Człecza natura atawistycznie nastawiona jest na gromadzenie dóbr wszelakich, tzw. szpejów nie wyłączając. Im więcej, tym rzekomo lepiej, albowiem ponoć od przybytku głowa nie boli.
Zapewne tak, jednakże taka wyrażona imperatywem kategorycznym chęć permanentnego gromadzenia częstokroć absolutnie zbędnych rzeczy po prostu zagraca naszą przestrzeń, również mieszkalną. Nie wdając się jednak w dalsze dywagacje w tymże zakresie należy jednak skonstatować, że w naszej człeczej egzystencji funkcjonują obszary zarówno spirytualnych (nie mylić z alkoholowymi używkami!!) jak i też realnych dóbr, którymi winniśmy się legitymować jako ich posesjonaci.
Należy w całej naszej człeczej ułomności dążyć jednak do osiągnięcia adekwatnej równowagi dotyczącej chcicowego zachowania posiadania dóbr zarówno stricte materialnych jak i takoż duchowych.
Każda symetria jest zjawiskiem pożądanym i czyńmy zatem dalece idące starania, abyć tenże pożądany stan osiągnąć.
POWODZONKA !!!
Puentując powyższe być może banalne rozważania od czasu do czasu jak epigoni pana Wołodyjowskiego podczas jego eremickiego żywota na wszelki wypadek powtarzajmy: memento mori, memento mori.
Oczywistą oczywistością bowiem jest niczym niepodważalna konkluzja, że udając się na eschatologiczny wypoczynek (bądź też spoczynek) nie posiadamy jakichkolwiek możliwości dokonania przemytu na tzw. drugą stronę człeczego żywota najmniejszego nawet artefaktu.
Do wielu artefaktów, a zwłaszcza w postaci piniondzowatej (wg wersji VINCENTA z Bydgoszczu) natura ludzka bardzo skrupulatnie się przyzwyczaja. Można nawet rzec, że piniondzowate przyzwyczajenie stanowi drugą człeczą naturę. Takież to wynaturzone wręcz przyzwyczajenia kreują częstokroć zasadne powiedzonka o personach typu molierowskiego Harpagona, krakowskich centusi i przysłowiowych szkockich skąpców. Przeciwieństwem chciwości zwanej takoż synonimicznie pazernością jest tzw. szastanie piniondzami np. poprzez gry hazardowe mogące finalnie doprowadzić do bankructwa i nędzy.
Nie ma absolutnie nic zdrożnego w chęci zdobywania różnych dóbr materialnych, jeśli czynione jest to legalnie, bez szkody dla innych osobników bez macic i osobniczek z macicami i w granicach tzw. zdroworozsądkowego ich pomnażania. To stanowić może nawet powód do dumy i tym samym do zadowolenia z osiągniętego statusu w myśl powiedzonka z nędzy do pieniędzy.
Swój status bogactwa mógł bez żadnego znaczącego uszczerbku dla swojego majątku przedstawić rzymskiej gawiedzi słynny polski magnat Jerzy Ossoliński podczas wjazdu do Rzymu celem złożenia wizyty u papieża Urbana VIII w listopadzie 1633r.
Gawiedź rzymska wpadła w zachwyt i euforię spozierawszy na paradne stroje, konie i pojazdy polskiego poselstwa, a ta euforia doznała zenitu, gdy konie podkute złotymi podkowami zaczęły je gubić podczas przemarszu.
Celowo zostały niedokładne przytwierdzone do końskich kopyt, abyć właśnie dostały się w ręce pospólstwa. Koni było pięć, zatem takowych złotych podków dwadzieścia.
Nieaprobowalnym społecznym zachowaniem są zjawiska makiawelicznego wręcz bogacenia się kosztem innych jak nie przymierzając ofiara pisowskiego reżimu, która przed tymże to reżimem oszczędności całego żywota zmuszona była ukrywać w meblarskich skrytkach. Ta ofiara to znany Zegarmistrz Świateł Purpurowych, który jako przydupas KACZORA DONALDA został przez swojego mentora poddany procesowi (nie sądowemu, nie, nie!!!) skutecznej ekspiacji.
C’ est la vie …
Przejdźmy w tym miejscu jednak do felietonowego meritum, a konkretnie złotego rogu. Scholarskim absolwentom przywołanie złotego rogu nie powinno sprawiać żadnej trudności, albowiem w sposób wybitnie symboliczny i zarazem znaczeniowy umieścił tenże róg Stasio Wyspiański w słynnym WESELU. Nie wdając się w uhistorycznienie postaci Wernyhory, który złoty róg wręczył Gospodarzowi odbywającego się wesela przypomnijmy jedynie werset w wydaniu CHOCHOŁA:
Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór;
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci się ino sznur…
To wypomnienie, rzecz jasna zawarte w poetyckiej symbolice odnosiło się do osoby prostego Jaśka, który powierzony mu niefrasobliwie przez Gospodarza róg podczas konnej jazdy utracił, po prostu zgubił. Czy jednak bezpowrotnie?
Tenże wernyhorowski złoty róg miał symbolizować potencjalną energię drzemiącą w polskiej społeczności umożliwiającą skuteczne zrzucenie zaborczych kajdanów. Niestety jego utrata uniemożliwiła dokonanie tego dzieła.
Profetycznie Stasio Wyspiański puentując zgubę rogu faktem ostania się jeno sznura wyprzedził aktualne w TYMKRAJU (jak się miewa Kopaczka??) częstokroć wizyty nieoczekiwanego seryjnego samobójcy…
Jeszcze, chwila, jeszcze moment, albowiem zbliżamy się do felietonowego finału.
Niedawno bowiem, czyli z lekka od ponad roku fuhrerem (szwargot szwabski tak określa przewodnika; nawet górskiego) najłóćcifszej i najznamienitszej partyi, aktualnie wielce opozycyjnej pt. PO (dla wielu oznaczającej PARTIĘ OSZUSTUF) został ze znakomitym elektorskim wynikiem intronizowany człeczyna o ciekawej fizjonomii i kabaretowych predyspozycjach – po prostu BORYSŁAW.
Jego występy na politycznej scenie jako żywo od tejże intronizacji cieszyły się coraz większym zainteresowaniem zarówno purystów, erystów jak i satyryków, którym dosłownie zabierał chleb sprzed nosa; powodując tym samym ich postępującą frustrację.
Niewątpliwie jednak równocześnie został poprzez tenże wysoki elektorski efekt wyposażony właśnie w symboliczny złoty róg, w który zadąwszy w krótkich abcugach zobligowany został do utracenia omnipotencyjnego PREZESA.
Niestety z przykrością po rocznym dęciu w to rogowe instrumentarium możemy skonstatować, że ten ambitny cel nie został jednak osiągnięty.
BORYSŁAW bowiem kierując się tropizmem króla MIDASA a rebours pomylił wektory działań i zamiast nocnika pełnego złota doznał organoleptycznego odkrycia tzn. własną ręką znalazł cusik miękkiego i nieciekawym aromacie (ponoć były to fake news).
Brak jakichkolwiek pozytywnych efektów wytężonej, mrówczej i pełnej oddania pracy BORYSŁAWA zaskutkował jednakże dalece idącym wzrostem niezadowolenia w lemingowych szeregach. Od wespół zespół kabaretowej imprezy z szambolanem Czajkowskim w lutym br pt. „274” co bardziej zniecierpliwieni popieracze partyjnej linii z MAKRELĄ na czele zadają BORYSŁAWOWI nikczemne i zdradzieckie pytanie gdzież on podział złoty róg, albowiem czeka go jeno sznur?
Oczekujemy trafnych odpowiedzi…
Tradycyjnie w tym miejscu przywołując słynną sukcesową upierdliwość senatora Katona należy koniecznie i zasadnie skonstatować:
Nikt nie może dwom panom służyć. Bo albo jednego będzie nienawidził, a drugiego będzie miłował; albo z jednym będzie trzymał, a drugim wzgardzi. Nie możecie służyć Bogu i Mamonie.
Kan.1374:
Kto zapisuje się do stowarzyszenia działającego w jakikolwiek sposób przeciw Kościołowi (quae contra Ecclesiam machinatur), powinien być ukarany sprawiedliwą karą; kto zaś popiera tego rodzaju stowarzyszenie lub nim kieruje, powinien być ukarany interdyktem.
Podobnież wzorem zatem tegoż Katona należy permanentnie adresować pod adresem faryzeusza, maszkarona i himalajskiego hipokryty, jeszczeć fuhrera, czyli BORYSŁAWA stale aktualne wezwanko:
Pokaż łysy krecie i ćwoku stygmat swojej bohaterszczyzny i oznajmij swojej czeredzie przekaz dnia:
tak, reżimową kasiorę (z TV Katowice) z Kaśką od kilku lat brałem, aż do marca 2021r i co mi zrobicie jak nie posiadam waszego barejowskiego (film „MIŚ”) płaszcza, no co ???
Tertium non datur !!!!!!!!!!
I tegoż się będziemy aktualnie trzymać; ustawicznie aż do znudzenia lub też ……… do uleczenia wielu z bielma na oczach. Finansowe coroczne popieranie (szczególnie przez katoli) rzekomo charytatywnego maszkarownego Owsiaka, który dzięki temu od 30 lat wraz z liczną czeredą całorocznie luksusowo funkcjonuje jest ewidentnym przykładem i dowodem na przypadek schizofrenii i negliżu umysłowego.
Ten żul ustawicznie zwalcza Kościół, a więc także Wasz katolski system wartości!!!
AKCJA WSPIERANIA ZDROWIA jest absolutnie godna, by nawet w ciągu całego roku ją zdecydowanie popierać, ale nie kosztem całkowicie zbędnego haraczu płaconego w hałaśliwym theatrum zarówno hipokryzji jak i umysłowego negliżu. Czy do hołyszy i golców dociera, że ten bezczelny ciul robi Was w ciula ogałacając właśnie Wasze dary serca na koszty prowadzenia rzekomo koniecznie aż przez cały rok (np. żonusi pensyjka to li tylko 12 000 zł/miesiąc !!!!) przynoszącej mu profity jakowejś fundacji?
Popierajcie, płaćcie!! ale wyłącznie przelewem, czyli bez kosztownego pośrednictwa kogokolwiek na wybrany jakikolwiek !!! „zdrowotny” cel.
Ponownie: cel takiej akcji jest szlachetny i godny popierania, ale w całkowitym oderwaniu od nadużyć.
KATON NASZYM WZOREM!!!
Tak na wszelki wypadek należy także uważnie porankiem spoglądnąć, czy lustrzane odbicie nie informuje nas przypadkiem, że zdemaskowało zwykłego faryzeusza, ćwoka ewentualnie do imentu naiwnego ciula.
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
20.05 2021
Zostaw komentarz