Uprasza się P.T. Czytelników o całkowite wyzucie z jakichkolwiek skojarzeń odnoszących się do blisko dźwięcznych określeń słów kończących się na różnorakie „yzmy”. Dla porządku jednak zdefiniujmy tytuł felietonu odnoszący się do oniryzmu jako po prostu sposobu przedstawiania rzeczywistości na wzór marzenia sennego.

Za Wiki: Oniryzm odnosi się także do konwencji literackiej, polegającej na przedstawieniu czytelnikom rzeczywistości w formie snu, marzenia sennego, względnie nawet koszmaru. W tejże onirycznej konwencji „wyprodukowany” utwór literacki posiada charakter irracjonalny, absurdalny, groteskowy, surrealistyczny czy sprzeczny z jakimikolwiek zasadami prawdopodobieństwa. Całkowitej anihilacji w tejże sytuacji ulegają związki przyczynowo-skutkowe, a także logiczne następstwa wydarzeń. W całkowicie nowatorski sposób konwencję oniryczną wykorzystał w swym słynnym dziele pt. „ProcesFranz Kafka. W konwencji onirycznej tworzyli także polscy poeci związani z katastrofizmem np. Krzysztof Baczyński czy Tadeusz Gajcy. Także w odniesieniu do funkcjonowania polityki zaznaczają nam się wyraziście pierwiastki oniryzmu, przykładowo:

I have a dream, czyli: miałem sen, powiedział w 1963 r. słynny pastor Martin Luther King, że:

Wszystkie dzieci Boga, czarni i biali, Żydzi i nie-Żydzi, protestanci i katolicy, wezmą się za ręce i zaśpiewają słowa starej pieśni religijnej Nareszcie Wolni! Nareszcie Wolni! Dzięki Bogu wszechpotężnemu, jesteśmy nareszcie wolni!

Już od zarania naszej człeczej egzystencji tj. począwszy od stadium dzieciństwa kuszeni jesteśmy pokusą sprawczą, aby nasze wielekroć bajkowe ogarnianie świata doznało autentycznego urealnienia i np. niczym mityczny król Midas potrafilibyśmy przeistaczać różne przedmioty mocą naszej dłoni dotknięciem w prawdziwe złoto. Przykładów bajkowej egzystencji pozostającej rzecz jasna w sprzeczności z realiami codziennego życia jest po prostu multum i każdy z P.T. Czytelników może o nich dokonać stosownej sentymentalnej reminiscencji.

Odnieśmy się zatem w tym miejscu do naszej krajowej tzw. bieżączki czyli od co najmniej siedmiu lat występującego z rożnym natężeniem zjawisku związanym z odsunięciem od koryta wszelakiego polactwa funkcjonującego pod egidą Hyrzego Ruja, czyli fuhrera proniemieckiej partyi PEŁO. To oczywista oczywistość, że przyzwyczajenie jest drugą naturą człeczą. Gdy jednak zgodnie z ludzką przywarą egotycznie, a jednocześnie apriorycznie uznamy się za przynależnych do rasy ubermenschuf; to wstrząs jakiego doznamy, gdy odebrana zostanie nam nieograniczona możliwość chłeptania z pełnego koryta może być jedynie porównywalny z katastroficznym trzęsieniem ziemi.

To wręcz paralelny wstrząs anafilaktyczny i szybko rozpoczynająca się i zagrażająca życiu reakcja nadwrażliwości organizmu w odpowiedzi na jakiś negatywny czynnik jak np.: pokarm, lek lub użądlenie pszczoły albo osy. Utrata władzy, a co za tym idzie możliwości konsumpcji różnorakich konfitur daje właśnie wyraźny objaw wstrząsu anafilaktycznego u osobników uważających, że taka konsumpcja ma zagwarantowany infinitywny zakres temporalny. Takowe proroctwa już onegdaj snuł światle PINOKIO DONALDINO swej czeredzie wywodząc i dowodząc, że PEŁO nie ma rzekomo z kimkolwiek możliwości przegrać. Chyba większości P.T. Czytelników powyższe proroctwo tegoż hultaja i ober łgarza zapadły w pamięć!!! No, po prostu ubaw po pachy…

Proroctwo jak także je wypowiadający osobnik okazało się fałszywe, lecz aktualnie uwarunkowania związane z przyszłorocznymi wyborami parlamentarnymi poniekąd na nowo reanimują określone zachowania. To dlatego z cuchnącego fałszem, obłudą, cynizmem i kosmicznym łgarstwem otworu gębowego Hyrzego Ruja pojawia się i gwałtownie znika rtęć w Odrze, zakaz przeprowadzania rozwodów, gdy nadal trwać będzie pisowski reżim, czy cena bochenka chleba po 30 zł!!!

Absolutnie nikt tu niczego nie zmyśla, ani nie konfabuluje, po prostu ten QUASIMODO polityki TEGOKRAJU ustawicznie tę melodię z zdartej płyty odgrywa licząc na powrót do władzy. On sam, jego dziennikarscy propagandyści zatrudnieni w gufnianej gazetce Adasia Szechtera czy żydowsko-sorosowsko-esbeckim TVN-nie, dozgonni janczarzy i całkowicie bezkrytyczni (z uwagi na zlasowanie ich mózgów) akolici obecnie prowadzą swoistą „powtórkę z rozrywki”.

Całkowicie irrelewantne jest odnoszenie się do powtarzalnej i przewidywalnej technologii propagandowej PEŁO i jej fuhrera mającej na celu pozyskanie choćby części niezdecydowanego elektoratu. Jeśli proponuje się tej części elektoratu społeczne rozwiązania typu: szerokiego dostępu do aborcji, związków lesbijskich i pedalskich, „opiłowanie” członków Kościoła Katolickiego z rzekomych przywilejów, całkowitej abolicji dla kastowych sędziów, przygarnia nieograniczonej ilości różnobarwnych lekarzy i architektów z Afryki, czy Azji, realizacji w pełnym zakresie doktryny Neumanna etc….. to proszę bardzo. Powodzenia życzy Fredzio…

O jakimkolwiek inszym programie politycznym mogącym pozytywnie oddziaływać na potencjalnych elektorów absolutnie nic nie słychać. Jedyny program PEŁO to TVN!!!

Narracja jaka na bieżąco swoim wyznawcom jest przekazywana to narracja życzeniowa stricte związana z tytułem felietonu czyli oniryzmem. Po prostu każdy miraż, marzenie, zwidy polszewickich koryfeuszy, lecz ekspektatywnie mogące polactwo przywrócić do władzy nad ciemnotą i średniowiecznym ludkiem TEGOKRAJU traktowane są z całą nabożnością jak samo spełniające się życzenia. Samozwańcze elyty i różniaste cwelebryty całkowicie wręcz oderwały się od rzeczywistości. Żyją w mylnym, wydumanym przekonaniu, że np. przy pomocy chamskiego kodziarstwa, zwulgaryzowanego do imentu pod egidą lesbowego kobietona Strajku Kobiet, czy kastowych sędziów, przy pomocy silnych, krzepkich osobników władza im sama wpadnie w łapska niczym pieczone gołąbki do gąbki. Powrotu do władzy wypatrują niecierpliwie niczym kania dżdżu. Dążąc do osiągnięcia tego celu posługują się wszelkimi chwytami i metodami per fas et nefas. Jednym z środków mogących zasilić liczebnie polactwo jest możliwość dokonywania politycznej korupcji, vulgo: uprawiania bezczelnego kurewstwa. Marszałek Józef Piłsudski zasadnie i niezwykle trafnie oceniał różnego rodzaju moralną aksjologiczną dezercję: kto choć raz zdradził; kurwą pozostanie

Ostatnio taką słynną przynajmniej na Górnym Śląsku qurfą okazał się Kuba (w pewnym sensie Rozpruwacz) Chełstowski, Marszałek Województwa Śląskiego. Tenże ancymonek i zwykły huncwot przekludził się z człona PiS w człona PEŁO bezczelnie motywując to górnolotnie troską o rzekomy interes mieszkańców Śląsku. Tenże sprzedawczyk uznał swoją dotychczasową wypłatę marszałkowskiego wynagrodzenia za zbyt niską i kwalifikującą go na wręcz nędzarza i dlatego też dał się skutecznie swoim dotychczasowym adwersarzom sprostytuować. Być może zasadnie uznał, że Fenicjanie, którzy wynaleźli pieniądze, wynaleźli ich za mało, a on ma potrzeby wyższejszego rzęda!!! Objął mianowicie już 03.08.2022r intratną funkcję w Radzie Nadzorczej w spółce akcyjnej Energetyka Cieplna Opolszczyzny S.A. ECO w Opolu.

Zdumiewająca jest przy tym reakcja prominentów PiS-u, którzy o tej wolcie Kuby Rozpruwacza ponoć wiedzieli (jak wynika ze słów sekretarza generalnego PiS K. Sobolewskiego) o dokonanej renegacji przez K. Chełstowskiego od dawna. I co zrobiono w tej sprawie… dosłownie nic!!!

Renegatów, a właściwie moralnych degeneratów nigdzie wszak nie sieją, sami się rodzą. Warto wspomnieć o takich kreaturach jak byłe człony LSD: Arłukowicz, Joński (½ duetu ze Szczyrbą), czy Napier(d)alski oraz z PiS-u jak Pawełki: Zalewski, Kowal czy Poncyliusz względnie feministyczna Kluzica. Czy życie nie jest piękne ?

PEŁO posiada wręcz inklinacyjną grawitację polityczną skutecznie skupiającą wokół siebie różnorakie mendy i obszczymury. Zerknijmy zatem w swoje najbliższe otoczenie familijne, sąsiedzkie, zawodowe czy towarzyskie. Ileż w takowym otoczeniu pierwiastków przychylności dla spodlenia wynikających jedynie z nieprzepartej chęci wykazania swoim adwersarzom, że moja racja jest mojsza i …….. tak TRWA(ć) MAĆ!!!

Moderna posełka Monisia Rosa, gdy jej partyjny kumpel opuścił jej towarzycho zaimplementowała mu osobliwą personifikację ogłaszając urbi et orbi, że jest po prostu ciulem. Taka wyszła po prostu z tego kobietona feministyczna elegancja i kultura. W przypadku Kuby Rozpruwacza połknęła żabę, która jej w przełyku utknęła i wolała hipokryzyjnie zmilczeć niż takoż Kubę ciulem nazwać. Prawda jakie to wymowne: orzeł – ja wygrywam, reszka – Ty przegrywasz…

Przypomnieć zatem w tym miejscu jest warto o felietonie z dnia 25.11.2022r pt. KAR(M)A, którego wymowa w pełni odnosi się do różnych degeneratów obarczonych winą umyślną czy też nieumyślną w dokonywanych przez nich wyborach i popieraniu różnorakiej dewiacji politycznej, czy moralnej. Karma może być wprawdzie nierychliwą, ale w sposób oczywisty pozostanie bezwzględną, a jej funkcjonowanie nie jest obarczone ułomną abolicjalnością. Usiłując dopatrzeć się w niektórych zachowaniach osób nam towarzyszących w naszej ziemskiej peregrynacji nawet niewielkich elementów refleksji, swoistego zatroskania, czy też umiejętności logicznej percepcji ze smutkiem należy skonstatować, że jest to pewnego rodzaju praca na ugorze. Pozytywne konstatacje niestety odnoszą się jedynie do nielicznych przypadków, a w tym m.in. do somsiada felietonisty jako swoistego, specyficznie niepowtarzalnego inspiratora felietonów.

Oniryzm jak z powyższego wynika posiada prawie że uniwersalny charakter kreując i kreśląc różnorakie fatamorganiczne figury…

I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.

3.12 2022

fot. pixabay