Jadąc 05. września 2020 r na spotkanie Rodzin Radia Maryja do Torunia Krzysztof Grylak radny PiS z Malborka zapytał nas czy słyszeliśmy o niemieckiej zbrodni w miejscowości Mniszek. Przyznaliśmy, iż nigdy nie słyszeliśmy ani o tej miejscowości, ani o dokonanej w niej zbrodni. To od niego dowiedzieliśmy się iż podczas II wojny światowej Niemcy zamordowali w niej ok. 10 tys. osób głównie przedstawicieli polskiej elity politycznej, gospodarczej i intelektualnej. Miejsce kaźni znajduje się w kompleksie leśnym koło Świecia.
O tym, iż w Mniszku znajduje się miejsce pamięci informuje tylko przydrożna tablica. Jadąc autostradą można ją bardzo łatwo przegapić, gdyż nie jest imponujących rozmiarów. Ponieważ pan Krzysztof odwiedzał to miejsce niejednokrotnie, wiedział doskonale kiedy należy zjechać z głównej drogi.

Po przejechaniu lasami ok 1,5 km zatrzymaliśmy się na niewielkim parkingu otoczonym lasem. Pierwszym miejscem kaźni jest otoczone barierkami drzewo na którym znajdują się resztki szubienicy. To na niej wieszano tych którzy próbowali stawiać opór.



Wejście na teren egzekucji odgradza niewielki metalowy płotek przy którym znajduje się tablica informująca, że mordów dokonywano na terenie dawnej żwirowni. W okresie od października 1939 r do lutego 1940 r Niemcy zwozili tu ciężarówkami Polaków aresztowanych w różnych rejonach głównie na terenach powiatu świeckiego i grudziądzkiego.


Z tego co potem przeczytałam, zabijano ich strzałem w tył głowy lub z karabinów maszynowych, a następnie wrzucano do dołów powstałych po wybraniu piasku. Ofiary zdradzające oznaki życia dobijano łopatami, kijami, czasem zakopywano żywcem.
Po wojnie świadkowie zeznawali, że średnio co trzy dni do Mniszka przybywały kolumny samochodów ciężarowych i autobusów (5 do 10 pojazdów) wypełnionych skazańcami. Towarzyszyły im motocykle przewożące eskortę oraz członków plutonu egzekucyjnego. Bywały dni, że mordy odbywały się trzy razy dziennie.
Egzekucję przeżył 19-letni Jan Plieth, który lekko raniony zdołał wygrzebać się nocą spod zwału trupów, oraz Stefan Ligierski, któremu udało się uciec kiedy niespodziewanie zgasły reflektory samochodu oświetlające miejsce egzekucji.
W połowie 1944 r. Niemcy rozpoczęli zacieranie śladów zbrodni. Do pracy przy odkopywaniu i paleniu zwłok sprowadzili grupę radzieckich jeńców wojennych. Popiół z ciał topiono w miejscowych jeziorach. W ramach likwidacji świadków ludobójstwa, po sześciu tygodniach pracy ich również zamordowano. By ukryć rzeczywistą skalę zbrodni listy z nazwiskami ofiar Niemcy zniszczyli.
Po wojnie, miejscowa ludność odnajdywała w Mniszku i okolicach liczne rozkładające się zwłoki oraz wiele śladów palenia ciał. Podczas ekshumacji odkrywano puste groby ze śladami spalanych kości. Liczbę ofiar określano na podstawie wielkości grobu lub zeznań świadków, którzy jednak tylko „domyślali się”, „przypuszczali”. Zidentyfikowano jedynie 312 ofiar zbrodni, spośród tych, których ciała udało się odnaleźć.


Przy wejściu na teren kaźni znajdują się tablice dodatkowo informujące czego dotyczy to miejsce. Po jej minięciu zobaczyliśmy otoczony lasem olbrzymich rozmiarów dół w kształcie trapezu przypominającego trumnę. Wzdłuż całego dna tej wyjątkowej mogiły znajduje się 12 bloków kamiennych, z których każdy poświęcony jest innej grupie ofiar, m.in. żołnierzom polskim, nauczycielom, księżom i misjonarzom. Pośrodku nich stoi wysoki metalowy krzyż koloru rdzy. Umieszczony jest on na cokole z informacją o zbrodni oraz znajduje się w nim wnęka z fragmentami spalonych kości.







Miejsce to napawa wielkim smutkiem. To tu mordowani byli Polacy dlatego tylko, że byli Polakami. To miejsce skłania do refleksji o ideologiach które pochłaniają życie milionów istnień ludzkich. Kto ma dobry słuch i potrafi się skupić, to usłyszy jak szumiący wiatr przepływając między gałęziami, płacze nad losem zgładzonych.

Gdy tak stałam i patrzyłam na to miejsce, to zastanawiałam się czym można tłumaczyć fakt, że mało kto o nim słyszał. W zbiorowej świadomości istnieją miejsca zbrodni takie jak Pawiak, Katyń Piaśnica, Ponary, ale o Mniszku się nie mówi.

Dzięki o. dr T. Rydzykowi, że przy Parku Pamięci Narodowej w Toruniu stworzył ścianę męczeństwa narodu polskiego na której umieszczony jest Mniszek z podaną szacunkową liczbą ofiar.
Foto:Liliana i Zdzisław Borodziuk
Dlaczego nie ma informacji ,że mordercami byli Niemcy