Mój komentarz do wiadomej wypowiedzi prezesa PiS. Tę wypowiedź faktycznie trudno zrozumieć i rzeczywiście nasuwa się pytanie, czy PiS chce przegrać, natomiast należy odnieść się do tego bez zbędnych emocji i uwzględniając różne aspekty, co zresztą uczynił pułkownik Piotr Wroński w dniu wczorajszym.

Zgadzam się z diagnozami, jakie postawił, jednocześnie dorzucę do tego swoje 3 grosze i także wypowiem się na ten temat w szerszym kontekście, nie tylko odnośnie tego pokolenia, do którego była adresowana ta wypowiedź prezesa, ale o dzietności w ogóle, gdyż te zagadnienia odnoszą się także do dwóch starszych pokoleń, w tym mojego.

Na pewno jest tak i nie wolno o tym zapominać, że właśnie w tym pokoleniu w przedziale wiekowym 20/25 lat często występuje ta niedojrzałość emocjonalna i my na naszych łamach o tym wiemy, więc wielu w tym pokoleniu tak czy tak nie posiada cech potrzebnych w byciu rodzicem.
Pan Wroński wymienił cały wachlarz wszystkie przyczyny tego, że Polacy w tych kilku pokoleniach nie chcą mieć dzieci, szczególnie na miejscu w kraju i często nie są to bynajmniej przyczyny leminże.

Wielu zapewne zdecydowałoby się na dzieci u nas w kraju, gdyby łatwiej było być częścią klasy średniej, ale to wymaga tych reform w państwie, o jakich wiemy. Z kolei to, że gdzie indziej decyzja o tym przychodzi Polakom łatwiej wynika z tego, że mimo wszystko, mimo tego, co dzieje się na Zachodzie nasi rodacy pewniej czują się tam w tej kwestii.

Jaki z kolei pogląd warto sformułować w temacie wielodzietności co powinien głosić przyszły prawicowy ruch?

Powinno być to stanowisko i sam zresztą tak uważam, że wielodzietność nie musi być zła sama w sobie, ale żeby była to ta pozytywna musi być stać na to tych, którzy mają takie pragnienie i się na to decydują.
Dobrze, że są w Polsce by tak rzec ambasadorowie tej pozytywnej wielodzietności, jak komisarz Jacek Wrona, Agata Puścikowska i jej rozmówcy, którzy wybrali taką drogę życia, ale właśnie są to ci, którzy mogą sobie na to pozwolić bez szkody dla dzieci mogą im zapewnić godziwe warunki i wykształcić w nich dobre cechy, ale dobrze wiemy, że niestety nie brak przykładów wielodzietności negatywnej i to nie tylko odkąd rządzi PiS, bo wcześniej też tak było.

W ogóle mówiąc o dzietności zawsze musi wybrzmieć ta prawda, że nawet decydując się tylko na jedno dziecko muszą być ku temu warunki i musi być to odpowiedzialnie przemyślane.

Jeszcze jedna rzecz bardzo ważna z mojej perspektywy, o której była mowa wcześniej, ale i tym razem warto to poruszyć, czyli rodzicielstwo osób niepełnosprawnych. Kilka lat temu miała miejsce w moim województwie pewna kampania promująca właśnie bycie rodzicem mimo niepełnosprawności, ale ja odnoszę się do takich akcji z bardzo dużą rezerwą, tak wtedy, jak i w ogóle.

Owszem mówiono jak to świetnie i pokazywano pozytywne przykłady takich rodzin w moim regionie, ale to niestety nie zawsze wygląda tak fajnie, jak w tych przykładach. Tu bowiem oprócz tego wymiaru ogólnego jest to, co najważniejsze, czyli czy dana niepełnosprawność faktycznie pozwala w danym przypadku prawidłowo wywiązywać się z roli rodzica i to, czy sprowadzając dziecko na świat nie obciąży się go niepełnosprawnością, a tam, gdzie przyczyną niepełnosprawności była choroba genetyczna bez dwóch zdań należy mieć to na względzie.