Rodzice kupili mi taki toporny motokros – takie coś, co nie przypominało dzisiejszych rowerow górskich. Podobno tylko tysiąc takich egzemplarzy na Polskę wypuszczono. Szybciej szynszyl byłby do kangura podobny Xd. Był strasznie ciężki, bałem się nawet, że jak upadnę, to on mnie zabije. Ale miał taki wielki plastikowy bak na przedzie, na którym ponaklejałem sobie naklejki z mistrzostw świata w Barcelonie w 1982 roku.
Wtedy mnie to bawiło, teraz już nie. Wiem, że mnie oszukiwano, choć w dobrej wierze. Ja wtedy mógłbym tysiąc kilometrów na tym pseudorowerze przejechać, żeby uciec przed tym, z czym rodzice sobie nie poradzili. Gdybym sie odpowiednio rozpędził, może uciekłabym przed tym wszystkim… Oczywiście to niemożliwe.
Ten rower zapadl mi w pamięć, bo wielu moich rówieśników zazdrościło mi go. Ale co z tego skoro sam sobie go nie zazdrościłem, bo miałem inne tematy na głowie.
(materiał bez zdjęć)
Zostaw komentarz