Pierwszy raz od ’89 roku prezydent RP pojechał do Oświęcimia i zamiast mówić o bezimiennych „nazistach”, oderwanych od narodu, państwa i odpowiedzialności, powiedział prostą prawdę:
to byli Niemcy.
Nie „jacyś faszyści bez narodowości”.
Nie „abstrakcyjna ideologia”.
Niemcy.
Naród niemiecki.
I to ma znaczenie szczególne, bo przez lata słyszeliśmy wszystko – tylko nie to słowo. Oficjalna narracja rozmywała odpowiedzialność, zastępując ją wygodnym, bezpiecznym terminem „naziści”, jakby była to siła z kosmosu, a nie konkretne państwo, konkretni obywatele i konkretna machina władzy.
W tym samym czasie z jednej strony pojawiały się brednie i jawne relatywizowanie historii – opowieści, że w Auschwitz „nie było komór gazowych”. Z drugiej strony równie groźne wypowiedzi, gdy na publicznych uroczystościach padały słowa o „polskich nazistach”, którzy rzekomo mieli budować obozy pracy, a potem przekształcać je w obozy zagłady.
Dwie skrajności, dwie antypolskie bzdury.
Jedna negująca zbrodnię.
Druga przerzucająca odpowiedzialność z Niemców na Polaków.
A pomiędzy nimi przez lata panowało milczenie tam, gdzie powinno paść jedno, uczciwe zdanie.
Dlatego wystąpienie prezydenta Nawrockiego było tak istotne. Nie dlatego, że było kontrowersyjne czy „odważne”, lecz dlatego, że było normalne. Oparte na faktach, na prawdzie historycznej, bez kluczenia, bez poprawnościowego bełkotu i bez oglądania się na Berlin.
Pierwszy raz od lat dało się tego słuchać bez zażenowania, a z poczuciem, że państwo polskie przestaje mówić cudzym językiem o własnej tragedii. Może jeszcze nie wszystko stracone.
Bo prawda jest taka, że Niemcy od dziesięcioleci uchylają się od reparacji. A mówimy o państwie, które zniszczyło polskie miasta- Warszawę niemal zrównało z ziemią. Obrabowało banki, wywiozło złoto, majątek, maszyny, dzieła sztuki, ogołociło fabryki i całą gospodarkę. To nie są emocje ani publicystyczne figury- to są fakty zapisane w raportach, dokumentach i archiwach.
Ale tu nie chodzi wyłącznie o pieniądze, które nam się należą.
Tu chodzi też o moralność.
Jeżeli państwo, które dopuściło się masowych zbrodni, morderstw i systematycznego rabunku, nie potrafi się uczciwie przyznać i zadośćuczynić, to nie świadczy to o ofiarach. To świadczy wyłącznie o nim samym – o jego klasie politycznej, o jego kulturze odpowiedzialności, o tym, jak rozumie winę, pamięć i zwykłe człowieczeństwo.
Bo brak rozliczenia nie jest „sprawą zamkniętą”.
Jest świadomym wyborem.
I ten wybór – milczenia, unikania, wygody i zwykłej pogardy – wystawia Niemcom świadectwo.
Nie Polsce.
Nie historii.
Im.
Dlatego mówię jasno:
prezydent Nawrocki
tym wystąpieniem kolejny raz potwierdził, że jest najlepszym polskim prezydentem. A ci, którzy go wściekle atakują- podobnie jak Niemcy- wystawiają świadectwo sobie.
Foto: Mikołaj Bujak/KPRP
Zostaw komentarz