Wpisem o losie dużej części zwolnionych ze służby, musiałem poruszyć jakąś strunę. By jednak uprzedzić dalsze rewelację i personalne ataki przyznaję się do rzeczy, o których zresztą mówiłem w SDP na przykład:

1. Byłem członkiem PZPR w ramach Podstawowej Organizacji partyjnej w Wydziale XI Dep I SB MSW PRL – jak wszyscy zresztą. Sekretarzem był kto inny. Można to nazwać działactwem. Przy 100% upartyjnieniu jest to raczej powszechne.

2. Krytykowałem PiS i będę krytykował nadal, jeśli będzie robił rzeczy, które uznam za głupie lub głupio wykonane. Dotyczy to wszystkich partii i sił.

3. Piłem w swoim czasie dużo, nawet bardzo dużo, ale na ogół pamiętam z kim i nigdy nie miałem żadnych kłopotów pod wpływem.

4. Mam dwa koty, maincoona i starego „dachowca” z Londynu, psa schih tzu, chomika żonę i dzieciaka. To tak, gdyby ktoś chciał się powołać na wizytę u mnie w domu. To moja druga żona i nie chciałbym, by ktoś wciągał w to wszystko rodzinę, a tak się powoli staje. ja powstrzymam się od personaliów.

5. Nie obchodzi mnie, co kto o kim wie. Ja piszę o systemie, a nie o jednostkach. jednostki wielkie osądzi historia, a małe są zawsze zapominane i niszczone przez system.

6. Krytykowałem generała. bo krytykowałem zawsze wszystkich generałów (najmniej Liberę, bo nie pracowałem u niego). Po to są generałowie, by ich krytykować. Inaczej im się w głowach poprzewraca. Robiłem to jawnie i często w rozmowach z nimi. I będę krytykował dalej.

7. Całe lata 90te pracowałem w kontrwywiadze, często w konflikcie z wywiadem, co jest normalne patrząc na priorytety tych dwóch służb. Potem w AW też zajmowałem się przez chwilę czymś podobnym. To warunkuje moje myślenie o bezpieczeństwie kontrwywiadowczym kraju. Widzę też wielu moich znajomych, „szczyszczonych”, którzy nie mogą się z tym pogodzić, bo czują się na tyle sprawni by działać dalej. To, że inne służby, dbają o swoich po zwolnieniu wynika, nie z „dobroci” tych służb, ale z logiki i konieczności efektywnego działania. Nie piorę więc brudów publicznie, ale pokazuje zamiataną pod dywan patologię, która ewidentnie wpływa na kontrwywiadowczą charakterystykę terenu, nie mówiąc już o krzywdzie ludzkiej. Dotyczy to służb cywilnych na wszystkich etapach historii III RP. Nie można całego zła zwalać na jedną opcję polityczną, która była bardzo krótko i nic nie zdążyła zrobić, chociaż też brutalnie szczyściła niektórych. Tu chodzi o stwierdzenie faktu. Nie pisze o wojskowych, bo nigdy nie miałem z nimi związków, poza niemiłymi epizodami na placówce. Czy więc, zamiatanie pod dywan jest wyrazem troski o Ojczyznę, czy wyrazem dbania o własne cztery litery?

8. Po wywiadzie na temat Smoleńska zacząłem otrzymywać fajne groźby i wyrazy „troski” z opisem na co mam uważać. Wzmogły się też ataki na mnie, w tym i personalne. Dziękuję za nie. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że reaguję odwrotnie. Nie odpuszczam, lecz kilka spraw nie zależy tylko ode mnie. I nie odpuszczę.

9. Zdaniem moich byłych szefów, jestem wariatem, który „odleciał”. Cóż? Nie wysłałem do nich swojej książki do akceptacji przed jej wydaniem.

10. Nigdy nie ujawnię, żadnego czynnego lub byłego oficera służb RP (nawet III), jeśli nie będzie tego chciał. Nie dotyczy to generałów i podgenerałów.

11. Nie zbanuję Pana Radosława Herki, mimo, iż namawia mnie na jakieś politologiczne forum. Do mnie może wejść każdy, napisać wszystko, co chce, pod warunkiem, że nie włączy w to osób postronnych, a więc niczemu niewinnych.

Pozdrawiam wszystkich.
Piotr Wroński

Piotr Wroński - fot. Julita SzewczykPułkownik Piotr Wroński, pracownik I Departamentu SB, a w III RP oficer UOP i Agencji Wywiadu jest autorem powieści z kluczem „Spisek założycielski. Historia jednego morderstwa” odsłaniającej kulisy działalności bezpieki, w tym m.in. morderstwa bł. ks Jerzego Popiełuszki.