Marcin Jop: #Pokój_Analiz.
#Raport_z_Ukrainy!

Dziś 3 października 2022 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę.

Armia Ukrainy robi coraz lepszy użytek z posiadania inicjatywy strategicznej, niemniej jednak – od dziś nie zaglądam do mediów klasycznych i internetowych, gdyż zapadłem na ostrą niestrawność związaną z nadmiernym użyciem słów „kocioł”, „kessel”, czy „cauldron”. Dowództwo ukraińskie ma swoje cele i z pewnością zamierza je konsekwentnie realizować, ale zapewniam czytelników, że obecnie trwające operacje nie wyglądą jak skrzyżowanie „Barbarossy” i „Bagrationu”. Mówiąc poważnie, jestem analitykiem, nie propagandystą, więc nie mogę, ani nie chcę na serio odnosić się do doniesień autorstwa źródeł ewidentnie koncesjonowanych przez obie wojujące strony.

– Ukraińska 25 Brygada Desantowa nie jest w stanie sforsować obrony rosyjskiej na linii Pidłymań-Niżnia Żurawka.

Oczywiście dowódca ukraińskiej brygady nie próbuje „bić głową w mur”, ale Rosjanie zdołali odeprzeć całą serię ataków na Borową od południa, a także natarcie przez Oskoł od strony Gorożowatki. Mimo wszystko, oddziały rosyjskie z pewnością ustąpią z Borowej, jeśli 25 Brygada Desantowa posunie się dalej na północ na skrzydle przez Izjumskie. To nie jedyne zagrożenie dla rosyjskiej załogi miasta – ukatywniła sie też 92 Brygada Zmechanizowana, która powoli posuwa się w stronę Swiatowa i wprost na południe, ku Borowej właśnie, ze swego przyczółka pod Kupjańskiem.

Oczywiście, jako że Rosjanie nie zamierzają umierać za Borową, niebawem nastąpi szybki odwrót załogi z miasta, co jednak nie bardzo jest na rękę dowództwo ukraińskiemu, zamierzającemu od ponad tygodnia sprowodkować dowództwo rosyjskie do przesunięcia większych sił w rejon Swiatowego i Kreminnej.

– Świadczy o tym także nacisk na południowym odcinku tego frontu. Po zajęciu Łymania oddziały ukraińskie opanowały także Zariczne i Torśkie i posunęły sie aż pod opłotki Dibrowa, gdzie napotkały opór. Tutaj możliwości jednostek ukraińskich powoli się kończą mimo ogromnej słabości wojsk rosyjskich. Nie bardzo widzę sens dalszego angażowania coraz to większych sił we wchodzenie głębiej na terytorium Obwodu Ługańskiego. Po pierwsze wymaga to uzycia naprawdę sporych sił do zabezpieczenia skrzydeł takiej potencjalnej operacji, a siły te są potrzebne w innych miejscach o dużo wyższym priorytecie. Rozumiem, że politycznie pewnie i byłoby to wskazane, natomiast z militarnego punktu widzenia niebywale trudne i niebezpieczne.

– Na froncie chersońskim po długim okresie niepowodzeń wreszcie udało sie atakującym jednostkom ukraińskim skruszyć rosyjską obronę. Najpierw nacierające wzdłuż Dniepru jednostki opanowały Zołotą Bałkę, następnie zmusiły do odwrotu kolejne rosyjskie grupy bojowe w rejonie Szewczenkowe, Ukrainki i Nowowozniesieńskiego. To spore sukcesy i duże niebezpieczeństwo dla rosyjskiego 22 Korpusu Armijnego, ale i tutaj Rosjanie są bardziej elastyczni i wolą oddawać teren niż wikłać się w walki zagrażające destrukcją pododdziałów. Dlatego też Ukraińcy zajęli opuszczone przez Rosjan Archangielskoje. Obecnie sądzi się, że linia obrony oddziałów rosyjskich przebiega w pasie Czerwone-Dudczany.

Co szczególnie ważne – mamy tutaj do czynienia z sytuacją typu win-win dla dowództwa ukraińskiego. Jeśli Rosjanie zostaną wyparci z przyczółka na Dnieprze dowództwo ukraińskie będzie mogło przesunąć do rezerw operacyjnech przynajmniej pięć, sześć brygad oraz poważne ilości artylerii polowej. Niejako z automatu zatem powstanie kolejna grupa operacyjno-manewrowa, zdolna do głębokiej penetracji rosyjskich pozycji na innym kierunku działań. jeśli jednak Rosjanie będą usiłowali utrzymać obszar przyczółka chersońskiego za wszelką cenę, będą zmuszeni w ciągu kolejnych najdalej 48 godzin skierować za Dniepr kolejną falę posiłków. W tym momencie mogą być to wyłącznie jednostki z Zaporoża lub Donbasu, ponieważ tylko tam posiadają jeszcze jednostki bojowe w niezłej formie w kwestii stanów osobowych i sprzętowych. I o to zdaje się tutaj dowództwu „Południe” chodzi. Taki drenaż sił zwłaszcza z Zaporoża miałby krytycznie ważne znaczenie dla perspektywy natarcia na Tokmak-Melitopol, na co czekamy i co może być prawdziwie przełomowym momentem tegorocznej kampanii.

– Przygotowania do takiej operacji zaczepnej nie muszą zabrać wiele czasu – już o tym pisałem. Przybywa na Ukrainę kolejna transza pomocy z USA, niebawem pojawi się sprzęt oczekiwany sprzęt z francji i Niemiec, zatem niezmiennie pozostanę optymistą w kwestii zdolności sił ukraińskich do przeprowadzenia kolejnej dużej operacji zaczepnej. Jest to konieczne, słuszne i zbawienne, gdyż Rosjanie już wkrótce będą radykalnie podnosić liczebność stanów bojowych części swych jednostek, co bardzo utrudni prowadzenie działań zaczepnych stronie ukraińskiej.

– Ostatnim tematem, który pragnę podjąć jest ponowne zwrócenie oczu w kierunku problematyki rosyjskiej mobilizacji. Oczywiście nie ma sensu powtarzać, że w konsekwencji przyjęcia takiego, a nie innego modelu posunięć mobilizacyjnych na front trafią zarówno pododdziały wyposażone w nowy, lub stosunkowo nowy sprzęt, jak i właściwie historyczne reko, które niewątpliwie uwiecznione zostanie w annałach tej wojny poprzez niezliczoną ilość memów. Przypominam jednak, że przy tak poważnym wzroście liczebnym sił rosyjskich braki w wyszkoleniu nie będą miały aż takiego znaczenia jakie się im powszechnie przypisuje. Jesli lubimy analogie, to proponuję odkurzyć historię aktywności mobilizacyjnej sił zbrojnych ZSRR podczas II Wojny – wówczas aż do końca wojny nikt za specjalnie nie przejmował się poziomem wyszkolenia rekruta, który wprawdzie ponosił olbrzymie straty, ale za to było go niemal do końca wojny pod dostatkiem, co okazało się z perspektywy sowieckich teoretyków rozwiązaniem praktycznym i skutecznym.

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu: buycoffee.to/marcin_jop