Otrzymane zaproszenie od Solidarności malborskiej do wzięcia udziału w obchodach porozumień sierpniowych w Gdańsku, sprawiło mi dużą radość, bowiem zawsze utożsamiałam się i utożsamiam z wartościami Solidarności, oraz z jej 21 postulatami.

Po przyjściu na miejsce zbiórki, zostałam mile zaskoczona, bo Solidarność malborska zorganizowała dwa autobusy. Punktualnie wyruszyliśmy do Gdańska. Po godzinnej jeździe przybyliśmy w okolice kościoła pod wezwaniem św. Brygidy. Dalszą drogę do niego odbyliśmy pieszo. Gdy dotarliśmy na miejsce dołączyliśmy do stojących przed nim ludzi. Nie było najmniejszych szans by wejść do środka, bo był pełny.

Bardzo żałowałam, iż nieco spóźniliśmy się na homilię abp S. Głódzia, który słynie ze wspaniałych patriotycznych kazań (jak mówili mi znajomi było wspaniałe). Na zewnątrz słabo było słychać.

Gdy ruszył pochód pod pomnik Poległych Stoczniowców 1970 potocznie zwanym pomnikiem Trzech Krzyży okazało się, że na obchody przyjechali nie tylko przedstawiciele z całej Polski ale i zza granicy. W maszerującej długiej kolumnie z daleka wyróżniali się swoimi mundurami górnicy i hutnicy. Nie zabrakło w niej przedstawicieli Klubów Gazety Polskiej.

Po dotarciu na Plac Solidarności, na którym znajduje się pomnik, okazało się, że był on wypełniony członkami i sympatykami Solidarności. U podnóża monumentu stały poczty sztandarowe. Uroczystość rozpoczął hymn, podczas którego stoczniowcy stojący po obu stronach drogi prowadzącej do bramy stoczniowej odpalili czerwone race podkreślając doniosłość chwili.

Palących się rac było tyle, że powstała czerwona łuna widoczna z oddali. Po modlitwie i oficjalnych przemówieniach nastąpiło składanie wieńców i kwiatów przez poszczególne delegacje, w tym naszej. Było ich tyle, iż trwało to ponad godzinę. Po zakończeniu manifestacji poprzez megafony wszyscy byli zaproszeni na poczęstunek ale z tego, co widziałam to prawie nikt z przyjezdnych nie skorzystał. Wszyscy wracali do swoich autokarów.

Było mi bardzo miło spotkać niektórych moich facebookowych znajomych m.in. Pana Adama Borowskiego, którego bardzo cenię. Szkoda, że nie ze wszystkimi mogłam sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie.

Jedyne, co było niedopracowane, to rozmieszczenie po obu stronach jezdni prowadzącej do bramy stoczniowej, dziesiątek nekrologów osób, które zginęły w 70 roku. Wielu na nie wchodziło, ponieważ z daleka wyglądało jakby była ona miejscami pomalowana na biało i mało kto zwracał uwagę, po czym idzie, to z kolei wywoływało irytację stoczniowców. Uważam, że powinny one być umieszczone na przenośnych tablicach, które każdorazowo byłyby zabierane po zakończeniu zgromadzenia. Dzięki temu uniknięto by wzajemnych irytacji.

W trakcie trwania manifestacji dochodziły do nas jakieś bardzo niewyraźne okrzyki i hasła. Okazało się, że 500 m za bramą stoczni, przy sali BHP była druga manifestacja, którą zorganizował KOD. Było ich niewielu dlatego wszelkimi sposobami starali się zakłócić oficjalne uroczystości i zwrócić na siebie uwagę. Dzięki policyjnemu kordonowi i wspaniałej organizacji działaczy Solidarności nie doszło do różnego typu przepychanek i zamieszek.

Przez cały czas pobytu na placu obawiałam się, by tylko nie spadł deszcz, z kłębiących się ciemnych chmur zapowiadających ulewę. Całe szczęście, że lunęło ale na krótko i dopiero gdy wracaliśmy do autobusu. Po drodze do Malborka kilka razy napotykaliśmy intensywne opady.

Wracaliśmy szczęśliwi w poczuciu dobrze spełnionego patriotycznego obowiązku.

Idąc do domu rozmawialiśmy ze znajomymi, którzy tak jak my uważają, iż warto, chociaż raz wziąć udział w rocznicowych obchodach, by na żywo zobaczyć jak one wyglądają i poczuć tę specyficzną atmosferę. Elektroniczne środki przekazu jak i opis jej nie oddadzą.

Foto:Liliana i Zdzisław Borodziuk