Jest noc. Miałem tego wszystkiego nie pisać. Ale piszę. Nie chcę oddawać pola. Jeżeli jest jakieś pole. A wiemy, że jest. Zgarniam okruchy wiadomości. Na nowo układam w wojenną mandalę, żeby rano wszystko zdmuchnąć, zgonie z rytuałem i układać od nowa.

Taki ze mnie mahakala Jacku (Jacek Mączka).

Po pierwsze, nie wiadomo co się będzie działo w tych Stanach. Wskazywałem na to, że to dalej potęga, która na szczęście tym razem wykazała się zdecydowaniem i jednoznaczną postawą. Słabo się znam na polityce i poza krajowym podwórkiem staram się nie wypowiadać, ale wiele wskazuje na to, że może nie być tak łatwo kontynuować ten kurs jeżeli do władzy dojdą różni tacy co albo faceta z fryzura i osobowością mopa lubią, albo chcieliby go zastąpić.

Bo jutro, a dla wielu z Was kiedy będziecie czytali te słowa – dzisiaj – są tak zwane mid-term elections, czyli wybory do obu izb Kongresu. No i są wśród kandydatów tacy, co mówią, że już ani centa na wsparcie Ukrainy. W domyśle – tego centa damy wam, żeby make america great again, chociaż zazwyczaj to jest tak, że tacy politycy wiedzą jak zabrać centa z pomocy dla Ukrainy a nie dać nikomu więcej. Zresztą, przypomnę – ta pomoc USA to nadal około 3,5% pokojowego budżetu nie państwa, ale samego Pentagonu.

Co z drugiej strony, o czym już pisałem, ilustruje, jaką siłą są Stany.

A właśnie dzisiaj, czyli dla was – wczoraj – pojawiło się potwierdzenie, że obok IRIS-T do Ukrainy dojechały pierwsze zestawy rakietowe p.lot NASAMS i – tutaj zaskoczenie – Aspide.
Te drugie to – bardzo upraszczając – starsza siostra NASAMS. Jest oparta o pocisk rakietowy będący modyfikacją amerykańskiego AIM Sparrow, o zasięgu około 25 km. NASAMS jest oparty z kolei, gdy idzie o rakietę – o następcę AIM-7 – AIM-120 AMRAAM o zasięgu do 40km.

W drodze są zestawy pocisków rakietowych Hawk, jeszcze starszych niż Aspide, o dużo gorszych osiągach niż posiadane od początku wojny przez Ukrainę S-300. No ale co robić. Trzeba grać takimi kartami jakie się ma.

Ta podmiana przychodzi na styk, by nie powiedzieć w sumie trochę za późno. Ale z drugiej strony nie ma chwilowo mowy o masowych atakach dronami i pociskami kierowanymi na ukraińskie obiekty infrastruktury krytycznej jak to się ładnie mówi.

Z transferów broni mowa jest o kolejnych czołgach T-72 modernizowanych w USA. W zależności od doniesień – to ma być 90 lub 135 wozów.
Edit: Należy tu dodać, że chodzi o T-72 prawdopodobnie z zasobów ukraińskich wersji B2. Za korektę obywatelską dziękuję Radek Gozdek.

Mowa jest też o przystosowaniu części ukraińskich samolotów do strzelania pociskami Storm Shadow. To takie kierowane pociski rakietowe co to mają obniżoną sygnaturę radarową, więc trudno je wykryć, głowicę z 500 kilogramami ładunku wybuchowego i – teraz najlepsze – zasięg do około 400 kilometrów.

Ciężkie walki znowu w Donbasie i wokół Swatowego i Kreminnej i koło Bachmutu. Nazgule atakowały na południe i północ od Awidijewki, nic z tego nie wyszło, ale wiadomo – atak, kontratak i znowu któryś chłopiec, dziewczynka nie zobaczy już tatusia.

I dzieci jest zawsze żal, wiadomo, ale jakoś nie mogę zapomnieć o tym, że wystarczyłoby, żeby się kurwa ruscy tatusiowie nie pchali po nieswoje.

Rosja jest wielka, biedna i smutna jak złamany chuj. Po co jej nowe terytoria, skoro nie potrafi zagospodarować w dającej się przewidzieć przyszłości tych, które ma?

Pytania bez odpowiedzi póki walka trwa.

Słynna stała się sprawa jednego z mobilizowanych rosyjskich batalionów, który miał ponoć okopać się w terenie, dostali trzy łopaty, wyryli co się dało a potem przyszło ześrodkowanie ukraińskiej artylerii i z batalionu 570 chłopa zostało 41.

To się mogło zdarzyć, tylko niepotrzebnie zaraz tych 530 mobików trafiło do legendy jako zabici. Nie. Z batalionu 570 chłopa zostało 41. Kiedy zwiali oficerowie, każdy szukał przetrwania jak umiał. Część zginęła, część była ranna, część poddała się do niewoli, ale część po prostu zaginęła, czyli nie ma, nie było z nimi kontaktu. W warunkach skrajnego stresu dzieją się z ludźmi dziwne rzeczy. Gra wówczas instynkt i każdy jest przekonany że wie najlepiej co robić, żeby przetrwać. Szczególnie kiedy brakuje głosu, który dowodzi – oddział nie utrzyma się sam pod ogniem, albo po ogniu, w oczekiwaniu na powtórkę.

Ba. Bez ognia nie utrzyma się nawet pięcio, sześcio-osobowy zespół ludzki. Rozejdą się.

I tak pewnie się stało.

Ale faktem jest, że ruskie mobiki giną setkami codziennie i atakują ile wlezie. Trochę to wygląda jakby moscow morgul odzyskiwało inicjatywę. Na razie mało widocznie, ale trochę tak. Bo teraz to oni atakują. A tam gdzie się bronią jednak nie wygląda na to by ktoś im narzucał jak rozdawać karty. Co nie jest fajne.

Minęła sobota i niedziela, a sytuacja wokół przedmościa chersońskiego się nie wyjaśniła. Wolski uważa, i ma dowody – że prawdziwe linie obrony teraz ruskie budują na lewym brzegu Dniepru, tam ściągają najlepsze oddziały, że są gotowi do odwrotu z prawego brzegu Dniepru. Najwyżej zostawią sobie wokół Berysławia i Nowej Kachowki i samego Chersonia niewielkie przyczółki, aby w razie czego mieć jak wyjść zaczepnie, gdyby losy wojny się odmieniły.

Taki obrót sprawy mimo, że teoretycznie stanowiłby taktyczną porażkę nazgulców, to jednak pozostawiłby Ukraińców wobec trudnej sytuacji. Szturmowanie umocnionych pozycji zawsze niesie ze sobą straty, a zasoby ludzkie Ukrainy są mniejsze niż rosji, mimo że rosji też nie są nieskończone.

Dla laika, kibica jest jedno wyjście zamiast spychania, wypychania rosjan z prawego brzegu. Uderzenie z Zaporoża i Hulajpola i wbicie się w „korytarz krymski” – ten z Krymu do Rostowa od lewego brzegu Dniepru. Ale wszyscy o tym mówią, opcja wydaje się oczywista, być może oczywista jest też dla rosjan i dlatego tego nikt nie robi?

Wracają plotki o rozmowach, że negocjacje jednak muszą wrócić, że trzeba naciskać tez dyplomatycznie. Tylko w zasadzie jak miałyby wyglądać te negocjacje?

I wśród tych plotek znowu wypływa pan papież jak coś w przeręblu co lżejsze jest od wody i wyraża opinię, że

„[…]to nie naród rosyjski prowadzi wojnę. To okrucieństwo nie jest charakterystyczne dla narodu rosyjskiego… Bo naród rosyjski – to jest wielki naród. To jest okrucieństwo najemników, żołnierzy, którzy idą na wojnę jak na przygodę. Wolę tak myśleć, bo mam wielkiego szacunek dla narodu rosyjskiego, dla rosyjskiego humanizmu. Dostojewski nadal nas inspiruje […]”

Ja na kolana padłem.

Kurwa co za cudowna lekcja tego, jak powiedzieć zdanie tak, że pochylasz się niby to nad ofiarą, a w gruncie rzeczy kłaniasz się katu i zachwyt nim wyrażasz, uznanie.

Dostojewski go nadal inspiruje. O tak. Zachód cały w ogóle jest taki strasznie zainspirowany Dostojewskim, że aż nie może uwierzyć, że ludzie, spośród których Dostojewski wyrósł jak osika dorodna – mogą mieć w swojej charakterystyce cokolwiek co razi uczucia uwielbienia dla wielkiej rosyjskiej kultury.

(Ja na kolana padłem)

W latach trzydziestych Żydzi też uważali, że Niemcy to taki kulturalny naród, że oni się mogą dopuścić czegoś tam, ale nie zbrodni.

Ale tak poza wszystkim, poza tym uwielbieniem dla rosyjskiej kultury, gdy ludzie w Kijowie siedzą po ciemku, bez wody, bez ogrzewania – czy pan papież z przerębli może przeczytał chociaż jedną stronę ukraińskiej powieści, poematu, wiersza?

Skoro takim miłośnikiem jest literatury i tak go inspiruje, skoro czyta Dostojewskiego to może na drugą nóżkę zechciałby zauważyć, że Ukraina ma też swoją, obecnie bezlitośnie niszczoną przez czytelników Dostojewskiego – kulturę, historię, literaturę?

Jakby pan papież chciał, to ja mogę pare rzeczy podrzucić, bo byłem osobiście zaangażowany w tłumaczenie, kołowanie kasy, wydawanie, tutaj w Polsce. Może na początek „Wiersze z wojny” Borys Humeniuk by sobie pan papież poczytał?

I ja o nim myślę teraz już jako o Onucjuszu Apostolskim. Patrzcie jaki ładny hasztag – #Onucjusz_apostolski .

Może kiedyś będę miał powody by odszczekać swoje impertynencje.

Na razie jedynym pocieszeniem jest to, że jednak jak bredzi to bredzi trochę. A nie jak niejeden prawosławny z patriarchatu cyryla, herbu droga cebula.

Ale umówmy się – to słaba konkurencja. Naprawdę nie wymaga wielkiego wysiłku.

Wiem, pan papież nie przeczyta tego tekstu,
i nie przeczyta ani strony ukraińskiej literatury,
w tym sensie taki z niego prorok jak z koziej dupy trąba,
tak, brzydko o nim piszę, ale nic tak nie boli jak szczery afekt, który został srodze zawiedziony, a tak właśnie się stało.

Miało być o wojnie, wyszło o wyjściu z kościoła. Bywa.

Trzymajcie się tam,
trzymaj się Ukraino

niech świt przyniesie dobre wiadomości.
_____________________________________________________________________

fot. Twitter/Glasnost Gone – dziewczynka przy fotografii Taty na murze Soboru Michajłowskiego w Kijowie. Nie mam dobrych słów na to jak zatytułować to zdjęcie. Może jakoś tak, że mam nadzieję, że piekło jednak istnieje i nie będzie puste jak tego chcieli niektórzy teologowie. Niech będzie. I niech będzie w nim wiele miejsca.
_______________________________________________________________________

Ledwo patrzę na oczy dlatego raz dwa:

– dziękuję za wszystkie kawy, link, jakby ktoś chciał przyłożyć rękę do mojej bezsenności – w pierwszym komentarzu.

– linki do zbiórek – w kolejnych komentarzach. Wspierajcie jak możecie.

  1. – zajrzyjcie koniecznie na Pogoń Ruska gdzie przeniósł się banowany bezlitośnie przez stare skarpety Rafał Archie Roszkiewicz. Mało tam followersów, a trzeba żeby było więcej.

________________________________________________________________________
Za wszelkie wspomożenie mnie kawą w czasie gdy nie piszę tekstów literackich, do pism, na przykład redakcji Miesięcznik Odra, nie pisze książek dla WarBook – serdeczne buk zapłać. .

Co do zrzutek widzę, że lepiej to działa jak wrzucam jeden link do jednej zrzutki, a że jutro odpalamy z Tomek Ssak Sikora kolejną, to polecę wam jeszcze raz wytrwałą zrzutkę by Bożydar Pająk – na śmigła ewakuacji medycznej dla Ukraińców.

na zdjęciach: – Raj U-bootów w 1942, płonący Londyn w 1940, ruskie mobiki wzięte do niewoli, zaraz po trafieniu na front i niemiecki volkssturm, tez wzięty do niewoli no i raport Генеральний штаб ЗСУ / General Staff of the Armed Forces of Ukraine za wczoraj.

*Przypominam o zbiórce fundacji UA Future na zimowe wyposażenie, a zima tuż tuż.

**za każdy lajk, szer, komentarz – dziękuję, miło mi że sobie tak towarzyszymy.

***Jako niezależny samozwańczy i samorządny publicysta dziękuję za każdą wirtualną kawę postawiona w serwisie buycofee.to. Jak zawsze – buk zapłać za wszelkie wasze gesty wsparcia pod moim adresem, link do buycofee.to poniżej.

Pamiętajcie nie każdy musi, ani nawet nie powinien jeździć do Ukrainy. To nie zawsze ma sens i się opłaca. Równie ważne jest to, co robimy tutaj.

Dziękuję też za wspieranie mojego tutaj pisania poprzez wirtualne kawy w serwisie buycofee.to. Dziękuję za wszelkie objawy sympatii – lajki, udostępnienia, komentarze oraz – a jakże – wirtualną kawę postawioną tu i tam na buycoffe.to – link tutaj.

Póki co ciągle zachęcam do wsparcia zbiórki BBożydar Pająk Ważny jest tyleż grosz, co podrzucanie linków do zbiórki gdzie kto może – wykop, tik-tok, twitter, telegram, sam już nie wiem.

Dzisiaj tradycyjnie wrzucam zbiórkę na batalion medyczny (link tutaj) Медичний Добровольчий Батальйон Госпітальєри • Hospitallers Paramedics
– zbiórkę Bożydar Pająka na helikoptery ewakuacji medycznej (link tutaj).

Trzymajcie się!

Trwa nadal zbiórka na batalion medyczny Госпітальєри Госпитальеры Hospitallers. To czysty konkret. 80% rannych przeżywa dzięki dobrej organizacji ewakuacji i opieki medycznej pola walki w armii ukraińskiej. Takich wyników tamta strona nie ma i nie będzie miała. A naszym trzeba pomagać. Link TUTAJ.

Autor: Radosław Wiśniewski  Polski dziennikarz, poeta, ur.1974 – pisze wiersze, publicystykę, prozę, krytykę. Autor kilku książek z wierszami, jednej eseistycznej, jednej prozatorskiej i jednej popularno-historycznej. Tłumaczony na niemiecki, angielski, hiszpański, ukraiński, fiński oraz węgierski. Jest współzałożycielem Stowarzyszenia Żywych Poetów z Brzegu, byłym redaktorem naczelnym ex-kwartalnika „Red.”, wieloletnim współpracownikiem „Odry”.

Więcej na Facebook’u: https://www.facebook.com/autorautor74