Od kilku tygodni głównym tematem polskich mediów jest walka z chińską zarazą – koronawirusem. Na marginesie tych działań pojawiły się informacje, że niezastąpieni są sezonowi pracownicy z Europy środkowo-wschodniej. W Zachodniej Europie producenci rolni biją na alarm, iż rolnictwo może ulec załamaniu, gdyż na skutek zamknięcia granic brakuje pracowników sezonowych m.in. z Polski. W Hiszpanii nie ma komu pracować przy szparagach, cytrynach i owocach miękkich, w Niemczech zbierać szparagów oraz opiekować się niemieckimi emerytami i przewlekle chorymi. Z kolei w Belgii i Francji nie ma komu zbierać truskawek, a ponadto francuscy producenci twierdzą, że to właśnie Polacy ratują istnienie gospodarstw rolnych.

W związku z zaistniałą sytuacją mam pytanie – Co z afrykańskimi i arabskimi imigrantami? Przecież w przeważającej części to niewykwalifikowana siła robocza, która ze względu na brak umiejętności obsługi maszyn i urządzeń nie nadaje się do pracy w sektorze produkcji przemysłowej, więc powinna zasilić rolnictwo.

Jak długo trzeba ich uczyć, jak się zbiera szparagi, cytryny czy owoce miękkie?

Przywódcy Zachodu i ich elity ze swym hurraoptymistycznym podejściem do imigrantów zapewniali obywateli swych krajów, że przyczynią się oni do rozwoju gospodarek. Argumentowali, że dzięki zatrudnieniu obcej i tańszej siły roboczej firmy zwiększą produktywność i zyski, a w efekcie wykreowana zostanie większa liczba miejsc pracy. Miało się to przełożyć na wzrost ilości płatników składek i podatków.

Szybko te utopijne teorie zweryfikowała rzeczywistość. Okazało się, że nowi przybysze Europy Zachodniej nie tylko nie chcą uczyć się i pracować, ale oczekują bezustannej pomocy i utrzymywania ich przez obywateli państw, w których osiedli.

Tak, więc narody, które ich przyjęły, muszą część budżetu kierować na utrzymanie nierobów, tak jakby nie miały swoich rdzennych obywateli oczekujących na pomoc.

Pojawienie się chińskiej zarazy, koronawirusa spowodowało wywrócenie światowej gospodarki. Koncerny samochodowe zawieszają produkcję, linie lotnicze redukują personel, nie funkcjonuje przemysł turystyczny, gastronomiczny, kulturalny. Pojawiło się widmo bankructw wielu firm. Przekłada się to na zmniejszenie budżetów z równoczesnym tworzeniem pakietów pomocowych dla gospodarek.

Dotyczy to też Polski. Specjaliści nie mają wątpliwości, zmieni on sytuację gospodarczą również w naszym kraju na długie lata. Gdybyśmy mieli na swoim terytorium obozy z imigrantami muzułmańskimi, doszedłby jeszcze problem z ich utrzymaniem i zapewnieniem im opieki medycznej. „Tarcza antykryzysowa” w wysokości 212 miliardów złotych będąca olbrzymim wysiłkiem dla polskiego rządu byłaby za mała.

Dobrze, iż rząd PiS prowadził politykę pomagania cierpiącym na miejscu i zachęcał inne państwa, by również to czyniły.

Następna sprawa, która łączy się z imigracją muzułmańską, to nienagłaśniany wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej (TSUE) w Luksemburgu z 2 kwietnia 2020 r. Według niego Polska, Czechy i Węgry, odmawiając udziału w tymczasowym mechanizmie relokacji uchodźców, złamały prawo UE. „Państwa członkowskie nie mogą, w celu uchylenia się od wdrożenia tego mechanizmu, powoływać się ani na swoje obowiązki dotyczące utrzymania porządku publicznego i ochrony bezpieczeństwa wewnętrznego, ani na podnoszone nieprawidłowe funkcjonowanie mechanizmu relokacji”.

Jego sędziowie nie zajęli się kwestią złamania zapisów traktatowych przez niemiecką kanclerz Angela Merkel, która 31 sierpnia 2015 roku na konferencji prasowej w Berlinie zaprosiła uchodźców muzułmańskich do Niemiec. Nie pochylili się również nad tym, iż kanclerz, mówiąc „Damy radę”, nie pytała się o zgodę Polaków, Czechów i Węgrów. Czas pokazał, że Niemcy nie dały rady i swoim problemem chciały podzielić się z całą Europą.

W Polsce zapanowała cisza o tym, że wyrok otwiera możliwość żądania odszkodowania od państwa polskiego przez uchodźcę, który nie dostał się do Polski w ramach tej relokacji, a nadal chce się do niej dostać. W jego imieniu może to zrobić jakaś organizacja pozarządowa. Polacy powinni być przygotowani na to, że do tego dojdzie i Polska będzie musiała płacić bezzasadne odszkodowania.

Dlaczego nie jestem zdziwiona tym, iż żaden argument polskiego rządu nie został uznany. Ponieważ znając nastawienie TSUE do Polski, przewidywałam, że wyrok nie będzie dla nas korzystny.

Tak więc muzułmańscy imigranci do pracy się nie nadają, natomiast do zasiłków socjalnych jak najbardziej, A. Merkel nie jest sądzona za złamanie zapisów traktatowych, a Polska, broniąc swych interesów łamie prawo.

Foto: internet