Ja marzyłam o miłości
takiej, która nie przeminie
O jedności i bliskości,
gdy na ustach czyjeś Imię…
Czyjeś imię takie drogie,
że się świat maleńki staje
Miłość, słowna w każdym słowie
Grudzień co się mai majem…
Ja marzyłam o przyjaźni
takiej, która mrok rozjaśnia
O podróżach w wyobraźni
i tym co się czyta w baśniach…
Śniłam wiernie o tęsknocie,
tej co umie trwać za dwoje
I nie szuka innych pociech
I nie czeka z niepokojem…
Snułam wizje o pierścionku
tym jedynym z gwiazdą z nieba
Żeby budził śpiew skowronków,
zapach pragnień, kawy, chleba…
Pocałunki co spływają
malinowym sokiem w usta
wciąż w marzeniach się chowają
Tylko czemu w sercu pustka?
Ja wciąż marzę o tych oczach
co dziś jeszcze bezimienne
I o niesamotnych nocach
z Kimś, kto się zakocha we mnie…
Może jest już bardzo blisko?
Tylko sam też o tym nie wie
Czy rozpali serc ognisko
czas nam w jakimś innym niebie?
Czy spotkają się uśmiechy?
Dłonie ciepłem lód roztopią
I los się nie każe spieszyć
kiedy księżyc zajrzy w okno…
Ja wiąż marząc mam nadzieję,
że istnieje miłość taka…
I zaufam Komu – nie wiem…
Byle mnie nauczył latać…
Zostaw komentarz