HGW jest profesorem prawa. Niestety, zbyt długo była wicetuskiem i wiceschetyną, aby jej działalność można by oddzielić od interesów tej ciągle najbardziej obciachowej partii w Europie Środkowej.

HGW złamała ostentacyjnie prawo. Wydała decyzję mimo tego, że nie mieściła się w jej kompetencjach.

W czwartek, ok. 18.30, Sąd Okręgowy w Warszawie rozpozna odwołanie. I to pomimo tego, że ustawa daje mu aż 24 godziny od wpłynięcia odwołania (w czwartek, ok. 8.38).

W chwili, kiedy piszę te słowa orzeczenie nie jest jeszcze znane.

Na 100% można jednak zakładać, że decyzja Bufetowej będzie uchylona.

Moi informatorzy twierdzą jednak, że scenariusz był inny.

Otóż sąd miał zawiesić postępowanie, wysyłając kolejne mniej/bardziej bzdurne pytania prejudycjalne do TSUE.

PO prostu sędziowie czują się niepewni wobec zagrożonej „praworządności” i boją się orzekać.

Tuleya wytyczył już drogę.

Prócz tradycyjnych pytań o zagrożenie niezawisłości pojawiły by się także pytania o … faszyzm, którego ponoć pełno jest na Marszu, jak zakomunikowała niejaka Rosa Thun itp. ślepa i głucha na zagrożenie ze strony internazistów z Antify oraz dżihadystów, w czym zresztą sekunduje jej pewien wysoko postawiony w hierarchii UE luksemburski pijak.

I zamiast wydania wyroku w ciągu 24 godzin mielibyśmy kilku, a może nawet kilkunastomiesięczną przerwę.

To z kolei oznaczałoby, że Marsz 11 listopada 2018 r. byłby nielegalny.

Bo nic, a w szczególności do cna skompromitowana Bufetowa, nie zatrzymałoby dziesiątek, a raczej setek tysięcy Polaków

HGW mogłaby spokojnie żądać akcji policji.

Przekaz, jaki tvn, gazeta brata ściganego Europejskim Nakazem Aresztowania Stefana Michnika czy inny Polsat wsparci przez niemieckojęzyczne media byłby jeden – w Warszawie faszyści wszczęli rewolucję.

Oczywiście przeciw Żydom oraz środowisku LGBTQ(werty).

I afrykańskim inżynierom, lekarzom i architektom.

Wrzeszczano by o pomoc do całej „postępowej” Europy, Rosji nie wyłączając.

Bandyci z internazistowskiej Antify nagle okazaliby się bohaterami walczącymi z faszyzmem.

Nikt nie wnikałby, przynajmniej w ww. mediach, że skrzykiwali się na zadymę w Warszawie od prawie roku.

Ani Schetyna, ani Waltz nie brali pod uwagę PAD.

Uważano, że skoro podjął decyzję o nieuczestniczeniu w Marszu z powodu bliżej niedookreślonych możliwych prowokacji pozostanie w tej sprawie neutralny.

Tymczasem Prezydent podjął ryzyko.

Razem z PMM pokrzyżowali plany platformianego Waltza.

Dlatego sąd szybciutko wyda orzeczenie uchylające bezprawną decyzję HGW.

Bo skoro nie da się zorganizować największej po 1989 r. zadymy może udać się plan skłócenia środowisk narodowych z Prezydentem i z Premierem.

Generalnie z Państwem.

To plan minimum, nie brany pod uwagę w momencie, gdy, jak mówią moi informatorzy, sztab KO wymyślił przeprowadzenie nowej „operacji warszawskiej”.

8.11 2018