Czesia Śleziaka poznałem na progu lat 80 – tych. Działaliśmy wtedy po lewej stronie sceny politycznej. Często towarzyszył mu wtedy Zbyszek Zaborowski. Ja byłem tylko skromnym redaktorem, oni trafili jako posłowie na Wiejską. Czesław został z czasem ministrem środowiska.
– Tylko nie ochrony środowiska lecz ŚRODOWISKA! Podkreślał z naciskiem. W latach 90 – tych tworzył wraz z innymi parlamentarzystami Stowarzyszenie Katowicki Klub Gospodarczy oraz Polską Izbę Ekologii. Był człowiekiem aktywnym w wielu dziedzinach.
Często gościłem w jego biurze poselskim przy ulicy Warszawskiej
Dobrą atmosferę tworzyła tam, również nieżyjąca, Jola Kotula. Odziedziczyłem po niej kolekcje tysiąca żabek zabawek. Tam poznałem obecną żonę…
Nadszedł rok 2005. Czesław zastanawiał się nad kolejnym kandydowaniem. Przegadałem z nim wiele godzin. Minister – Poseł zasięgał opinii wielu ludzi ze swojego otoczenia. Jednak już wtedy zdawały się dawać o sobie znaki nieuleczalnej choroby.
Efektem tego roku i naszych spotkań była broszura „O lepsza jakość życia. Co jako Poseł i Minister zrobiłem dla Polski i Śląska”. Oto cytat ze wstępu:
„Trudno jest mój życiorys zamknąć w jednej tylko szufladzie. Na pewno zawsze byłem człowiekiem lewicy. Wiele dała mi praca w charakterze pracownika naukowego i dydaktycznego Uniwersytetu Śląskiego oraz działalność społeczno-polityczna. Prawdziwym wyzwaniem a i chyba spełnieniem okazała się jednak moja aktywność na rzecz ochrony środowiska i przyrody, zrównoważonego rozwoju kraju oraz poprawy jakości życia ludzi”.
Polityk ukochał nade wszystko swoje rodzinne strony Beskidy i miejsce gdzie urodził, Laliki. Tutaj spędzał każdą wolną chwilę, zbierał grzyby, których był wielkim znawcą, wiedział wiele o tych lasach.
Czesław miał także swoje hobby o którym mało kto wie. Świetnie grał w ping ponga. Trudno mi było nawiązać z nim walkę…
W tę sobotę o godzinie 11 właśnie w Lalikach, bo gdzieżby indziej, odbędzie się ceremonia pożegnania Czesława. Jak poinformowała na FB córka Aleksandra Ojciec chciał, aby na swym ostatnim zdjęciu był uśmiechnięty.
Do uczestników ceremonii z kolei Ola zaapelowała o kolorowe akcenty w ubiorze – chodzi o zieleń i błękit. Te kolory przypominać nam mają o beskidzkich lasach. Czesław chciał abyśmy go takim zapamiętali, pełnym optymizmu i uśmiechniętym.


Zbigniew Zew Wieczorek
Zostaw komentarz