Donald J. Trump, wygrywając wybory prezydenckie w USA, przeszedł do historii. To jest fakt niezależny od politycznych sympatii i antypatii.

Jest dopiero drugim prezydentem w historii Stanów Zjednoczonych, który przegrał walkę o reelekcję, a potem znów wygrał i powrócił na najważniejszy urząd w Stanach. Pierwszym był Grover Cleveland, jeszcze w XIX wieku. Potem przez ponad sto lat nikomu ta sztuka się nie udała.

To pokazuje niezbicie, że prezydent Trump ma gen nieustępliwości – gen zwycięzcy. Pokazywał to przez lata w biznesie, pokazał także w polityce. W kampanii roztropnie narzucał tematy, skupiając się na wątkach najważniejszych dla Amerykanów, takich jak gospodarka, czy imigracja. Podczas gdy jego oponenci opierali swą retorykę na przekazie „Byle nie Trump”, on pokazywał ludziom, że chce silnych Stanów Zjednoczonych – dla wszystkich!

Dzięki temu wygrał, zdobywając głosy wielu grup społecznych, w tym Latynosów, czy Afroamerykanów. Eksponował jasne prawicowe poglądy, ale był otwarty na wszystkich.

Jakim prezydentem będzie Trump?

Czy będzie zagrożeniem dla Polski i Europy? Takie opinie wynikają z uprzedzeń, z niechęci wobec jego osoby, często wyrażanej przez szeroko pojętą lewicę, a nie z obiektywnego oglądu faktów.

A fakty są takie, że wygrał człowiek, który blokował Nord Stream 2, który wspierał rozwój NATO i przychylnie patrzył na inicjatywę Trójmorza, który rugał Niemcy za uzależnienie od Rosji. To fakty z jego poprzedniej kadencji.

Na Kremlu chłodzą szampana po wygranej Trumpa?

Lepiej niech schłodzą swoje oczekiwania. Wszelkie opowieści o tym, że Trump zostawi Europę i Polskę to przepełnione lękiem uprzedzenia, a nie rzetelne analizy. Europa od czasów I wojny światowej stanowi dla USA kluczowy, strategiczny obszar. I to się nie zmieni.

Tym bardziej dziś w obliczu imperialnych zakusów Moskwy i światowej wojny handlowej, w której poważnym rywalem dla USA są Chiny. Stany chcą i muszą utrzymać pozycję globalnego hegemona, a do tego Europa jest im niezbędna.

Jest też aspekt psychologiczny, dotyczący konkretnej jednostki.

Trump to zwycięzca. Człowiek, który uwielbia wygrywać. W biznesie i w polityce. W swojej drugiej kadencji będzie chciał być zapamiętany jako człowiek wielki, ktoś kto zrobił coś wyjątkowego i historycznego. Tym samym trudno wyobrazić sobie, by pozwolił na jakąkolwiek dominację Rosji, albo dopuścił do zmniejszenia dystansu gospodarczego między USA i Chinami.

Trump będzie w pierwszym względzie dbał o Amerykę? Tak. Ale dbanie o interesy Ameryki jest powiązane z polityką globalną. I Trump to doskonale wie. A niestety nie wiedzą tego nieprzytomni komentatorzy, a często także neoliberalni politycy.

A Polska?

Jako kluczowe państwo wschodniej flanki NATO będzie ważnym elementem amerykańskiej polityki. Ale to nie znaczy, że możemy być bierni – wręcz przeciwnie!
Polska władza powinna aktywnie zabiegać o dobre relacje z amerykańską administracją. Niestety przykładem mądrej polityki na pewno nie jest odwołanie polskiego ambasadora, który miał relacje z obiema stronami politycznego sporu, a wysłanie tam zużytego polityka, który obrażał nowego prezydenta USA.

To jeszcze nie wszystko.

Podczas mojej wizyty w USA przedstawiciele Partii Republikańskiej mówili mi jasno – władza w Polsce musi uważać na łamanie prawa i demokracji. „Demokracja walcząca” nie będzie mile widziana przez największe mocarstwo na świecie.

Sam będę aktywnie zabiegał o to, by iskra nadziei, gospodarczej i geopolitycznej, wyszła z USA i dotarła do Polski. Mówiłem o tym, że polską prawicę czeka 1000 bitew przed powrotem do władzy. Część z tych bitew bez dwóch zdań będzie dotyczyć obszaru amerykańskiego.

Fot. Facebook / Mateusz Morawiecki

Autor: Mateusz Morawiecki
Polski menedżer, bankowiec i polityk. Prezes Rady Ministrów w latach 2017-2023. Poseł na Sejm RP, wiceprezes PiS.