Znowu o uchodźcach od samego rana. Nie ma się czemu dziwić, ale ja napiszę teraz o nas. Narzekamy, pomstujemy, boimy się. I co z tego? Godzimy się na wszystko, bo nie potrafimy działać razem. W sieci i tu, na Facebook, jest są stron typu „Stop islamizacji”. „marsz przeciwko islamizacji”, „Obrona Polski” i tym podobne. Nic z tego nie wynika. Każda z nich gubi się w kontrargumentach i nie potrafiąc odpowiedzieć spokojnie, bez emocji, ucieka się do gróźb i inwektyw, a im o to właśnie chodzi, ponieważ Muzułmanie nie dyskutują, ale siłą wymuszają akceptacje poprzez terroryzm, morderstwa, albo epatowanie nie swoimi tragediami ludzkimi.

A co na to media?
I to jest najciekawsze. Te, zwane mainstreamem organizują „dyskusje” poprawne politycznie osób, które się ze sobą zgadzają. Dobrze opłacani dziennikarze zrobią wszystko, by zadowolić swoich mocodawców. Te, „wolne” (oj teraz się na mnie obrażą), boją się, ponieważ za wszelką cenę chcą udowodnić, że są „wolne” i nie mają nic wspólnego z „faszystami”, „nacjonalistami” oraz „ksenofobami”, a tak pewnie zostaną „ochrzczone” natychmiast przez mainstream. W dodatku wszyscy boją się. Zamach na holenderskiego reżysera i na redakcję „Charlie Hebdo” zrobił swoje.

Żadna telewizja nie odważy się zorganizować dyskusji, w której będą uczestniczyć wszystkie strony: i ludzie o moim spojrzeniu na sprawę, i przedstawiciele Muzułmanów. Wyjaśnilibyśmy sobie publicznie kilka spraw. W telewizji nie ma anonimowości i tego każda z nich się boi, ponieważ zna wynik takiej dyskusji. Nie będzie to wynik korzystny dla Muzułmanów. Sądzę, zresztą, że Islamistom jest również to na rękę. Mogą odgrywać „niewinne ofiary nietolerancji i ksenofobii). Podobnie, anonimowe strony „protestów, manifestacji”, które nawet odpowiedniego miejsca nie potrafią wybrać, służą im, dając argumenty potwierdzające tą opinię. Miejmy w końcu odwagę stanąć otwarcie, z odsłoniętymi twarzami, konkretne osoby w całej swej masie naprzeciwko nich. Tego się Muzułmanie boją najbardziej.

Nie sądzę, by jakiś dziennikarz zwrócił uwagę na ten tekst. Mainstream zaliczy mnie do faszystów, „wolna prasa” zrobi to, co zawsze czyli zignoruje i nadal będziemy pocieszać się narzekaniem na forach. Jesteśmy, sami proszę Państwa. Nikt, nawet ci, na których liczyliście, nie pomoże nam, a takie „wezwania” uzna za prowokację, uderzając w biografię autora, a nie w meritum. Tak jest najłatwiej i najwygodniej. Ofiarom wojen trzeba pomóc i jest to nasz moralny obowiązek. Ale ofiarom, ponieważ uważam, że ofiar wśród „uchodźców” jest najmniej.

Zakończę fragmentem „The Hollow Men” T.S. Eliota

„I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
I tak się właśnie kończy świat
Nie hukiem ale skomleniem.”

Ps. Na koniec coś śmiesznego, by nie było nam tak bardzo smutno. Chyba okazało się, że ów „złoty pociąg” odjechał sobie w nieznane. I wiecie z czego najbardziej się śmieję? Ze Światowego Kongresu Żydów, nawet jeśli nazwą mnie za to antysemitą, bo przecież z nich śmiać się nie wolno. Mój kolega, Żyd, też się śmiał i został antysemitą.