Nie znam pana Leszka Jodlińskiego. Internet natomiast huczy na jego temat. Wielu ma mu za złe negowanie polskiego wpływu na historię Śląska i oczywistą antypolskość poczynań. Dlaczego ważne stanowisko – Dyrektora Muzeum Armii Krajowej – ma być obsadzane przez osobę tak niejednoznaczną, budzącą kontrowersje w środowiskach patriotycznych?

Obywatelski niepokój  każe mi zająć stanowisko w sprawie ostatnich decyzji, dotyczących wyboru nowego dyrektora Muzeum AK. Obawiam się, że grozi nam powrót do narracji w stylu serialu: Nasze matki, nasi ojcowie. Przeraża mnie myśl, że zacznie się opowiadać historię Polski bez Polaków. I mogę nie usłyszeć prawdy o niemieckich obozach śmierci. Bo nie ma już nazwy Obóz w Oświęcimiu, od kiedy mówi się tylko Auschwitz, bo zawłaszczono obóz kaźni Polaków, oddając go rzekomo jedynie słusznym żydowskim ofiarom holokaustu. Sfałszowano proporcje bohaterstwa, pomijając w zaproszeniu na 70 rocznicę „wyzwolenia”  obozu w Oświęcimiu rodzinę rotmistrza Pileckiego, Polaka – symbolu współczesnego Chrześcijanina.

Chcę szanować Prezydenta Krakowa, pana Majchrowskiego. Chylę czoła przed jego osiągnięciami naukowymi. Ostatnimi posunięciami poddał jednak w wątpliwość rzetelność swoich działań. Nie wiem, jak  pan  profesor Majchrowski wychowawca młodzieży, spojrzy w oczy studentom, kiedy stanie przed nimi twarzą w twarz. Honor to nie nowa para rękawiczek. Nie dość, że ma się go danym tylko raz, to jeszcze plamy na nim się nie spierają. Niestety.