Coś się zmienia w naszym stosunku do kolejnych pomysłów pseudo reformatorskich Ministerstwa Zdrowia. Chyba skończył się czas grzecznych uśmiechów, pokornej zgody na przedziwne pakiety i uszczelki, nie tylko nic nie zmieniające, ale nawet pogłębiające bałagan. Poprawność i ugodowość poszła sobie na zasłużony odpoczynek, tam gdzie powinna iść już wiele lat temu.

Politycy tworzą założenia do systemu opieki zdrowotnej, piszą i uchwalają ustawy, publikują rozporządzenia, a prezesi NFZ przekładają to na zarządzenia zmieniające zarządzenie z dnia…zmieniające zarządzenie z dnia …. zmieniające zarządzenie z dnia ….. i na tym ich odpowiedzialność się kończy. A może raczej nie odpowiedzialność, a produkcja aktów prawnych obowiązujących nas wszystkich, a zdejmujących tą odpowiedzialność z barków polityków – oni wszak już swoje zrobili. Potem my walczymy z prawem uniemożliwiającym nam diagnostykę i leczenie i stajemy do walki z narastającym zniechęceniem i pretensjami pacjentów. jesteśmy na pierwszej linii frontu.

Może zmieniła się nam świadomość i poczuliśmy,że ugodami i liczeniem na to, że może teraz nie najlepiej te plany reform wyglądają, ale da się je w przyszłości poprawić ….. nie mają sensu. Nie ma konsultacji społecznych, wsłuchiwanie się w głos lekarzy praktyków, ekspertów ochrony zdrowia i osób zarządzających podmiotami leczniczymi – jest fikcją. Ponad naszymi głowami i często WBREW naszym opiniom , na siłę forsowane są projekty, które z założenia niczego dobrego nie wprowadzą i nie zmienią.

Dotychczasowe doświadczenia w reagowaniu na uwagi merytoryczne na etapie powstawania zarządzenia wskazują na brak woli współpracy odpowiedzialnych urzędników centrali NFZ z przedstawicielami federacji” – podano w uzasadnieniu” – to znakomite uzasadnienie: nie podpisujemy się pod fikcją, nie bierzemy za nią odpowiedzialności i nie będziemy tracić naszego cennego czasu na zabawy w reformy, które reformami nie są. Jeśli reforma i jej pilotaż zostanie właściwie przygotowany, z uwzględnieniem naszych uwag, z respektowaniem warunków pracy w POZ, czasu, który lekarz może poświęcić na pilotaż, szanując nasze obowiązki, nasz czas i – co najważniejsze – naszych chorych, którzy w czasie pilotażu muszą być normalnie leczeni i przyjmowani na bieżąco – to jesteśmy do dyspozycji (czytaj więcej).

Nie można już dłużej legitymizować nieprzygotowanych reform i nierealnych planów polityków. Niech wezmą za nie odpowiedzialność – wtedy porozmawiamy.