W piątek 5 sierpnia 2016 r. na zalanym słońcem izdebnickim cmentarzu parafialnym pożegnaliśmy jednego z ostatnich Żołnierzy Wyklętych – Niezłomnych Ziemi Wadowickiej, podpułkownika w stanie spoczynku Franciszka Ludwika Oremusa. Żegnano go godnie, z honorami ceremoniału wojskowego, tak jak Rzeczpospolita żegna swoich najwierniejszych synów. Pogrzeb, na który całym swoim życiem Pułkownik zasłużył, stał się manifestacyjnym świadectwem historycznej prawdy o Rzeczypospolitej ostatnich osiemdziesięciu lat. Rzeczypospolitej mordowanej i poniewieranej przez totalitarne systemy hitlerowski i komunistyczny, ale trwającej w swoich synach, niezłomnych żołnierzach niepodległości. Rzeczypospolitej, która odrodziła się i odzyskała suwerenność właśnie dzięki takim ludziom, jak Franciszek Oremus, niezłomnie wierzącym w Polskę Niepodległą.

Franciszek Ludwik Oremus, syn Franciszka, legionisty i działacza społecznego z Izdebnika, już w wieku 15 lat zaangażował się w działalność konspiracyjną, najpierw przy ojcu, komendancie placówki Związku Walki Zbrojnej-Armii Krajowej w Izdebniku, a później już samodzielnie, w szeregach Organizacji Wojskowej Pogotowia Polskich Socjalistów i wreszcie jako żołnierz 12 Pułku Piechoty AK. Po zakończeniu działań wojennych przeciw Niemcom chciał kontynuować naukę, ale wobec represji ze strony Urzędu Bezpieczeństwa nie mógł złożyć broni i kontynuował zbrojny opór przeciwko okupantom, tworząc i dowodząc niewielkim samodzielnym oddziałem zbrojnym Wolnych Sił Polskich. Ujęty wraz z kolegami partyzantami po obławie UB i Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, skazany został przez Wojskowy Sąd Rejonowy w Krakowie na 15 lat więzienia, z których odsiedział osiem m.in. na Montelupich w Krakowie, we Wronkach i na Mokotowie w Warszawie. Po opuszczenia więzienia, mimo ciągłej inwigilacji przez Służbę Bezpieczeństwa, postanowił walczyć o prawdę o działaniach żołnierzy AK i innych bojowników niepodległości, inicjując i włączając się w akcję fundacji wielu tablic i pomników oraz w organizację uroczystości. W styczniu br. skończył 91 lat.

W samo południe w wypełnionym tłumnie przez uczestników żałobnej uroczystości kościele parafialnym pod wezwaniem Św. Małgorzaty Dziewicy i Męczennicy izdebnicki proboszcz, ksiądz kanonik Andrzej Gawenda rozpoczął celebrę liturgiczną. Obecni byli m.in. przedstawiciel Prezydenta RP dra Andrzeja Dudy, pełniący obowiązki Szefa Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych minister Jan Józef Kasprzyk oraz pułkownik Artur Frączek z tegoż Urzędu, Szef Wojewódzkiego Sztabu Wojskowego, pułkownik Janusz Kurzyna, oficerowie Wojskowej Komendy Uzupełnień w Oświęcimiu: major Cezary Pązik, kapitan Wojciech Olejarz i porucznik Maciej Michalczyk, przedstawiciel krakowskiego Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej, naczelnik Rafał Dyrcz, były wojewoda krakowski i senator Maciej Klima, przedstawiciele wielu samorządów małopolskich: burmistrz Wieliczki Artur Kozioł wraz zastępcą Rafałem Ślęczką i pracownikami, starosta powiatu wielickiego Jacek Juszkiewicz, zastępca wójta gminy Biskupice Renata Gawlik, przewodniczący Rady Miejskiej w Skawinie Witold Grabiec oraz reprezentujący burmistrza Wadowic komendant Straży Miejskiej Bogusław Brańka. Obecni byli także przedstawiciele Zarządu Spółdzielni Rzemieślniczej z Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie przez wiele lat Franciszek Oremus działał jako starszy cechu i wraz ze współpracownikami doprowadził do wybudowania Domu Rzemiosła z pawilonem wystawienniczym. Celebrans, przypominając w kazaniu drogę życiową zmarłego, zwrócił uwagę, że życie człowieka jest zobowiązaniem do wierności Bogu i Ojczyźnie. Podkreślił, że taką właśnie drogą podążał w życiu Pułkownik Franciszek Oremus.

Po zakończeniu liturgii w pięknym i serdecznym przemówieniu zmarłego pożegnał minister J. J. Kasprzyk. Prowadzący ceremonię Michał Siwiec-Cielebon, asystent posła na Sejm profesora Józefa Brynkusa, żegnał Pułkownika przypominając ponad 30 lat współpracy przy organizacji wielu uroczystości, a także działania komunistycznych organów represji mające tę współpracę utrudnić czy wręcz uniemożliwić. Przypomniał udział Franciszka Oremusa w licznych przedsięwzięciach mających na celu upamiętnienie walk o niepodległość nie tylko na Ziemi Wadowickiej czy szerzej ujmując w Małopolsce, ale w całym kraju. A także fakt, że nawet po roku 1990 środowiska wrogie polskiej niepodległości i pamięci oczerniały Żołnierzy Wyklętych Ziemi Wadowickiej, w tym zmarłego Pułkownika. Odczytał także przesłany na ręce żony i synów Pułkownika list kondolencyjny posła J. Brynkusa.

Po zakończeniu mszy świętej kondukt prowadzony przez Orkiestrę Reprezentacyjną Sił Powietrznych z Radomia pod batutą kapitana Sławomira Ćwieka, poprzedzany przez pododdział honorowy wystawiony przez 8 Bazę Lotniczą w Krakowie-Balicach, dowodzony przez porucznika Gabriela Demkówa, przeszedł na izdebnicki cmentarz. Tam po odegraniu hymnu państwowego i sygnału „Słuchajcie wszyscy” celebrans dokonał obrządku liturgicznego pożegnania zmarłego, a pododdział dopełnił ceremoniału wojskowego salwą honorową. W ostatniej drodze Franciszkowi Oremusowi towarzyszyły poczty sztandarowe Wojska Polskiego, Straży Granicznej, Stowarzyszenia Żołnierzy Armii Krajowej i byłych Więźniów Politycznych, którego Zarządowi Głównemu przez ponad dwadzieścia lat przewodniczył, Związku Inwalidów Wojennych z Wieliczki, Żołnierzy AK z Makowa Podhalańskiego, przedstawicieli wielu innych środowisk kombatanckich. Obecne były także poczty sztandarowe: Zespołu Szkół im. 12 Pułku Piechoty Ziemi Wadowickiej w Jaroszowicach, Zespołu Szkół w Woli Radziszowskiej, Związku Harcerstwa Polskiego „Czerwony mak” ze Skawiny, Ochotniczej Straży Pożarnej z Izdebnika oraz Cechu Rzemiosł z Kalwarii Zebrzydowskiej. Poduszki z odznaczeniami zmarłego nieśli żołnierze oraz harcerze Związku Harcerstwa Polskiego i Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej z Krakowa i Skawiny. Na grobie zmarłego złożone zostały m.in. wieńce od Prezydenta RP oraz od Ministra-Kierownika Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych.

Niestety, zabrakło na tej uroczystości niektórych ludzi, którzy choćby z racji pełnionych obowiązków służbowych powinni stawić się u trumny zasłużonego żołnierza i oddać hołd jego wieloletniej walce o niepodległość Ojczyzny i pamięć o prawdziwej historii. Być może niektórzy po prostu byli na urlopach, ale byli i tacy, którzy w ten niegodziwy sposób próbowali zademonstrować swoje antypolskie poglądy, kontynuując komunistyczną narrację spotwarzania Żołnierzy Wyklętych. Tylko sobie wystawili w ten sposób świadectwo i trzeba mieć nadzieję, że wyborcy ich z tej postawy rozliczą. Bo Franciszkowi Oremusowi najpiękniejsze świadectwo wystawia jego życiorys, zaś najdostojniejszą pieczęć prawdy historycznej na tym świadectwie położyła Rzeczpospolita, żegnając Pułkownika z wszelkimi należnymi honorami. Chwała Bohaterom!

(mic)