W niesłusznie zapomnianym pochodzącym z 1965 r. filmie „Kowboju do dzieła!” występuje wódz indiański o swojsko brzmiącym imieniu Duża Kupa. Jego dorosły już syn nie mający w plemieniu żadnego znaczenia to Mała Kupa.
I to w zasadzie powinno służyć za cały komentarz do sprawy zatrzymania „zegarmistrza” Sławomira N.
Powinno. Niestety, ludziom się wydaje, zupełnie nie wiadomo na jakiej postawie, że piastowanie wysokich funkcji w Państwie (a Sławomir N. 18 listopada 2011 roku został ministrem w II rządzie Tuska) wymaga nadzwyczajnych umiejętności i zdolności.
Tymczasem przykład Gomułki i Lecha Wałęsy dobitnie pokazuje, że nawet na najwyższych szczeblach znaleźć się może niewykształcony burak.
.
Bo tak chcial przypadek. Gdyby Sławuś N. przyszedł na świat np. w Gminie Wyry wtedy zapewne ukończyłby politologię na Uniwersytecie Śląskim i nawet jako tuskowy akolita zostałby co najwyżej z czasem zastępcą, a być może nawet naczelnikiem jakiegoś wydziału w małej śląskiej gminie.
I pewnie też brałby, lecz zamiast zegarka za 15 tysięcy zł słynąłby lokalnie z corocznych letnich wyjazdów do Chorwacji i wypadów wiosną na narty na austriackie lodowce.
Bo miałby np. wpływ na to, jaka firma będzie wywoziła śmieci z terenu gminy. Albo też podlagałyby mu remonty szkół i innych tego typu placówek.
Los jednak zrządził inaczej i Sławuś decydował przy inwestycjach większych co najmniej o dwa rzędy wielkości (tzn. mnożnik 100). Tak w Polsce jak i na Ukrainie.
Czy to jednak oznacza, że moralnie Sławuś – minister stał niżej, niż hipotetyczny Sławuś -naczelnik w małej gminie?
Nie. Po prostu minister miał większe możliwości. Czy z nich korzystał i w jakim zakresie wykazać powinno śledztwo.
Nie ulega wątpliwości, że był Wielką Kupą.
Jako gminny naczelnik byłby natomiast Kupą Małą.
W wydanym komunikacie CBA czytamy:
Funkcjonariusze CBA z Delegatury w Gdańsku zatrzymali trzy osoby podejrzane o korupcję oraz działanie w ramach zorganizowanej grupy przestępczej. Wśród zatrzymanych są: Sławomir N. – były poseł na Sejm RP, były Minister Transportu i były Szef Państwowej Służby Dróg Samochodowych Ukrainy – Ukravtodor, Dariusz Z. – były dowódca JW 2305 „GROM” i Jacek P. gdański przedsiębiorca.
Zatrzymani zostaną doprowadzeni do prokuratury, gdzie usłyszą zarzuty. Śledztwo dotyczy podejrzenia działań korupcyjnych oraz udziału w zorganizowanej grupie przestępczej.
Śledztwo prowadzone jest jednocześnie przez Centralne Biuro Antykorupcyjne i Prokuraturę Okręgową w Warszawie a także Specjalną Prokuraturę Antykorupcyjną w Kijowie oraz Narodowe Antykorupcyjne Biuro Ukrainy.
CBA powyższym niejako potwierdziła, że o ile ukraść zegarek może tylko jedna osoba, to już do zawłaszczania majątku Państwa trzeba zorganizowanej grupy przestępczej, w skład której wchodzić będą ludzie na najwyższych szczeblach.
Wielka Kupa będzie Małą Kupą o ile nie stanie na czele jakiegoś plemienia.
.
Taki wniosek wymusza zastanowienie się nad SYSTEMEM.
Bo to, jak wiele jest Kup każdy widzi. Jedni jednak zostają Dużymi, inni aż do śmierci pełnią rolę lokalnych „skarbonek”. No, niekoniecznie do śmierci – czasem ich rola kończy się przedwcześnie.
A wszystko to za sprawą „doktryny Neumanna”. Jak pamiętamy poseł KO Sławomir Neumann sformułował ją w Tczewie.
Wystarczy byś był członkiem Partii a będą bronić cię jak niepodległości.

Przykład mamy w Szczecinie. „Niezależnym” senatorem, aczkolwiek popieranym przez PO został Stanisław Gawłowski.
I pewnie tak samo byłoby ze Sławkiem. Gdyby w porę zorientował się, że Ukraina ciągle jeszcze istnieje jako Państwo pewnie również zostałby „niezależnym” w III RP.
I po październikowych wyborach (2019) często i gęsto występowałby w „niezależnych” mediach psiocząc na upartyjnioną prokuraturę Ziobry, która z powodów politycznych atakuje czystych niczym leluje polityków KO.
Nawet nie chce mi się zakładać, jak wielki poklask zdobyłby pośród wyborców.
Bo w Polsce brakuje najważniejszego – sprawnego systemu WOPG (wczesnego ostrzegania przed gnidami).
Ja wiem, i państwo też, że rolę taką powinny pełnić media.
.
Ale media za sprawą Adama Michnika już dawno przestały ją pełnić.
Nawet gdy ktoś próbuje jest postrzegany jako mniej lub bardziej udatny PR-owiec.
.
Kto więc powinien ostrzegać społeczeństwo?
Narracja oPOzycji, sączona przez ostatnie lata, skutecznie pozbawiły mediów ich podstawowej funkcji, jaką jest demaskowanie korupcji etc. na najwyższych szczeblach.
Co więcej lansowana teza o „upolitycznieniu” Prokuratury i Służb dokonała tego samego.
Obojętnie, jakie i czego dotyczą zarzuty zawsze część społeczeństwa będzie uważać je za stricte polityczne zagranie.
Już dzisiaj ukraińska afera Nowaka zaczyna być przedstawiana w taki właśnie sposób. Jako polityczny odwet.
Barbara Nowacka, która dla sejmowego koryta porzuciła lewicę, wali niczym inkarnacja dr Goebbelsa w Onecie:
– Ciężko nie mieć takiego wrażenia, że „szybko poszło”. Zapowiadali zemstę za dobry wynik. Nie znam sprawy, ale widać, że kłopoty finansowe będą duże, więc zaczynają się obrzydliwe „pisowskie” igrzyska.
„Nie znam sprawy”, ale jakiś lewacki zmysł podpowiada jej, że Sławuś to kryształ, a PiS urządza igrzyska.
Kolejny autorytet moralny KO Janusz Lewandowski także nie wierzy w winę Sławomira N.
Ale to, co pisze niegdysiejszy szef służb za Tuska, kapitan Bartłomiej Sienkiewicz, to już wykracza poza jakiekolwiek normy.

Wtóruje mu poseł Nitras.

I chociaż POsłowie wspierani Giertychem robią, co mogą, to przecież nie brakuje i takich komentarzy.

A nawet takich.


Wydaje się, że jedyną receptą na ciągle jeszcze rozgrzane TVN-em i polskojęzycznymi springerowskimi wydawnictwami głowy części społeczeństwa jest publikowanie materiałów z prowadzonych dochodzeń..
.
Niech zobaczą, jak naprawdę wyglądają „ich” elity. Inaczej „wojna polsko-polska” będzie trwała nadal.
20.07 2020
fot. pixabay, twitter
Zostaw komentarz