Spowiedź Agenta Tomka wywoła wielkie oburzenie na salonach politycznych. Posypały się wnioski i komentarze w tej sprawie. A jak to faktycznie jest z punktu widzenia człowieka, który jako pierwszy w Polsce ujawnił działania sędziego na telefon, prowadził śledztwa dziennikarskie i skończył prawo pisząc pracę dyplomową z działalności służb specjalnych i kontratypów czynności operacyjno-rozpoznawczych. Paweł Miter to prawnik i dziennikarz Warszawskiej Gazety oraz Gazety Finansowej można wręcz powiedzieć, że to tropiciel afer i korupcji na szczytach władzy. Kiedyś był prawie ikoną zjednoczonej prawicy, ale od czasu gdy PiS przejął władzę jest jednym z najbardziej znienawidzonych dziennikarzy, bo patrzy rządzącym na ręce i bezkompromisowo ujawnia niewygodne fakty. Krzysztof Sitko w rozmowie z Pawłem Miterem.

Krzysztof Sitko: Agent Tomek uderza w ministra Macieja Wąsika i Mariusza Kamińskiego sprawą operacji specjalnej dotyczącą „willi Kwaśniewskich”, jak oceniasz całą sytuację, którą ujawnił agent Tomek, jako prawnik i osoba, która w swojej pracy miała do czynienia ze służbami specjalnymi?

Paweł Miter: – Nie wiem, czy uderza w obecnego koordynatora służb, pan Kamiński, ale i Wąsik, to nie moja bajka, zdarzało się, że z tym ostatnim miałem poprawne relacje, ale od dłuższego czasu ulegały one napięciu, właśnie, dlatego, że różnimy się w ocenie pracy służb specjalnych, ale nie tylko, nie będziemy o tym rozmawiać. A wracając do kwestii tego, co mówi dziś agent Tomek, to bez wątpienia rzuca on nowe światło na całą sprawę i pozwala zrozumieć chociażby to, dlaczego swego czasu Mariusz Kamiński był ścigany przez prokuratora, właśnie za tę operację specjalną.

To znaczy?

– Sprawa wilii Kwaśniewskich ciągnie się już kilka ładnych lat, prokuratura już raz ją umarzała, ale w 2016 r. została ona podjęta na nowo.

I od 2016 roku cisza, do teraz, czy to jest normalne, że nikomu nie postawiono jeszcze za to zarzutów?

– To jest kompromitacja CBA, ale i prokuratury, która do dziś nawet nie przesłuchała Kwaśniewskich. To świadczyć może o słabym materiale dowodowym. To właśnie za te sprawę prokuratura swego czasu chciała ścigać Kamińskiego, wedle sledczych, miał on wyłudzać z sądu zgody na podsłuch, nadużywał swojego stanowiska i bezprawnie prowadził operację specjalną. Kwaśniewscy to nie moja bajka, ale powiedzmy sobie jasno, dziś służbami rządzi facet, który okłamywał sędziów, by uzyskać zgody na podsłuchiwanie niewygodnych dla jego ugrupowania osób, to jest to kryminał. Między innymi takie zarzuty były we wniosku prokuratury chcącej pozbawić go immunitetu. Ja przypomnę tylko, że Kamiński i spółka zostali już skazani za podobne wybryki w innej sprawie, od czego zostali ułaskawieni. Tylko, dlatego dziś ponownie stoją na czele służb.

Jak to się ma do tego, co mówi agent Tomek?

– Może tylko umacniać tezę, że Kamiński i Wąsik faktycznie łamali prawo. Ja tego, co mówi agent Tomek słucham nieco inaczej i dostrzegam to, że faktycznie może on mówić prawdę w zakresie tego, że kazano mu sprawę podkręcać. Ale nie wierzę mu w to, że nie wiedział, iż cała operacja oparta jest tylko na jego pracy.

Dlaczego?

– Agent Tomek był bardzo blisko szefostwa CBA, on z nimi pił, lulki palił, to były relacje na najwyższym poziomie wtajemniczenia uważam, poza tym to był przykrywkowiec, podobne zdanie ma emerytowany płk. Piotr Wroński z Agencji Wywiadu, którego audycji wczoraj słuchałem, agent Tomek musiał wiedzieć, że sprawa jest szyta na grubo, tak samo nie wierzę w to, że nie wiedział, kiedy dojdzie do zatrzymania osób, które rozpracowywał. Taką wiedzę funkcjonariusz służb uczestniczący w akcji posiada niemal zawsze, choćby ze względu na jego bezpieczeństwo.

Agent Tomek mówi, że Wąsik kazał mu sprawę willi Kwaśniewskich podkręcać, co to może oznaczać dla sprawy?

– No właśnie to jest sedno sprawy moim zdaniem, to jest to, co ją pogrzebało, przez co dziś opinia publiczna jest zdezorientowana i nie zna prawdy i zapewne jej już nie pozna. CBA nie miało żadnych podstaw faktycznych i prawnych do wszczęcia operacji specjalnej wobec byłej pary prezydenckiej, co za tym idzie zakup kontrolowany przeprowadzono bez podstawy faktycznej i prawnej. Instytucja zakupu kontrolowanego, to bardzo specyficzna czynność zarezerwowana dla służb specjalnych, ma ona za zadanie sprawdzenia pozyskanych wcześniej przez służbę informacji, zdobytych np. od Osobowych Źródeł Informacji, co za tym idzie sprawdzenie i uzyskanie dowodów.

Ale CBA twierdzi, że miało wiedzę z innych źródeł, że willa ta należy do Kwaśniewskich, tak zresztą mówi sam agent Tomek, że zapewniał go o tym sam minister Wąsik

– Ja w to nie wierzę, gdyby tak było sprawa byłaby już dawno zakończona, nawet teraz za rządów tej władzy, gdyby w sprawie był zebrany mocny materiał dowodowy, to na pewno od 2016 r. słyszelibyśmy o przesłuchaniach Kwaśniewskich, czy możliwym stawianiu im zarzutów. Opinia publiczna jest tutaj mamiona jakąś opowieścią kilku panów i tak niefortunnie dla Kamińskiego i Wąsika się złożyło, że tę opowieść brutalnie zdemaskował im agent Tomek.

Mówisz, że CBA nie miało żadnych podstaw do przeprowadzenia operacji, skąd to przekonanie?

– To nie ja tak uważam, tak mówi prawo i tak stanowią podstawowe i szczególne formy pracy operacyjnej służb specjalnych. Jeśli dana służba decyduje się na zastosowanie zakupu kontrolowanego – w tym przypadku willi rzekomo należącej do Kwaśniewskich – to wymogiem podstawowym przy zastosowaniu tej kombinacji jest posiadanie wiarygodnej informacji, powtarzam, wiarygodnej informacji. Tutaj nie wystarczy, jak w przypadku zastosowania kontroli operacyjnej samo uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa.

Czy tylko wiarygodna informacja jest podstawą zakupu kontrolowanego?

– Nie tylko, ale ma ona właściwie najistotniejsze znaczenie przy ocenie i analizie sprawy. A tutaj, mam wrażenie, że CBA nie odrobiło pracy choćby z osobowymi źródłami. Chłopcy poszli na skróty, za taką prace, przepraszam, w normalnych służbach wylatuje się na zbity pysk, bo to jest narażanie służby na straty finansowe i szwank.

Wiarygodna informacja, czyli, jaka?

– Zdaniem teoretyków prawa zakres pojęciowy określeń „wiarygodna informacja” a „uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa” nie jest tożsamy w sytuacji operacji zakupu kontrolowanego. Wszystko na to wskazuje, że CBA nie posiadało wiarygodnej informacji, a ta – powtórzę jeszcze raz – jest najważniejsza przy zastosowaniu zakupu kontrolowanego. Dlatego w mojej ocenie Wąsik kazał podkręcać informacje agentowi Tomkowi, chcieli po prostu mieć tę wiarygodną informację, bo dla nich praca ich funkcjonariusza musiała być wiarygodna, on dla nich był wtedy wiarygodny. Problem w tym, że wiarygodność informacji tutaj powinna być oparta także na innych źródłach, choćby na pracy z osobowymi źródłami, ale nie tylko. Oni poszli na skróty i złamali prawo. W pracy służb specjalnych na skróty chodzić nie można.

A nie jest tak, że służby mają prawo się mylić, i nie zawsze każda informacja musi być prawdziwa?

– Ale oczywiście, że mają prawo, ale stan tego „mylenia” nie może odbywać się z naruszeniem prawa. Dobra analiza sprawy i materiału pozwala korygować błędy w służbach, pozwala na poprawne prowadzenie operacji. Wiarygodna informacja przy zakupie kontrolowanym jest szalenie ważna z jeszcze jednego powodu, sama instytucja zakupu kontrolowanego nie jest objęta zasadą subsydiarności. Myślę, że ustawodawca dla bezpieczeństwa wprowadził wymóg „wiarygodnej informacji”, aby uniknąć nadużywania prawa i pozycji przez służby specjalne. Jeśli oficer służby przyniesie informacje do centrali, że willa X należy do pana X, ale nie ma tego utrwalonego, to profesjonalny szef, powinien go wygnać na nowo do tego towarzystwa, aby te informację przyniósł zarejestrowaną, jako dowód do sprawy. Tutaj z tego, co słyszymy były jakieś podkręcane notatki.

Czego konkretnie dotyczy zasada subsydiarności?

– Zasada ta mówi, że warunkiem przeprowadzenia określonej czynności operacyjnej jest stan, kiedy wiemy, że inne środki okazały się bezcelowe lub bezskuteczne. Dlatego przy zakupie kontrolowanym ważna jest wiarygodna informacja, bez niej, szefostwo służb, podejmując operację zakupu kontrolowanego naraża się na poważne zarzuty karne.

Koordynator służb skierował do prokuratora generalnego wniosek o przekazanie opinii publicznej materiałów z tej sprawy, czy twoim zdaniem, to coś zmieni?

– Chciałbym, aby to, co mówi agent Tomek okazało się to nieprawdą, ale w mojej ocenie nic to nie zmieni, opinia publiczna dowie się zapewne o jakichś pikantnych szczegółach osobistych, może jakieś fajne bulwersujące zdanie przebije się do mediów, ale to tyle. Sedno sprawy pozostanie dalej bez odpowiedzi.

To na koniec, czego brakuje dziś w polskich służbach, aby tego typu sprawy były łatwiejsze do wyjaśnienia?

– Znawcy tematyki i prawnicy od dawna postulują, aby uchwalić w końcu ustawę o czynnościach operacyjno-rozpoznawczych. Ja także uważam, że jest to naglący problem, znam orzeczenia sądów, gdzie właśnie za bałagan przy prowadzeniu czynności operacyjnych uniewinniano osoby, które brały łapówki, głośny przypadek posłanki Sawickiej. Inny przypadek z Wrocławia, dwóch architektów przyjęło 200 tys. zł. łapówki w zamian za załatwieniu warunków zabudowy, zostali ostatecznie uniewinnieni, bo CBA miało bałagan przy prowadzeniu operacji, sąd i obrona oskarżonych rozmazały działania CBA na ścianie, zarzucając im pójście na skróty i łamanie prawa. Polska musi zdefiniować te czynności i formy wraz z metodami prowadzenia działań przez służby specjalne, aby uniknąć tego typu orzeczeń w sądach. Trybunał Konstytucyjny zwracał już uwagę na to zdaje się w 2014 r. Osoby, które się tą problematyką zajmują widzą, że prawo operacyjne to jest już odrębna gałąź prawa, dlatego dziwię się, że do tej pory nie uchwalono ustawy, która byłaby próbą zdefiniowania i zharmonizowania działań operacyjnych wszystkich służb w naszym kraju. Jeśli mówi się o reformie służb, to w mojej ocenie warto zacząć od tej ustawy i próby uporządkowania przepisów.

Dziękuję za rozmowę.

Paweł Miter, prawnik, autor pracy dyplomowej z działalności służb specjalnych i kontratypów czynności operacyjno-rozpoznawczych, publikuje o wymiarze sprawiedliwości w „Warszawskiej Gazecie”. Autor książki „Momenty prawdy o służbach w wymiarze sprawiedliwości i w mediach” (więcej).

Fot wprowadzające na zasadzie cytatu z reportaż „Superwizjera” Źródło: tvn24