Kolejne oskarżenia o korupcję w Ukrainie, także wobec byłej premier Julii Tymoszenko, ponownie stawiają pod znakiem zapytania skuteczność walki z patologiami w państwie objętym wojną i korzystającym z bezprecedensowego wsparcia Zachodu.
Korupcja trawi Ukrainę pomimo trwającej tam wojny. Nie cichnie sprawa wielkiej korupcji w otoczeniu prezydenta tego kraju, a po raz kolejny była premier Ukrainy została oskarżona o działania o charakterze korupcyjnym. Została objęta poręczeniem majątkowym o równowartości aż 4 mln zł.
Julia Tymoszenko odrzuca stawiane jej zarzuty, twierdząc m.in., że dolary znalezione przez śledczych otrzymała od Stanów Zjednoczonych po tym, jak były prezydent Wiktor Janukowycz prześladował jej męża. Wskazuje również, że sporządzona przez nią lista wydatków zawiera m.in. zapłatę za… herbaty, kawy i ciastka.
O tym, czy racja leży po stronie ukraińskiej prokuratury, czy Julii Tymoszenko, rozstrzygnie ukraiński sąd. Jest jednak oczywiste, że to, czy i jak skutecznie władze Ukrainy walczą z wszechobecną tam korupcją, stanowi poważny test wiarygodności państwa korzystającego z ogromnego międzynarodowego wsparcia politycznego, finansowego, zbrojeniowego i logistycznego w wojnie z Rosją.
Społeczność międzynarodowa – w tym także Polacy – chce mieć wreszcie pewność, że wydawane miliardy euro i dolarów trafiają na realne wsparcie Ukrainy w walce z rosyjską agresją, a nie na napychanie kieszeni oligarchów i polityków oraz ich ulubione herbatki, kawki i ciasteczka.
.
Autor: Jerzy Lesław Gwiżdż Polski polityk, adwokat, radca prawny i samorządowiec, poseł na Sejm II i III kadencji, w latach 1990–1994 prezydent Nowego Sącza.
Zostaw komentarz