Od kilku tygodni Rodzice dzieci niepełnosprawnych wyrażają swoją opinię wobec dedykowanych „dobrych zmian” w oświacie przez Panią Minister Zalewską, współpracowników MEN.

Nowe przepisy zmierzają do zniesienia nauczania indywidualnego dzieci na terenie szkół, przedszkoli.

Kształcenie niepełnosprawnych ma się odbywać wyłącznie w ich miejscu zamieszkania.

Obowiązujący od wielu lat system kształcenia indywidualnego osób niepełnosprawnych był udoskonalany, rozbudowywany w taki sposób, by dzieci doświadczone przez los mogły funkcjonować na równych zasadach ze zdrowymi rówieśnikami. Oczywistym jest, że dziecko, które nie jest w stanie zdobywać wiedzy poza miejscem zamieszkania, leżące nie jest transportowane do publicznej placówki oświatowej, a nauczanie, wspieranie obywa się w domu.

Proponowane zmiany przez MEN, które mają obowiązywać już od września 2017 r. stanowią przejaw dyskryminacji, izolacji osób chorych, zaburzonych poprzez całkowite wykluczenie społeczne.

http://forsal.pl/artykuly/1038396,men-chce-zrezygnowac-z-nauczania-indywidualnego-w-szkolach.html

Placówki oświatowe są wyposażone w odpowiedni sprzęt, który służy do usprawniania dzieci. Wiedza łączona z ćwiczeniami daje bardzo dobre efekty w rozwoju dziecka już od wieku przedszkolnego.

Podstawową formą uspołeczniania jest właśnie kontakt z rówieśnikami na terenie przedszkola, szkoły.

Dziecko zaburzone autyzmem, Zespołem Aspergera, Zespołem Downa musi widzieć szereg czynności, poznawać zachowanie adekwatne do danej sytuacji przez zdrowych kolegów. Wspierany przez nauczyciela w toku indywidualnego nauczania powtarza te czynności, z czasem wdraża w rytm życia.

Izolując dzieci, – w jaki sposób nauczyciel przeprowadzi zajęcia ruchowe w warunkach domowych np. z użyciem basenu z piłeczkami, na materacu, instrumentami muzycznymi, pokazem slajdów, grami edukacyjnymi, innym sprzętem stanowiącym własność placówki?

Czas jakiś temu Ministerstwo nie „krępowało” się w głoszeniu poglądów, że zasadne byłoby całkowite eliminowanie klas integracyjnych. Padał też pomysł, by dzieci niepełnosprawne spędzały przerwy w świetlicy, nie miały kontaktu ze zdrowymi dziećmi. Niepełnosprawni mieli być umieszczani w szkołach specjalnych wraz z innymi zaburzonymi w różnym stopniu niepełnosprawności.

Społeczeństwo krytykowało szeroko takie „przymiarki” MEN. Sprawa ucichła, ale jak widać tylko na chwilę.

Rozważania MEN nad wprowadzeniem reformy w takiej formie jest zwyczajnym skandalem.

Przypomina okres średniowiecza, w którym rodziny dzieci chorych, zaburzonych, one same były napiętnowane, jako znak klątwy, kary za „grzechy” przodków. Często w swoim życiu nie ujrzały światła dziennego. Szczelnie chowane w małych izdebkach, aby sąsiad nie zobaczył „innego” nie dożywały wieku dojrzałego.

Ogromny postęp cywilizacji, nauka tolerancji, której bezustannie zbyt mało, a w Polsce skok w okrutną przeszłość.

Czy ten, w czyjej głowie pomysł się zrodził ogólnie dobrze się czuje, czy sam ma problemy zdrowotne?

W wielu krajach pochylanie się nad losem niepełnosprawnych jest uznawane, jako wielka szlachetność, przejaw wrażliwości, wyrozumiałości. Opracowywane są programy, aby inwestować w osoby niepełnosprawne maksymalnie zmierzając do ich usprawnienia nie tylko ze względów etycznych, ale też ekonomicznych.

Osoba niepełnosprawna np. z zaburzeniem Autyzmu, Zespołem Aspergera, Zespołem Downa, innymi zaburzeniami – odpowiednio edukowana pozyska takie umiejętności, które pozwolą na samodzielne funkcjonowanie w wieku dorosłym. Podejmują pracę, zarabiają sami na swoje utrzymanie odciążając państwo od płatności świadczeń.

Reforma, jeżeli weszłaby w życie skutkowałaby dramatem osób niepełnosprawnych, ich rodzin. W ogromnym tempie wzrósłby wskaźnik osób głęboko zaburzonych, zdanych na wegetację we własnym ciele.

Proponowałabym, aby MEN skupił się na promowaniu nauki tolerancji wobec osób niepełnosprawnych już w wieku przedszkolnym. Integracja dzieci zdrowych z niepełnosprawnymi bezsprzecznie niesie korzyści dla dwóch stron.

Proste motywowanie dzieci zdrowych, że pomoc słabszemu koledze jest piękną wartością, znakiem Super Bohatera wyzwoli w tych maluchach poczucie odpowiedzialności, nauczy szacunku na kolejne lata. Niepełnosprawni nie będą dorastali w poczuciu odrzucenia, kpin, ignorancji, szyderstw-, na które nie zasługują.

W wielu placówkach oświatowych nauczyciele sami takie metody promują – bez nakazu, przymusu.

Przeraża pomysł MEN, który jest całkowicie rozbieżny wobec „ Ustawy za życiem”.

Z jednej strony gwarancja wszechstronnej pomocy dzieciom, rodzicom dzieci niepełnosprawnych, z drugiej strony cios wobec tych, które już żyją, funkcjonują. To jest absurd nie do przyjęcia.

Czy autorzy pomysłu mają wiedzę, z jakimi trudnościami każdego dnia zmagają się osoby niepełnosprawne, ich rodziny? Proponuję pobyt przez kilka dni w domach, w których zamieszkała niepełnosprawność.

Pomysłodawcy mają czas na życie towarzyskie, rozrywki, spotkania w gronie znajomych, czerpanie chwil beztroskich garściami.

Dzień rodzica dziecka niepełnosprawnego, to pasmo ciężkiej pracy skupiony na pomocy w rozwoju syna, córki.

Wsparcie tych rodzin przez państwo od lat jest prawie zerowe. Rodzice we własnym zakresie docierają do kolejnych specjalistów, wdrażają terapie, za które płacą z budżetów domowych.

W tym kierunku zasadne byłoby rozważanie, jak wesprzeć Rodziny, nie odwrotnie – jak życie utrudnić.

Czytając publikację > tutaj https://www.facebook.com/notes/zwi%C4%85zek-zawodowy-rada-poradnictwa/co-dla-rodzic%C3%B3w-i-szk%C3%B3%C5%82-oznaczaj%C4%85-nowe-standardy-pracy-poradni-wg-projektu-men-i/1872197333020244/ trudno uwierzyć, że to ma się odbywać na terenie naszego kraju.

Szokujące wręcz ustalenia zasługują na potężną krytykę.

„Nauczyciel ma być pierwszym diagnostą dziecka. Będzie wykonywał dodatkową, funkcjonalną diagnozę dziecka opartą na klasyfikacji ICF. Nie oznacza to jednak, że sam będzie pisał opinię dla dziecka w takiej formie, w jakiej wystawia ją poradnia w tej chwili(..)

Znaczy to, że nie rodzic ma być „czujny”, reagować na zmiany w zachowaniu dziecka, nie specjalista – psycholog, psychiatra, neurolog, tylko nauczyciel.

Warto dodać, że zaburzenia ze spektrum autyzmu można rozpoznać często do drugiego roku życia. Dzieci z Zespołem Downa już w dniu urodzin. Co wówczas?- z noworodkiem do szkoły, czy do lekarza?

„W diagnozie zostaje wprowadzony nowy element – konsultacji szkolnych (15%). Gdy problem/trudności dziecka będą wykraczać poza jeden przedmiot i gdy nauczyciele nie będą sobie radzili – szacuje się, że wystarczy jedna godzina konsultacji dla nauczycieli w celu jego rozwiązania. Na tym etapie (konsultacji szkolnych) może zostać włączony też pracownik PPP w zależności od potrzeb (nie jest określone na czyj wniosek)”(..)„Zostaną utworzone także Centra Wsparcia, które będą posiadały wędrujących specjalistów (przy szkołach specjalnych lub ośrodkach typu MOS, MOW). Będą miały wspierać nauczycieli, rodziców oraz uczniów objętych kształceniem specjalnym. Na terenie ośrodka będą odbywały się konsultacje, lekcje pokazowe, będzie możliwość wypożyczenia literatury a także sprzętu specjalistycznego”(..)

WĘDRUJĄCY SPECJALIŚCI – LITOŚCI, kto jest autorem tego pomysłu?

Centra wsparcia przy szkołach specjalnych …bez komentarza.

Zamknijcie wobec tego gabinety specjalistów – psychiatrów, psychologów, neurologów, terapeutów. Przeszkolony przez MEN nauczyciel będzie ordynował leki na padaczkę na przykład, inne schorzenia. Wszak pozyska doskonałą wiedzę w obszarze medycyny z programu opracowanego przez MEN.

Wobec takiego toku myślenia nie zdziwi informacja, aby osoby niepełnosprawne miały zakaz opuszczania swoich posesji, bo wizerunek społeczeństwa popsują.

Zamknięci w „gettach” z oznaczeniem jednostek chorobowych, opublikowaniem danych osobowych ich, członków rodziny do trzeciego pokolenia wstecz. Dokąd my zmierzamy ?

Przypomnę tylko, że każdy człowiek ma swoją godność bez względu na pochodzenie, płeć, stan zdrowia.

Do autorów proponowanych zmian w MEN- przestańcie myśleć, bo strach się bać kolejnych wizji nieodpowiedzialnych osób wyzbytych rozsądku. Zostawcie wypracowane, skuteczne rozwiązania edukacji w formie, która funkcjonuje. Pozwólcie na rozwój niepełnosprawnych w dotychczasowy sposób. Do niszczarki natychmiast te chore zapisy, by już nigdy nikt do nich nie nawiązywał.

Jeszcze rok temu zaufałam, że będzie „dobra zmiana”.

Obecnie twierdzę, że na tym odcinku ktoś kopie ogromne bagno, do którego zamierza wrzucić niepełnosprawność.

Parasol ochronny nad grupą najsłabszych, a nie piętnowanie!

Wycofajcie się z tego pomysłu ! Oby szybko. Publicznie ogłoście, że proponowanych  zmian w edukacji dzieci niepełnosprawnych nie będzie.

http://m.tokfm.pl/Tokfm/7,109983,21693410,najlepiej-wprowadzic-zakaz-ksztalcenia-dzieci-niepelnosprawnych.html

 

Zdjęcia: Źródło Internet, strona MEN

linki do artykułów publikowanych w Internecie