Nie chcę być nadmiernie złośliwy, ale zastanawiam się który z Wielce Szanownych Autorów od lat publikujących w niemieckich mediach teksty np. o zagrożeniu demokracji w Polsce napisał coś o tym, że Niemcy cały czas klucząc i matacząc w sprawie wsparcia wojskowego dla Ukrainy w istocie stają po stronie Rosji. Nie chodzi mi przy tym o działaczy PiS, bowiem ich głosem z racji antyniemieckich obsesji polskiej prawicy nikt się w Berlinie nie przejmie. Koniec końców na „salonach” trochę ludzi, którzy podobno liczą się w Niemczech jest. I co? Cisza? Kojarzę, że krytyczny tekst o niemieckiej polityce napisał Szczepan Twardoch, ale tak mi się jakoś wydaje, albo pamięć mnie myli, że chyba żaden z do tej pory aktywnych w niemieckich mediach b. ministrów, ambasadorów, polityków albo ekspertów chyba niczego nie napisał, a ich głos pewnie byłby na wagę złota. Wydrukować niczego Wam Panowie nie chcą, czy co?
Szczepana Twardocha w Niemczech szanują, ale p. Twardoch jakby nie patrzeć b. dyplomatą ani politykiem nie jest, więc jego głos choć ważny ma jednak innych odbiorców i inne znaczenie.
Co gorsza przypominam sobie, że gdy Neue Passauer Presse sprzedawało Polską Press Grupę Orlenowi też jakoś nikt niczego nie tylko nie napisał, ale kilku gentlemanów odmówiło nawet, gdy ich o to proszono. W efekcie tekst napisał Państwa pokorny sługa, ale koniec końców Witold Jurasz to jakaś potęga nie jest, żeby mój głos cokolwiek mógł zmienić. Ale się chociaż starałem.
Dziwiłem się wówczas, że antypisizm ma tak bardzo dziwnie położone granice. Nie na Odrze i Nysie wszakże, a tam, gdzie należałoby powiedzieć Niemcom parę przykrych słów. Teraz nie o antypisism jednak, a polskie interesy chodzi. Może byście coś w końcu napisali Szanowni Panowie?
P.S. jeśli ktoś coś napisał, a uszło to mojej uwadze to przepraszam Autora. Jego nazwisko i tekst zaś z przyjemnością zareklamuję.
Post scriptum do tego wpisu o tym jak to zaskakująco mało ludzi ze znaczącymi nazwiskami, którzy powinni i co więcej mogliby w niemieckich mediach opublikować tekst o tym jak z polskiej perspektywy wygląda ciągłe niemieckie kluczenie ws. wsparcia dla Ukrainy powyższe uczyniło. Napisałem. że tekst opublikował Szczepan Twardoch i wyraziłem zdumienie, że wielu, który przez lata publikowali w niemieckich mediach krytyczne teksty np. o stanie demokracji w Polsce teraz dziwnym trafem milczy. Aktywistów polskiej prawicy, którzy mają antyniemieckie obsesje do publikowania czegokolwiek nie wzywałem, bo koniec końców, chodzi o to, by pomóc sprawie, a nie Niemców obrazić i sprawie zaszkodzić. Moje zdumienie i moja pretensja z natury dotyczyły więc raczej tzw. „liberalnego salonu”. Zaznaczyłem przy tym, że jeśli ktoś znaczący coś opublikował. a ja tego nie odnotowałem to o powyższym poinformuję. Okazuje się, że teksty publikował i wywiadów udzielał ambasador Janusz Reiter.
Bardzo Panie Ambasadorze dziękuję!
Problem polega na tym, że wychodzi na to, że polskie aktywa w Niemczech to Szczepan Twardoch i Janusz Reiter. 2 (słownie dwóch) ludzi. Super nieprawdaż?
Autor: Witold Jurasz
(tekst pochodzi z konta Witolda Jurasza na Facebook’u).
Zostaw komentarz