Ki diabeł? Co znaczy to dziwacznie brzmiące i raczej rzadko funkcjonujące w kolokwialnych dysputach słowo?
Oksymoron to po prostu zestawienie wyrazów o przeciwstawnym, wykluczającym się znaczeniu, kreując przy tym jednocześnie ich oczywistą sprzeczność. Stanowi zatem metaforyczne przekształcenie znaczeń dwóch wyrazów, wywołując kolosalny efekt paradoksu, czyli sprzeczności oznajmującej jakąś prawdę: filozoficzną, moralną, poznawczą, poetycką, czy psychologiczną.
Najczęściej składa się z rzeczownika i określającego go przymiotnika albo z czasownika i określającego go przysłówka. Oznacza ta koniunkcja, że jeden z połączonych wyrazów jest członem określanym, a drugi określającym. Oksymoron jest jednym ze środków stylistycznych, stanowiąc przy tym pewnego rodzaju „przyprawę” literacką.
Funkcją i jednocześnie celem oksymoronu jest swoista prowokacja poprzez wywołanie wrażenia sprzeczności logicznej. Oksymoron jest zabiegiem językowym, który ma wywoływać emocje, dziwić, szokować i zaskakiwać, działać na wyobraźnię. Powinien również inspirować i skłaniać do interpretacji przemyśleń; stanowiąc jednocześnie znakomitą zabawę w operowaniu słowem.
Poniżej przykłady oksymoronów przybliżające sensowność zrozumienia ich znaczenia: ciepły lód, czarny śnieg, młoda staruszka (połowica Macrona), piękna brzydota, sucha woda, ciemna jasność (alboć Bolkowa pomroczna jasność), żywy trup, bogate biedactwo, głupie mądrości, odgłosy ciszy, spiesz się powoli ( łac. festina lente), pracowite lenistwo, twarda poduszka, niepijący alkoholik (niepraktykujący), biały Murzyn (Obama w Czarnym Domu), zimne ognie, gorzkie szczęście, biały węgiel, blask ciemnieje, piwo bezalkoholowe, mały olbrzym, wielki karzeł, współczesna historia, pozytywna dyskryminacja…….. uf, chyba wystarczy!
Bliżej obcując z oksymoronami można je wręcz pokochać, albowiem stosowane z umiarem podobnież jak przyprawy do różnorakich potraw znakomicie ubogacają zarówno tekst pisany oraz treść swobodnej wymiany zdań na jakikolwiek temat.
Z uwagi na specyficzny pierwiastek wkomponowanego w oksymoronie paradoksu doskonale sprawdza się jego używanie w kabaretowych spektaklach, czy satyrycznych tekstach.
Szczególnego smaczku w tychże spektaklach czy tekstach nabiera ich treść w przypadkach odnoszących się „oksymoronicznie” do funkcjonowania oraz egzystencji różnorakich cwelebrytów, a zatem person należących do świecznika życia politycznego, czy kulturalnego jak również posiadających niesłychane tzw. „parcie na szkło”.
W wielu wypadkach aktualne wydarzenia komentowane zarówno w wielorakich mediach, czy „mendiach” – w kontekście ról jakie odgrywają ich główni aktorzy na politycznej scenie – stanowią wymarzony „zaczyn”, aby pojawienie się oksymoronów stało się warunkiem sine qua non daleko idącego zainteresowania odbiorców w/w komentarzy.
Jak zwykle najprościej jest przybliżać jakąkolwiek tematykę posiłkując się klarownymi przykładami związanymi merytorycznie z poruszaną tematyką. W niniejszym felietonie będziemy przywoływać takież przykłady jako najbardziej groteskową oraz częstokroć zabawną i karykaturalną formułę oksymoronów politycznych.
Proszę zauważyć z jaką częstokroć nadętą miną, niby mądrze zmarszczonym czołem, specyficzną mową dłoni, czy gałek ocznych cwelebryci kierują do gawiedzi banały, slogany, czy zwykłe dyrdymały „umundurowane” i traktowane jako niby rzekomo „złote myśli” funkcjonujące w przestrzeni publicznej.
Arogancja i pycha kroczą przed upadkiem.
Cwelebryci traktując apriorycznie swoje persony w kategoriach ubermenschów; rzecz jasna innych swoich interlokutorów, widzów, czy słuchaczy traktują przeciwstawnie, autentycznie uznając ich jako: gawiedź, mierzwę ludzką i pospólstwo.
Bezcennym jest oglądanie facjat tychże cwelebrytów, gdy nadmuchany przez nich samych balon pychy i buty prezentowanej podczas głupawych „prelekcji” pęka z hukiem, albowiem na tej samej scenie ujawnił się osobnik (czka) posiadający w swoim arsenale polemicznym kilka adekwatnych i znakomitych oksymoronów, których bezwzględnie użył.
Pewien cudak i „mądrala” (w swoim i jego akolitów mniemaniu) z Ruskiej Budy pt. BREDZISŁAW cierpliwie, przed kilku laty tej hołocie wyjaśniał, że rzeczne wody spływają z gór w kierunku morza. Rzecz jasna, gdyby im tej współzależności nie uświadomił, to ten ciemny ludek posiadałby zapewne o tym fakcie odmienne mniemanie. Egzaltacja niezależnej i słusznej onegdaj, nie reżimowej państwowej telewizorni TVP z pożal się Boże występu; sięgała wręcz niedościgłego zenitu podczas transmisji tegoż wiekopomnego wykładu hydrologicznego.
Innym „znakomitym” miszczem w specyficznym pouczaniu maluczkich o metodologii właściwego posługiwania się narzędziem w postaci laski (ewentualnie łaski) robionej Amerykanom bywał sołtys z Chobielina pt. RADEK ZDRADEK.
Nie można obojętnie i samopas przejść także nad słynną ekstraordynaryjną konstatacją TW BOLKA odnoszącą się do kwestii nieakceptowalnej akceptacji, bowiem wyraziście wszem i wobec ogłaszał swój polityczny oksymoron: za, a nawet przeciw.
BRAFFFOOO WYYYY!
Właśnie minęła 19 grudnia pierwsza rocznica, gdy słynny literat, bywszy krul Jewropy pozostający na wikcie i opierunku u Makreli wydał swoje wiekopomne dzieło pod właśnie oksymorycznym tytułem: SZCZERZE.
Nie ma bowiem jakiejkolwiek wątpliwości, że nadany przez tego pisiatela tytuł książczyny pozostaje w zdecydowanie rażącej dysharmonii z jego dotychczasowym funkcjonowaniem na politycznym ringu, którego już jest weteranem z zalążkami politycznej emerytury na śmietniku historii.
Jest tenże autor klasycznym exemplum chodzenia na sznurku obcych, a wrażych RP sił jako super jurgieltnik, wybitny cynik, obłudnik, łgarz, bezczelny huncwot i hochsztapler czyli znany osobnik jako KACZOR DONALD, zwany takoż hyrzym rujem.
Gdy sromotnie przegrał z L Kaczyńskim wybory prezydenckie w 2005r nagle oznajmił, że żyrandol nie jest wart mszy. Paradoksalnie – nadal jednak chytrym lisim okiem na tenże spostponowany przez siebie żyrandol łypie. Dodatkowo mszcząc się za doznany zawód i wręcz upokorzenie dokonał od tej daty trwającej do dnia dzisiejszego zgubnej społecznie dramatycznej polaryzacji Polaków na tych rzekomo będących „wykształciuchami z wielkich miast oraz rzekomo jewropejską jelitą” i wrednych pisowców. Hyrzy ruj ma ustawicznie sztucznie przyklejony do swojego oblicza pijarowski uśmieszek pociesznie eksponowany na tle wyłupiastych jego ocząt.
Jego bratem bliźniakiem jest były postkomuszy premier Węgier F. Gyurcsany, któremu wobec swoich rodakom wypskło się, że on i jego postkomusza menażeria okłamywała ich codziennie z rana, w południe i wieczorem. To na wskutek dywersyjnej, sabotażowej działalności hyrzego rója już niestety od 15 lat podzielona społeczność narodowa jest wręcz gotowa skoczyć sobie do gardeł.
Nadmienić należy dodatkowo w tym miejscu jego bezczelne łgarstwa o niepodnoszeniu wieku emerytalnego, czy podatków jak również czynienia zaraz po katastrofie smoleńskiej „żółwików” z carem Putinkiem. Rekapitulując; oznajmienie, że funkcjonuje pojęcie: szczery Tusk – w sposób definicyjnie doskonały oddaje klimat tytułowemu oksymoronowi.
Przejdźmy zatem teraz do „wyższej szkoły jazdy”, zaliczanej do kategorii intelektualnych będących cechą istot zwanych homo sapiens, czyli człowieka myślącego, względnie rozumnego.
Klasycznym przykładem funkcjonowania politycznego w RP jest fuhrer (z germańska – przewodnik) polszewii, a mianowicie BORYSŁAW, wielce pocieszna i komiczna postać. Kojarzona przez inne opcje polityczne z osobowością wnuka tow. WIESŁAWA, a przez wewnątrzpartyjną opozycję z Herr Flickiem z angielskiego serialu ALLO, ALLO.
Tenże ¼ inteligentny człowieczek swoimi kabaretowymi występami okraszonymi takoż widokiem dopasowanej do kąpielówek marynarki na politycznej arenie, daje ustawiczny dowód na to, że właściwszym miejscem dla spektakli z jego udziałem winna być ….. arena cyrkowa. Stopień atrofii jego szarych komórek mózgowych osiągnął bowiem takie stadium, że stanowić śmiało może wzorzec z Sevres polszewickiej inteligencji.
Niski stopień posiadanej inteligencji BORYSŁAW jednak doskonale sobie rekompensuje niezwykle wysokim, wręcz himalajskim wskaźnikiem hipokryzji. Zapewne niezbyt wielka liczba akolitów tej człeczyny jest w posiadaniu informacji, że w pogoni za kasą, przy pomocy Kasi – jego połowicy z daleko idącą ochotą konsumują razem wraże, reżimowe piniondzery, które Kasia pobiera comiesięcznie z TVP Katowice. Czy takoweż postępowanie można nazwać rozumnym, pomijając jego aspekt moralny i polityczny wydźwięk?? Odpowiedź retoryczna po prostu sama się nasuwa.
Słynny Kartezjusz kwintesencyjnie i w sposób niezwykle zwięzły odniósł się stwierdzeniem: cogito ergo sum do egzystencjalnego funkcjonowania człowieka z konkluzyjnym elementem rozumowania. A contrario: skoro nie myślę, zatem nie funkcjonuję, po prostu nie istnieję w przestrzeni w postaci jakiegokolwiek bytu materialnego czy też spirytualnego.
Powyższy wywód w sposób oczywisty i bezwzględnie zasadny prowadzi nas do wykreowania kolejnego oksymoronu: „myślący BORYSŁAW”, bowiem jak dotąd nikt nie zauważył u BORYSŁAWA oznak jakiegokolwiek adekwatnego myślenia. Nie doznał w tym zakresie jakiejkolwiek iluminacji mogącej mu pomóc wydobyć się ze stanu umysłowej mroczności. Trafność tego stwierdzenia jest niepodważalna, podobnie jak himalajskość hipokryzji oraz wypowiedzianych przez niego łgarstw wyborczych, czy też odnoszących się do walki z koronaświrusem. Wystarczy, dalej nie będziemy tego bidulkę sprowadzać do parteru.
Blisko znacznie z oksymoronem „myślący BORYSŁAW” związana jest konstatacja odnosząca się do stanu wyższego stopnia delektacji napojami o zawartości wysokich oktanów przez znane redakcyjne towarzycho. Wszak wielu z nas musi się w tym miejscu kojarzyć tego typu oksymoron jak: trzeźwy NAJSZTUB, czy trzeźwy DUPCZOK.
Odżegnać się w tym miejscu jednak należy i to w sposób zdecydowany od ewentualnego zarzutu mizogenizmu. To premedytacyjnie dokonany wybór. Każdy bowiem, który ma na to ochotę może na łamach portalu umiejscowić żeńskie odpowiedniki w/w przykładów maskulinizacyjnych oksymoronów.
Brak funkcjonowania oksymoronów używanych w postaci pisma, czy też werbalnych konfiguracji czyniłby nasz człowieczy żywot o wiele uboższym, czyli mniej ciekawym.
ZATEM NIECH ŻYJE NAM – OK-SY-MO-ROOOOONN!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
29.12 2020
Zostaw komentarz