W 2021 roku IPN prowadził poszukiwania kobiety ze zdjęć, które posiadał – była to Maria Barr, żona dowódcy 107 Dywizjonu RAF. W sprawę zaangażowało się bardzo wiele osób i zakończyła się ona sukcesem.
Kiedy Waldek po raz pierwszy skontaktował się ze mną w sprawie poszukiwań Wasi, sytuacja wydawała się niemal beznadziejna. Znaliśmy tylko imię – nic więcej. Mimo to wierzyłem w siłę Facebooka i ludzi dobrej woli. I nie pomyliłem się.
Dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu osób udało się ustalić personalia Wasi.
Tu pozwolę sobie przytoczyć (i lekko zredagować) wiadomość od Waldka.
Chciałbym Was poinformować, że odnaleźliśmy Wasię.
Okazało się, że był to Wasyl (Wasjli) Filipczuk, urodzony 3 kwietnia 1921 roku w Hawryłowcach. W 1940 roku został wcielony do Armii Czerwonej i skierowany do 152 pułku kawalerii. Latem 1941 roku trafił do niewoli w rejonie Białegostoku.
Jego dalsze losy przez długi czas pozostawały nieznane – aż do września 1944 roku, kiedy został więźniem KL Flossenbürg. Następnie, razem z moim dziadkiem, trafił do podobozu Steinschönau (Czechy). Przebywali tam razem aż do stycznia 1945 roku.
Wtedy właśnie uciekli.
Tego samego dnia próbę ucieczki podjęło również trzech innych więźniów – obywateli ZSRR. Dwóch z nich zostało schwytanych.
Okazało się, że opowieść mojego dziadka była prawdziwa – niemal w każdym szczególe.
Teraz rozpoczynam kolejny etap – poszukiwania rodziny Wasi. Skontaktowałem się już z miejscową radą gminną oraz stowarzyszeniami polonijnymi.
Po wojnie Wasi szukała jego matka – w 1948 roku dowiedziała się, że znajduje się na liście zaginionych. Ona już nie żyje, ale być może ktoś z jego bliskich nadal chciałby poznać jego los.
Zobaczymy.
Z mojej strony chcę jeszcze raz serdecznie podziękować wszystkim za zaangażowanie – za każde dobre słowo i każdą wskazówkę. Składam ukłony wszystkim, którzy włączyli się w te poszukiwania i pomogli rozwiązać zagadkę człowieka, który przez ponad 80 lat pozostawał bezimienny.
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie. Daliście mi ogromną motywację do tych poszukiwań oraz bezcenne wskazówki.
Szczególne podziękowania kieruję do pracowniczki Muzeum KL Flossenbürg, pani Bianki Brendal, która niezwykle zaangażowała się w tę sprawę. W rzeczywistości to właśnie dzięki jej pracy udało się odnaleźć Wasię.

W 2021 roku IPN prowadził poszukiwania kobiety ze zdjęć, które posiadał – była to Maria Barr, żona dowódcy 107 Dywizjonu RAF. W sprawę zaangażowało się bardzo wiele osób i zakończyła się ona sukcesem.
Kiedy Waldek po raz pierwszy skontaktował się ze mną w sprawie poszukiwań Wasi, sytuacja wydawała się niemal beznadziejna. Znaliśmy tylko imię – nic więcej. Mimo to wierzyłem w siłę Facebooka i ludzi dobrej woli. I nie pomyliłem się.
Dzięki ogromnemu zaangażowaniu wielu osób udało się ustalić personalia Wasi.
Tu pozwolę sobie przytoczyć (i lekko zredagować) wiadomość od Waldka.
Chciałbym Was poinformować, że odnaleźliśmy Wasię.
Okazało się, że był to Wasyl (Wasjli) Filipczuk, urodzony 3 kwietnia 1921 roku w Hawryłowcach. W 1940 roku został wcielony do Armii Czerwonej i skierowany do 152 pułku kawalerii. Latem 1941 roku trafił do niewoli w rejonie Białegostoku.
Jego dalsze losy przez długi czas pozostawały nieznane – aż do września 1944 roku, kiedy został więźniem KL Flossenbürg. Następnie, razem z moim dziadkiem, trafił do podobozu Steinschönau (Czechy). Przebywali tam razem aż do stycznia 1945 roku.
Wtedy właśnie uciekli.
Tego samego dnia próbę ucieczki podjęło również trzech innych więźniów – obywateli ZSRR. Dwóch z nich zostało schwytanych.
Okazało się, że opowieść mojego dziadka była prawdziwa – niemal w każdym szczególe.
Teraz rozpoczynam kolejny etap – poszukiwania rodziny Wasi. Skontaktowałem się już z miejscową radą gminną oraz stowarzyszeniami polonijnymi.
Po wojnie Wasi szukała jego matka – w 1948 roku dowiedziała się, że znajduje się na liście zaginionych. Ona już nie żyje, ale być może ktoś z jego bliskich nadal chciałby poznać jego los.
Zobaczymy.
Z mojej strony chcę jeszcze raz serdecznie podziękować wszystkim za zaangażowanie – za każde dobre słowo i każdą wskazówkę. Składam ukłony wszystkim, którzy włączyli się w te poszukiwania i pomogli rozwiązać zagadkę człowieka, który przez ponad 80 lat pozostawał bezimienny.
Dziękuję Wam wszystkim za wsparcie. Daliście mi ogromną motywację do tych poszukiwań oraz bezcenne wskazówki.
Szczególne podziękowania kieruję do pracowniczki Muzeum KL Flossenbürg, pani Bianki Brendal, która niezwykle zaangażowała się w tę sprawę. W rzeczywistości to właśnie dzięki jej pracy udało się odnaleźć Wasię.

Najpiękniejsze słowa to za mało, by wyrazić naszą wdzięczność – w imieniu Waldka i moim.

Autor: Jędruś Ciupaga