Propozycja „Konfederacji”, aby otworzyć całą gospodarkę doskonale pokazuje: czym jest polityka populistyczna. To się miło słyszy, ale to nas zabije. Historia pokazuje, że zazwyczaj postulaty popularne, prowadziły niestety do tragicznych skutków. Proszę Was, nie słuchajcie polityków czy działaczy, którzy mówią Wam miłe słówka, słuchajcie tych, którzy mówią rzeczy trudne, niepopularne, lecz odpowiedzialne. Ambitna polityka nie polega na głoszeniu treści, które ludzie chcą usłyszeć. Wręcz przeciwnie…

Z propozycją „Konfederacji” wiąże się jeszcze taki problem, że może ona sprawiać wrażenie odpowiedzialnej. Społeczeństwu może się wydawać, że jeśli ktoś chce otworzyć gospodarkę, to troszczy się o dobro ludzi. To są jednak pozory, jak w filozofii Platona. Prawda leży gdzie indziej. Jest dokładnie odwrotnie. Kluczowym najważniejszym parametrem w czasie pandemii koronawirusa jest liczba wolnych łóżek w szpitalach. Ona bowiem określa wytrzymałość, kondycję służby zdrowia. Teraz, kiedy nadeszła trzecia fala pandemii, widzimy jak szybko – właściwie z doby na dobę – te łóżka się zapełniają. Gdy zostaną w stu procentach zajęte, śmiertelność gwałtownie, lawinowo wzrośnie. Zabraknie miejsc nie tylko w szpitalach, lecz również w prosektoriach i na cmentarzach. Krytyczny moment, punkt koronawirusa, to stosunek liczby zakażeń do wytrzymałości służby zdrowia. Właśnie to przecięcie, skrzyżowanie dwóch linii: liczby zachorowań oraz wydolności służby zdrowia (liczby wolnych łóżek). Jeśli ten moment zostanie przekroczony, jeżeli dojdzie do przeciążenia służby zdrowia, nastąpi katastrofa. Polska poniesie ogromne straty w ludziach. Nie ma na świecie kraju, który poradziłby sobie z koronawirusem otwierając gospodarkę. Ta droga poniosła druzgocącą klęskę. We Włoszech, w Wielkiej Brytanii, w Stanach Zjednoczonych, w Hiszpanii, w Portugalii, we Francji, nawet w Szwecji, gdzie jest bardzo niska gęstość zaludnienia (o 100 osób na km kw mniej niż w Polsce). Wszędzie tam, gdzie próbowano ratować i otwierać gospodarkę, szybko się z tego wycofano. Po prostu nie da się. Liczby zakażeń mogą czasami wydawać się niskie, ale właśnie dlatego, że jest zamknięta gospodarka.

Gdy podnosi się woda w rzekach, gdy sięga od brzegu do brzegu, gwałtownie rośnie ciśnienie, wały wtedy w każdej chwili mogę pęknąć, a wówczas będzie powódź. Nie ma innego wyjścia: trzeba spuścić tamę i skierować wodę do zbiorników retencyjnych. Kiedy mamy do czynienia z pożarem na pokładzie samolotu, najpierw trzeba ugasić pożar, a później dopiero można udać się w dalszą podróż.

Z koronawirusem poradziły sobie jedynie państwa azjatyckie, dzięki ogromnym represjom, ograniczeniom i wyrzeczeniom. Przy pomocy niesamowitej dyscypliny społeczeństwa. Dziś prognoza wzrostu gospodarczego dla Chin wynosi 9 proc. Dla państw europejskich, które próbowały otwierać gospodarki przyjmuje głębokie wartości minusowe. Najpierw należało doszczętnie zniszczyć koronawirusa., później można otwierać gospodarki. Demokracja i wolność, to wspaniałe wartości. Zawsze mocno podkreślałem swoje liberalne poglądy. Jednak demokracja i wolność dobre są na czas normalny, pokoju, zaś na czas kataklizmów czy katastrof potrzebne są nadzwyczajne środki i dyscyplina.

Zakładam, że „Konfederacja” zbierze pod projektem ustawy o otwarciu gospodarki setki tysięcy, a może nawet miliony podpisów. Na pewno zbieranie podpisów będzie szło dużo lepiej niż sczepienia. Ten projekt ustawy może cieszyć się masowym poparciem. Jednak tu jest właśnie pułapka: masy rzadko mają rację, a właściwie nigdy. Masy są instrumentem zniewolenia i manipulacji. Masy prowadzą do katastrofy. Właśnie przed masami ostrzegał wybitny hiszpański filozof, Jose Ortega y Gasset. „Nie idź za tłumem, bo nigdzie nie dojdziesz” – mówiła brytyjska premier Margaret Thatcher.

Polityka to nie wybory miss. To nie konkurs piękności modelek. Polityka nie polega na podobaniu się. W polityce trzeba umieć mówić rzeczy niepopularne i trudne. Politycy, którzy mówią Wam piękne słówka zaprowadzą Was na manowce.

Najgorszą zarazą w życiu publicznym (gorszą od koronawirusa) jest populizm. Nie popierajcie polityków, którzy mówią Wam piękne słówka.

Proszę, wytrzymajcie jeszcze miesiąc, dwa w dyscyplinie i ograniczeniach, a będzie pięknie. Będziemy cieszyć się wolnością, tańczyć na majowych festynach. Pojedziemy na Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej kibicować polskiej reprezentacji i oglądać gwiazdy futbolu. Będziemy cieszyć się słońcem, ciepłem, latem, wolnością i życiem. Wytrzymajcie jeszcze tylko miesiąc, dwa, a główne, największe zagrożenie pandemiczne minie.

Mówicie często, że chcecie żyć normalnie. Co warte jest normalne życie, jeżeli będzie trwało tydzień. Wyrzeczenia są właśnie po to, aby później żyć normalnie. Żeby wstało słońce, żeby przyszedł dzień, musi minąć noc. Tak samo zimno jest w opozycji do ciepła. Nienormalność do normalności. Po nocy przychodzi dzień; po zimnie – ciepło; po nienormalności – normalność. Po niewoli – wolność.

Autor: Roman Mańka
Socjolog, publicysta, pisarz, komentator polityczny, dziennikarz „Halo Radio”, redaktor naczelny czasopisma eksperckiego Forum Inicjatyw Bezpieczeństwo Rozwój Energetyka (FIBRE). Posiada trzy wielkie pasje: filozofię, socjologię, i piłkę nożną; jest zagorzałym kibicem Realu Madryt. Wykształcenie socjologiczne zdobył na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Ukończył również Studium Dziennikarstwa Europejskiego prowadzone przez Centrum Europejskie „NATOLIN” w Warszawie. W przeszłości wykonywał zawód dziennikarza śledczego w prasie lokalnej, a następnie ogólnopolskiej: opisywał sprawy z zakresu zorganizowanej przestępczości mafijnej, powiązań klientelistycznych oraz korupcji polityków; pełnił również funkcję z-ca redaktora naczelnego Gazety Finansowej i szefa działu krajowego. Publikował w Gazecie Finansowej, Home&Market, Gentleman, Onet.pl i Interii. Obecnie jest pisarzem i publicystą, autorem dwóch książek popularno-naukowych: „Strefa tabu. Największe afery III RP” oraz „Moment krytyczny”, a także współautorem jednej pozycji w dziedzinie dziennikarstwa śledczego: „Łańcuch poszlak. Wielka gra mafii i rosyjskich służb specjalnych” (wywiad rzeka z byłym szefem ABW, Bogdanem Święczkowskim).