiś jeszcze Trybunie Ludu czytelnicy nie będą mogli kupić nowej gazety matki, czyli Wyborczej.

A przecież bez wstępniaka Jarosława Kurskiego, tekstu dziennikarza „śledczego” Cuchnowskiego czy też analizy politycznej samego nadredaktora Michnika nie będą wiedzieli, jak rzyć. Pardon, żyć. ;)

Jakoś dziwnie Bodnar nie reagował, gdy w rękach niemieckich dochodziło do koncentracji drukarń polskojęzycznych. I faktycznie mogli wedle swojego uznania blokować niezależne od nich tytuły.

W opinii (świadomy anglicyzm) Bodnara bowiem zagrożeniem demokracji są… demokratyczne wybory, na które to oPOzycja nie będzie mogła wywierać pozamerytorycznego wpływu.

O hipokryzji (ostrzej rzekłbym, że jawnej durnowatości) Bodnara świadczy także twierdzenie o możliwości nacisków na lokalne media w celu udaremniania krytyki rządzącej partii.

Panu doktoru (by użyć formy ulubionej przez prominentnego działacza PO licencjusza Vincenta, nazywanego „profesorem” Rostowskim) umyka, że to PO dzierży władzę w większości dużych miast w Polsce.

Pozostawienie lokalnej prasy (szerzej: mediów) pod niemieckim zarządem skutecznie uniemożliwi patrzenie władzom lokalnym na ręce.

A że do tej pory była to prawie norma przykładów nie brak.

To jednak inna historia, proszę państwa.

.

Ps. A tak przy okazji każdemu, komu wydaje się, iż zakup Polska Press stanowi o przywróceniu polskości polskim mediom przypominam:

Wydawnictwo Bauer (Heinrich Bauer Verlag Kommanditgesellschaft) – 39 czasopism – 248 milionów wydań rocznie – 33% udziału w rynku.

Ringier Axel Springer 122 milonów wydań – 16% udziału w rynku.

Polska Press (Verlagsgruppe Passau) dane z 2012 – 22 tytuły i kontrola większości prasy lokalnej – 111 milionów wydań – 15% udziału w rynku.

To naprawdę pierwszy krok we właściwą stronę. Dla Bodnara to jednak zbyt wiele.

.

29.04 2021

ilustracja: gloria.tv na prawach cytatu